logo
logo

Dziś w
„Naszym
Dzienniku”

Zdjęcie: ZYGMUNT MA 500 LAT! naszdziennik.pl Sobota-Niedziela, 26-27 czerwca 2021 M7 FOT. PARAFIA ARCHIKATEDR/ Inne

Dzwon Zygmunt ma 500 lat!

Sobota, 26 czerwca 2021 (00:01)

Aktualizacja: Sobota, 26 czerwca 2021 (11:29)

Dzieje „Zygmunta” są immanentnie związane z historią Polski. Jego dźwięk rozbrzmiewa od pięciuset lat w najważniejszych chwilach dla państwa i Narodu Polskiego. Ale prawdą też jest, że gdy bije dzwon Zygmunt, to znaczy, że dzieją się ważne rzeczy!

Wytrawni słuchacze potrafią ponoć odróżnić, czy „Zygmunt” dzwoni smutno, czy dostojnie, wesoło, czy na trwogę. Niczym średniowieczny herold ogłaszał światu narodziny i śmierć członków rodziny królewskiej. Towarzyszył triumfalnie koronacjom i uderzał żałobnie podczas pogrzebów. Ostatnimi czasy uaktywnił się na dzieje papieskie. Jakże radośnie hulał na wieść o wyniesieniu Jana Pawła Wielkiego na Stolicę Piotrową, a znowuż wielu słyszało, że smutno zabił na wieść o abdykacji Benedykta XVI.

Dzwon Zygmunt ma serce. Należy dodać uczciwie: wielkie i wrażliwe serce. Wrażliwe, bo kilkakrotnie pękało. W samym XIX wieku trzykrotnie, a ostatnio na koniec drugiego tysiąclecia. Wielkie, bo ważyło zawsze ponad 350 kg. Obrosło ono wieloma legendami, a często można zobaczyć, że wielu turystów pragnie dotknąć swą lewą ręką (tą od serca) serca dzwonu.

Przy katedrze wawelskiej funkcjonuje specjalna grupa dzwonników. Przyjęcie do tego grona stanowi niemały zaszczyt, ale też świadczy o posiadaniu odpowiedniej siły i umiejętności, bo jeżeli nie pociąga się za linę z wyczuciem, to może ona porwać nieostrożnego dzwonnika w górę. „Zygmunt” to przecież kolos, który ma blisko dwa i pół metra średnicy i tyleż wysokości. Jedno z podań mówi, że pewien dzwonnik wypadł w ten sposób za okno wieży zygmuntowskiej.

Wybitny literat Ludwik Hieronim Morstin urodził się w Pławowicach w 1886 roku, czyli pod zaborem rosyjskim, ok. 30 km od Krakowa, i tak wzruszająco wspominał: „Pamiętam z czasów mego dzieciństwa, że w czasie Rezurekcji wychodziło się na wzgórze ku Gruszowcu, by słuchać, jak »Zygmunt« dzwoni. Wtedy w głębokiej ciszy dolatywał od zachodu szum jakby skrzydeł wielu ptaków. W tym szumie wprawne ucho mogło odróżnić dźwięk spiżowego olbrzyma z wieży katedry wawelskiej. Przez granicę dobrze strzeżoną dolatywał głos dzwonu ulanego przed wiekami ze zdobytych armat wołoskich, a jego spiżowe serce przemawiało do serc naszych, urodzonych w niewoli, o chwale dawnej Polski”.

 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Piotr Boroń

Nasz Dziennik