Z prof. Krystyną Pawłowicz z sejmowej Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej, posłanką Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Jacek Dytkowski
Jarosław Gowin, minister sprawiedliwości, stwierdził, że wszystkie projekty o tzw. związkach partnerskich autorstwa PO, SLD i RP nie są zgodne z Konstytucją Rzeczypospolitej. Odciął się od niego premier Donald Tusk, który powiedział, że się z nim nie zgadza i jest to osobista opinia szefa resortu sprawiedliwości…
– Muszę powiedzieć, że jestem bardzo zadowolona z postawy ministra Gowina, chociaż jest moim przeciwnikiem politycznym. Należy jednak pamiętać, że zajmował postawę niejednoznaczną w wielu kwestiach. Między innymi w sprawie projektu ustawy, która przewidywała zakaz aborcji ze względu na upośledzenie lub nieuleczalną chorobę poczętego dziecka. Wstrzymał się od głosu podczas pierwszego czytania, a następnie zagłosował za jej odrzuceniem. Natomiast teraz wykazał się stanowczością i zaryzykował konflikt publiczny z premierem. Wystąpił – i myślę, że to miało duży wpływ na sytuację w Sejmie – przed wynikiem głosowania, mówiąc, że wprawdzie nie ma wspólnego stanowiska rządu, ale jest pogląd ministra i on, jako szef resortu sprawiedliwości, twierdzi, że wszystkie te projekty są sprzeczne z Konstytucją. Było to ogromnie ważne. Dlatego że przechyliło na naszą stronę poparcie członków PO za odrzuceniem projektów. Mogło to być kilkanaście, a nawet więcej głosów. W efekcie aż kilkadziesiąt poparło nas, by odrzucić projekty. Natomiast potem, gdy wystąpił na mównicy premier, widać było, że coś „zaiskrzyło”.
Dojdzie do konfliktu na linii premier – minister sprawiedliwości?
– Boję się, że może to mieć jakieś konsekwencje idące dalej i czy nie będzie to powód, na wyprowadzenie z rządu ministra Gowina.
Dlaczego?
– Dlatego, że inne pomysły premiera mogą się już nie udać. Zwłaszcza w sytuacji jego „umizgów” do lewicowej części elektoratu. Chociaż mogłoby wtedy dojść do rozłamu w Klubie Parlamentarnym PO. Więc jest to bardzo delikatna sprawa, która została ujawniona bardzo wyraźnie. Podziwiam odwagę ministra. Zresztą podeszłam do niego i podziękowałam za odwagę. Publicznie zabrał głos w chwili, kiedy ważyły się losy projektów o tzw. związkach partnerskich. Poddano procedowaniu trzy: SLD i RP oraz jeden posła Artura Dunina – autorstwa PO. Obawiałam się, że odrzucone zostaną tylko pierwsze dwa, natomiast ostatni będzie skierowany do dalszych prac w komisji. Tymczasem po wystąpieniu ministra i premiera na naszych oczach zarysował się konflikt w rządzie. Przekonaliśmy się, kto jest kim i co myśli. Zresztą wydaje się, że minister dużo ryzykowałby, gdyby nie zabrał głosu w związku z tymi projektami. Stałby się mało wiarygodny, zarówno dla strony lewicowej, jak i odwołującej się do wartości katolickich.
Odrzucenie wszystkich projektów o tzw. związkach partnerskich to duże zwycięstwo ?
– Ja nie tryumfuję. Są to tylko kolejne dążenia, żeby zalegalizować związki homoseksualne. Dlatego, że argumenty o sprzeczności z Konstytucją nie robią wrażenia na tym środowisku. Będą dalej forsować swoje rozwiązania. Tym razem za pośrednictwem mediów - zresztą w większości lewackich - będą indoktrynować ludzi. Zaczną opowiadać historie „o ciężkim losie” homoseksualistów, których związki nie mają umocowania w prawie. Oni na pewno nie zrezygnują. Będą podejmować działania na polu edukacyjnym. Więc trzeba bacznie obserwować, żeby nie zrobili wyłomu w prawie.
Dziękuję za rozmowę.

