Chorzy na boreliozę skarżą się na niedostateczną diagnostykę i terapię. – Wykryłem u siebie rumień wędrujący – to jeden z symptomów boreliozy. Zrobiłem standardowe badania przesiewowe krwi. Ale musiałem to zrobić prywatnie, bo te analizy nie są refundowane. Badanie wykonałem w jednym z laboratoriów w Wyszkowie, zapłaciłem 60 zł. W Warszawie jedna z moich znajomych miała zapłacić aż 300 zł. Niestety, nie było jej na to stać, więc tych analiz nie zrobiła – mówi nam pan Andrzej.
Naszemu Czytelnikowi lekarz pierwszego kontaktu zapisał antybiotyk – pełnopłatny. – Nie skierował mnie do żadnego specjalisty. Co więcej, po pewnym czasie okazało się, że poszukiwał mnie sanepid – dodaje mężczyzna.
– Badania w kierunku boreliozy mogą być refundowane, pod warunkiem że zostaną zlecone przez specjalistę chorób zakaźnych. Nie mogą ich zlecać w ramach usługi refundowanej lekarze podstawowej opieki zdrowotnej – tłumaczy „Naszemu Dziennikowi” Jarosław Krajewski, prezes Porozumienia Zielonogórskiego. Przyznaje przy tym, że zdarza się, że lekarze POZ wzbraniają się przed odsyłaniem chorych do specjalistów chorób zakaźnych – ze względu na ryzyko nadużyć. – Symptomy nie zawsze wskazują na boreliozę, mimo że pacjenci tak twierdzą. Nie możemy więc wszystkich odsyłać do specjalistów, kiedy kolejki do nich i tak są zbyt długie – mówi Krajewski.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

