logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Prace rozpoczniemy bez zwłoki

Środa, 17 stycznia 2018 (22:05)

Rozmowa z posłem Stanisławem Piotrowiczem (PiS), przewodniczącym sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka

 

 Panie Pośle, kiedy Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka zbierze się, żeby wydać opinię na temat obywatelskiego projektu „Zatrzymaj aborcję” zakazującego aborcji eugenicznej?

– W tej sprawie jako Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka będziemy procedować bezzwłocznie. Chcę jednak zauważyć, że komisją wiodącą jest w tym wypadku Komisja Polityki Społecznej i Rodziny, do której ten projekt został skierowany. Natomiast Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka, której mam zaszczyt przewodniczyć, będzie miała za zadanie jedynie zaopiniować ten projekt dla wspomnianej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny.

 

Jaka jest kolejność procedowania?

– Tak jak wspomniałem, prace nad obywatelskim projektem „Zatrzymaj aborcję” rozpocznie Komisja Polityki Społecznej i Rodziny. Poczekajmy zatem na oficjalne skierowanie tej sprawy do komisji.

 

Na jakim etapie prac opinię do projektu wyda Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka?

– Trudno mi w tym momencie powiedzieć, kiedy to nastąpi. W tej sprawie rozmawiałem już z przewodniczącą Komisji Polityki Społecznej i Rodziny, wicemarszałek Sejmu poseł Beatą Mazurek, ale konkretów na razie jeszcze nie ma. Sądzę jednak, że prace rozpoczną się bez zbędnej zwłoki. Mogę też zapewnić, że jeśli tylko projekt „Zatrzymaj aborcję” trafi do zaopiniowania do Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, to odbędzie się to w bardzo krótkim terminie.

 

Pod projektem podpisało się ponad 830 tysięcy Polaków, którzy czekają na tę decyzję.

– Sprawa ochrony życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci była i jest priorytetowa. Po stronie Prawa i Sprawiedliwości jest determinacja, żeby ten projekt rozpatrzyć jak najszybciej. Chodzi bowiem o to, żeby ograniczyć aborcję.

 

Co ma Pan na myśli, mówiąc „ograniczyć”?

– Jeśli rozwiązania dotyczą tylko eugeniki, to jest to ponad 90 proc. przypadków, ale pozostają jeszcze dwie możliwości, mianowicie przerywania ciąży w przypadkach zagrażających życiu kobiety oraz ze względu na czyn zabroniony. Przyznam, że nie znam przypadków dokonywania aborcji ze względu na zagrożenie dla życia matki, natomiast z tytułu czynu zabronionego – w Polsce odnotowywane są średnio jeden, może dwa przypadki w roku. Są jednak lata, kiedy takich przypadków nie ma w ogóle.

 

No tak, ale w każdym przypadku chodzi o życie.

– Owszem, również tak uważam. Problem, którego dotyczy ten projekt, to kwestia natury zasadniczej. Stąd nawet jeśli mówimy o ograniczeniu aborcji o dziewięćdziesiąt kilka procent, to jest to niewątpliwie wielka sprawa.

 

Jak ważny jest to temat dla Prawa i Sprawiedliwości? Jak bowiem widzimy, 58 posłów PiS opowiedziało się za skierowaniem do prac w komisji przygotowanego przez organizacje lewicowe projektu „Ratujmy kobiety”. Zastanawiam się, co skłoniło Pana kolegów do takiej decyzji?

– W tej grupie byli posłowie, którzy znani są z tego, że w sposób jasny i zdecydowany opowiadają się za ochroną życia ludzkiego. Natomiast to, co zadecydowało o takim głosowaniu nad projektem „Ratujmy kobiety”, był fakt, że co by o nim nie powiedzieć, był to również projekt obywatelski, także poparty podpisami określonej grupy Polek i Polaków. W związku z tym, że była to obywatelska inicjatywa, więc – jak sądzę – posłowie – nie przesądzając sprawy – uznali, że powinien on zostać rozpatrzony. Przy czym rozpatrzenie sprawy wcale nie przesądza o wyniku i poparciu projektu. Dlatego posłowie z mojego klubu, którzy zagłosowali za dalszym procedowaniem tego projektu ustawy – wielu z nich, a być może wszyscy – jak sądzę – ostatecznie opowiedzieliby się przeciwko temu projektowi. Dodam jeszcze, że w głosowaniu nad projektem „Ratujmy kobiety” nie przesądzano sprawy ochrony życia ludzkiego, ale głosowanie w tym wypadku dotyczyło tego, czy skierować projekt ustawy do pracy w komisji, czy też od razu go odrzucić.

 

Większość posłów, w tym Pan, zdecydowała się go odrzucić, a więc można było…

– Ja wychodziłem z takiego założenia, że w ogóle nie ma się co zastanawiać nad tym projektem. Myślę też, że decydujące dla wielu parlamentarzystów było stanowisko Barbary Nowackiej, przedstawicielki inicjatywy obywatelskiej prezentującej ten skrajnie lewicowy projekt „Ratujmy kobiety”. Jeśli nawet niektórzy wyszli z założenia, że należy do tego podejść z szacunkiem jako do inicjatywy obywatelskiej, przekazać projekt do komisji i tam przeprowadzić dyskusję, a następnie podjąć ostateczną decyzję o jego losie, to wystąpienie z mównicy sejmowej Barbary Nowackiej zamiast zjednać sobie zwolenników dla takiego podejścia do sprawy, wręcz przeciwnie, przekonało ich o konieczności odrzucenia tego projektu bez wchodzenia w szczegóły.

 

Co w wystąpieniu Barbary Nowackiej wzbudziło ten dodatkowy sprzeciw?

– Myślę tu o niewłaściwych wypowiedziach, sformułowaniach typu „płód, zarodek, zygota i zlepek komórek nie jest dzieckiem” i w ogóle bardzo agresywnej retoryce. I to – jak się wydaje – w wielu wypadkach przesądziło o tym, że większość posłów uznała, iż jest to projekt nie do zaakceptowania z racjonalnego i moralnego punktu widzenia. W tej sytuacji postanowili od razu ten projekt odrzucić i w ogóle nad nim nie dyskutować. To sprawia, że obywatelski projekt komitetu „Ratujmy kobiety”, zakładający liberalizację obowiązujących przepisów w sprawie aborcji, nie będzie procedowany podczas prac sejmowej komisji.

 

Sprawa ta, jak się okazuje, podzieliła również opozycję.

– Nic dziwnego, że ten agresywny ton podziałał też na niektórych posłów opozycji, nawet Nowoczesnej, którzy są znani z liberalnego nastawienia w wielu kwestiach, a zwłaszcza dotyczących ochrony życia ludzkiego. Osobiście zwróciłem uwagę na wypowiedź jednej z posłanek Nowoczesnej Kornelii Wróblewskiej, która niedawno urodziła dziecko. Dla niej nie do zaakceptowania było, aby ktoś wmawiał, że dziecko, które nosiła pod sercem – co więcej dzięki możliwościom, jakie daje współczesna medycyna, mogła śledzić jego rozwój na poszczególnych etapach – że to „zlepek komórek”. Trudno się dziwić irytacji posłanki, matki, którą wystąpienie Barbary Nowackiej zirytowało. W ten sposób wystąpienie przedstawicielki środowisk lewackich zamiast zjednać tzw. totalną opozycję i zwolenników liberalizacji prawa aborcyjnego, jeszcze bardziej to środowisko podzieliło, czego efektem były głosy przeciwko lub część posłów nie wzięła udziału w głosowaniu.

 

Posłowie Platformy, którzy zagłosowali zgodnie ze swoim sumieniem, zostali wyrzuceni z klubu, a Nowoczesna też – jak widać – pęka w szwach. O czym to świadczy?

– Troje posłów Platformy: Marek Biernacki, Joanna Fabisiak i Jacek Tomczak zostali przez zarząd partii wykluczeni z szeregów Platformy za złamanie dyscypliny podczas głosowań nad projektami w sprawie zmian w prawie aborcyjnym. Zresztą ci posłowie nie pierwszy raz opowiedzieli się za ochroną życia, w związku z tym głosowali świadomie, co jest ponad wszelką wątpliwością. 

 

Dziękuję za rozmowę.

 

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl