logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Formacja przynosi owoce

Sobota, 13 stycznia 2018 (02:43)

Coraz więcej Polaków opowiada się za ochroną dzieci poczętych, uświadamia sobie, że życie człowieka zaczyna się od poczęcia. To przekłada się także na postawy polityków.

 

Posłanka Nowoczesnej Kornelia Wróblewska nie zgadza się z twierdzeniem, że dziecko poczęte to jedynie „zlepek komórek”. W ostatniej chwili zmieniła zdanie i nie wzięła udziału w głosowaniu nad projektem aborcyjnej ustawy „Ratujmy kobiety”. Dzięki nieobecności dużej grupy posłów opozycji, w tym także z Nowoczesnej, odrzucono w pierwszym czytaniu ten lewicowy projekt. Decydujące dla poseł Wróblewskiej były słowa Barbary Nowackiej ze środowej debaty, że „płód, zarodek, zygota i zlepek komórek nie jest dzieckiem”. – Mnie to osobiście dotknęło, ponieważ ja urodziłam niedawno córkę. Ja wiem, że 12-tygodniowy płód to nie jest wyłącznie zlepek komórek, tylko to już jest dziecko, tu już bije serce, powoli czuć ruchy – mówiła posłanka Nowoczesnej.

Polacy za życiem

Z sondażu przeprowadzonego przez Centrum Badania Opinii Społecznej wynika, że 71,6 proc. Polaków opowiada się za ochroną życia od momentu poczęcia. Sondaż został przeprowadzony na zlecenie Ordo Iuris w dniach od 30 marca do 6 kwietnia 2017 roku na reprezentatywnej próbie badanych liczącej 1075 osób, które ukończyły 18. rok życia. Jego respondenci odpowiadali na pytanie: „Czy popiera Pan/Pani pełną ochronę życia ludzkiego od poczęcia?”. Twierdzącą odpowiedź podało 71,6 proc. badanych, a 40,7 proc. z nich odpowiedziało, że zdecydowanie popiera ochronę życia. Podczas gdy równo rok wcześniej pozytywnie odpowiedziało 66 proc. badanych.

Jest to kolejne badanie opinii, które pokazuje, że trend poparcia dla ochrony życia od poczęcia nie spada, jak twierdzą środowiska lewicowe i feministyczne, ale utrzymuje się na stałym, wysokim poziomie lub rośnie.

To mocne poparcie Polaków dla życia decydowało o zebraniu ponad 830 tys. podpisów popierających projekt ustawy „Zatrzymaj aborcję” oraz o stosunkowo niskiej liczbie podpisów pod projektem lewicowym, która wynosiła 205 tys. To efekt wieloletniej pracy wielu obrońców życia.

Jest wiele do zrobienia

By zatrzymać aborcję, wciąż jest wiele do zrobienia. Inżynier Antoni Zięba, prezes polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka, wieloletni działacz pro-life, ubolewa, że duża część społeczeństwa nie zna definicji aborcji.

Wciąż potrzebna jest praca formacyjna w podstawowych kwestiach i podawanie informacji z podręczników szkolnych na poziomie czwartoklasisty: że życie człowieka zaczyna się od poczęcia.

Obrona życia nie jest sprawą światopoglądową. – W uzasadnieniu prawa do życia nie odwołuję się do moich przekonań religijnych, przywołuję tylko fakt naukowy i odwołuję się do ogólnoludzkiej, najbardziej fundamentalnej zasady etycznej – nie wolno zabijać niewinnych ludzi. To obowiązuje wszystkich, wierzących i niewierzących – mówi obrońca życia.

Zwraca uwagę, że idea obrony życia zawsze miała poparcie w społeczeństwie. Dlatego trudno wytłumaczyć postawy polityków, którzy obawiają się pełnego poparcia ustaw za życiem. – Podczas konsultacji społecznych w 1991 roku zebraliśmy 1 mln 800 tys. podpisów za życiem. Natomiast w 1997 roku zebrano rekordową liczbę 3 mln podpisów za życiem – przypomina inż. Zięba.

Minęło 25 lat od uchwalenia niedoskonałej ustawy z 7 stycznia 1993 roku, która zawiera trzy aborcyjne wyjątki. Jednak była ona przełomem cywilizacyjnym, bo liczba dokonywanych aborcji w Polsce ogromnie się zmniejszyła. Teraz wynosi mniej więcej 1100 rocznie. – Nikogo to nie zadowala. Będziemy dalej walczyć, by w ustawie usunięto wszystkie aborcyjne wyjątki – podkreśla inż. Antoni Zięba. Przypomina słowa ks. kard. Wyszyńskiego: „Tam gdzie chodzi o obronę życia nienarodzonych dzieci, nie trzeba się odwoływać do problemu wiary i niewiary, wystarczy być człowiekiem”.

Potrzebna też pomoc

Ogromną pracę w formowanie młodych obrońców życia wkłada ks. Tomasz Kancelarczyk z Fundacji Małych Stópek ze Szczecina. Od kilku lat jest organizatorem najliczniejszych w Polsce marszów pro-life, charytatywnych akcji pomocy matkom. Kapłan zwraca uwagę, że na budzenie świadomości pro-life znaczący wpływ ma sam proces przekonywania. To nie dzieje się z dnia na dzień. – Ta formacja musi się odbywać na poziomie empatii, na poziomie serca. Przecież lekarze, którzy dokonują aborcji, wiedzą, kiedy zaczyna się życie. Nie można ich posądzać o ignorancję naukową – mówi ks. Kancelarczyk. Potrzebna jest wspólnota serc, a tę formuje się poprzez wymiar charytatywny. – Do wiedzy dolewa się szczyptę pomocy i zaangażowania. Dzięki temu kobiety rezygnują z aborcji, gdy się im proponuje konkretną pomoc – podkreśla. Równolegle kobieta odkrywa wartość życia. Ważne jest uczestniczenie w tym procesie od początku, ale także i do samego końca – uwrażliwiać na osoby chore, starsze.

Fundacja uruchomiła aplikację propagującą duchową adopcję „Adoptuj życie”. To animacja informująca o poszczególnych etapach rozwoju prenatalnego dziecka – ile waży, jak rośnie, jak bije jego serce, jak wygląda w poszczególnych fazach rozwoju. Aplikacja cieszy się dużym powodzeniem wśród młodzieży.

Bardzo wielkie zasługi dla ukazywania prawdy o aborcji ma też Fundacja PRO – Prawo do Życia. Wśród licznych inicjatyw warto tutaj wymienić organizowanie pikiet przed szpitalami, gdzie dokonywana jest aborcja, akcje billboardowe czy prezentowanie w kilkuset już miejscach wystawy antyaborcyjnej „Wybierz życie”.

Małgorzata Jędrzejczyk

Nasz Dziennik