logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Prawo życia

Czwartek, 11 stycznia 2018 (03:48)

Z Magdaleną Korzekwą-Kaliszuk, dyrektor CitizenGO Polska, rozmawia Anna Ambroziak

Na posiedzenie Sejmu skierowano dwa skrajnie różne obywatelskie projekty dotyczące aborcji. Jeden przewiduje zniesienie możliwości zabijania dzieci podejrzewanych o chorobę lub niepełnosprawność, drugi zezwala na tzw. aborcję na żądanie.

– Oczekujemy poparcia projektu „Zatrzymaj aborcję”, który delegalizuje aborcję eugeniczną, oraz odrzucenia projektu lewicy przygotowanego przez obywatelski komitet ustawodawczy o przewrotnej nazwie „Ratujmy Kobiety 2017”. Projekt ten uderza w godność człowieka i wolność sumienia. Zezwala on bowiem na przeprowadzenie legalnej aborcji na życzenie do 12. tygodnia ciąży, a w przypadku podejrzeń najcięższych chorób nawet do urodzenia. Pozwala też na dokonywanie eksperymentów medycznych na nienarodzonych dzieciach, ogranicza władzę rodzicielską i wolność słowa. Wprowadza do nauczania szkolnego, począwszy od zerówki, a więc chodzi tu już nawet o dzieci pięcioletnie, obligatoryjny model edukacji seksualnej – będzie to czysta indoktrynacja dzieci. Projekt zezwala na karanie osoby, która negatywnie wyraziłaby się o kimś, kto aborcji dokonał lub skrytykował środowiska proaborcyjne – groziłoby za to do dwóch lat więzienia.

Jednocześnie skreśla się odpowiedzialność karną za spowodowanie zagrożenia utraty zdrowia lub życia dziecka poczętego. Tak więc przykładowo – jeśli ktoś uderzy kobietę w ciąży w brzuch lub lekarz popełni błąd, który spowoduje uszczerbek na zdrowiu dziecka, czy zagrozi jego życiu, pozostanie bezkarny. Co więcej, sąd może zdecydować o zabiciu dziecka dziewczynki, jeżeli ta nie ma ukończonych 13 lat. Takich niegodziwych zapisów jest więcej. Ja wymieniłam tylko kilka. Jakiekolwiek poparcie dla tego projektu, nawet z założeniem, że zostanie on odrzucony w trakcie dalszych prac legislacyjnych, jest kompromitacją. Postawa posłów wobec projektu prawa pozwalającego na zabijanie jeszcze większej liczby dzieci jest tak naprawdę wyrażeniem ich poglądów na temat ochrony życia dzieci nienarodzonych. Warto też pamiętać, że krytycznie o tym projekcie środowisk proaborcyjnych wypowiedział się samorząd lekarski.

Polscy biskupi apelują do posłów o poparcie projektu broniącego życie „Zatrzymaj aborcję”. Przewodniczący KEP ks. abp Stanisław Gądecki mówi o konieczności dotrzymania obietnic i uszanowania prawa do życia każdego człowieka.

– Posłowie nie mogą zlekceważyć ani głosu Kościoła, ani głosu Polaków, którzy 830 tysiącami podpisów oświadczyli, że są przeciwni zabijaniu dzieci poczętych. Zlekceważenie tego byłoby wysoce nierozsądne. Także w wymiarze politycznym.

Zdaniem Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, Polki nie dokonują aborcji tak często, jak twierdzą jej zwolennicy – 200 tys. nielegalnych aborcji, które przytacza Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, to zdaniem Ordo Iuris dane wyssane palca.

– Zabieg ze strony Federacji jest czysto socjotechniczny. Przedstawianie tego typu danych zawsze ma jeden zasadniczy cel: próbuje się wmówić społeczeństwu, że jakakolwiek zmiana prawa na rzecz ochrony życia przyczyni się do rozkwitu podziemia aborcyjnego, czyli do diametralnego zwiększenia tzw. nielegalnych aborcji. To nieprawda. Wprowadzenie zakazu jakiegokolwiek przestępstwa zawsze działa pozytywnie na świadomość społeczną. Prawo spełnia tu funkcję profilaktyczną i wychowawczą.

Jeżeli wiemy, że jakiś czyn jest zakazany, traktujemy go jako zły i po prostu go unikamy. Tak się dzieje w przypadku każdego przestępstwa. W przypadku aborcji jest tak samo. Dowodem na to jest funkcjonowanie obecnej ustawy aborcyjnej. Raport CBOS z 2013 roku pt. „Doświadczenia aborcyjne Polek” wykazał, że na przestrzeni dwudziestu lat, a więc między rokiem 1993 (uchwalenie ustawy) a rokiem 2013, liczba wszystkich aborcji w ogóle, tj. tych legalnych i tych dokonanych z pominięciem prawa, zmalała ponad trzykrotnie. To dowód na to, że prawo kształtuje świadomość społeczną i jeśli danego czynu zakazuje, to tym samym pomaga w kształtowaniu sumień. Oczywiście zdajemy sobie sprawę z tego, że nie da się całkowicie wyeliminować ryzyka, że ktoś dokona aborcji i innych przestępstw, ale jeżeli zostanie ono ograniczone prawem, będzie to wielki sukces.

Dziękuję za rozmowę.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Anna Ambroziak

Nasz Dziennik