logo
logo

POLITYKA

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Pod jednym szyldem?

Piątek, 22 grudnia 2017 (02:40)

Według jednej z koncepcji restrukturyzacji rządu zlikwidowane miałoby zostać Ministerstwo Środowiska. To błąd

Takie nieoficjalne informacje podają media: w Prawie i Sprawiedliwości rozważany jest już od dłuższego czasu projekt likwidacji resortu środowiska. Miałby to być element strukturalnej reformy rządu. Wtedy większość tych zadań przejąłby resort energii, a minister rolnictwa przejąłby nadzór nad Lasami Państwowymi.

Profesor Jan Szyszko, minister środowiska, powiedział w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”, że takie informacje też do niego docierają, ale są to tylko nieoficjalne i medialne doniesienia. Taki temat nie pojawił się bowiem na żadnych oficjalnych spotkaniach ministra z kierownictwem Prawa i Sprawiedliwości ani także na posiedzeniach klubu PiS. Nie był też omawiany podczas spotkań rządowych. Co nie znaczy jednak, że nie ma czegoś na rzeczy.

– Nie musimy o wszystkim wiedzieć i kto wie, czy rzeczywiście taki projekt się nie pojawił. A wysyłanie takich sygnałów do mediów jest być może próbą testowania opinii publicznej, jak zareaguje na likwidację tak ważnego ministerstwa – mówi nam jeden z posłów PiS.

Minister Jan Szyszko nie ma wątpliwości, że likwidacja ministerstwa spowodowałaby niepowetowane szkody. Resort odpowiada bowiem nie tylko za kwestie ochrony środowiska, prowadzenia gospodarki leśnej i łowieckiej, ale ma istotną rolę do spełnienia w polskiej gospodarce. I nie da się jego zadań przekazać Ministerstwu Energii, bo te resorty mają zupełnie inne priorytety. Wynika to po prostu z całkowicie różnych zadań, jakie realizują i które są czasami sprzeczne.

Taka decyzja miałaby też bardzo złe skutki dla międzynarodowej pozycji Polski, gdyż minister środowiska Jan Szyszko jest też przewodniczącym 24. sesji konferencji ONZ w sprawie zmian klimatu (COP24), która za rok odbędzie się w Katowicach. Jeśli prof. Szyszko nie byłby ministrem, byłoby to osłabienie pozycji negocjacyjnej Polski.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Krzysztof Losz

Nasz Dziennik