Mowa o projekcie „O prawach kobiet i świadomym rodzicielstwie”, którym już 9 stycznia ma się zająć Sejm. Zakłada on m.in. prawo kobiet do legalnej aborcji „na życzenie” do końca 12. tygodnia ciąży i swobodny dostęp do refundowanej (a dla gorzej sytuowanych bezpłatnej) antykoncepcji, w tym pigułek poronnych. Ustawa przewiduje też prowadzenie w szkołach seksedukacji.
Dokument został przygotowany na zlecenie specjalnie w tym celu powołanego Obywatelskiego Komitetu Ustawodawczego „Ratujmy Kobiety 2017”, którego pełnomocnikiem jest Barbara Nowacka, feministka, jawnie deklarująca się jako zwolenniczka aborcji. Poparcie dla projektu ustawy zapowiedziały organizacje lewicowe i feministyczne, wśród nich Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, Stowarzyszenie Kongres Kobiet oraz stowarzyszenie Pro Femina i Wielka Koalicja za Równością i Wyborem.
Projekt był wielokrotnie krytykowany przez środowiska katolickie i lekarskie. Negatywną opinię wydali m.in. medycy z mazowieckiego oddziału Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich. Jak argumentowali, rozwiązania przyjęte w projekcie są niezgodne z aktualną wiedzą medyczną i z zasadami etyki. Co więcej, jego uchwalenie byłoby sprzeczne z zasadami cywilizacji chrześcijańskiej, na której ugruntowane jest prawodawstwo wielu krajów.
W liście skierowanym do marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego lekarze podnosili, że autorzy projektu, sprytnie manipulując językiem, zmierzają wprost do degradacji pojęcia macierzyństwa i uprzedmiotowienia dziecka na etapie jego rozwoju prenatalnego.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

