Izrael obniża rangę swojej dyplomatycznej reprezentacji w Warszawie. Mamy bezprecedensową próbę nacisków na Polskę w sprawie nowelizacji Kodeksu postępowania administracyjnego, tym bardziej niezrozumiałą, że zmiana ustawy w najmniejszym stopniu nie dotyczy kwestii żydowskich. Jak zatem rozumieć całe to zamieszanie?
– Przede wszystkim ustawa dotycząca nowelizacji Kodeksu postępowania administracyjnego jest wynikiem rozstrzygnięcia Trybunału Konstytucyjnego i to sprzed sześciu lat. Otóż 12 maja 2015 roku Trybunał Konstytucyjny uznał za nieważne przepisy umożliwiające kwestionowanie w nieskończoność decyzji wydanych jeszcze w PRL-u. Zatem chodzi o to, że przepisy stwarzające niepewność prawną stworzone za poprzedniej komunistycznej władzy są błędne.
Dlatego dzisiaj celem ustawodawcy – Sejmu – było wykonanie wyroku Trybunału Konstytucyjnego i zakończenie stanu niepewności prawnej. I faktycznie ma pan redaktor rację, że zmiana ustawy nie dotyczyła kwestii związanych z restytucją mienia żydowskiego, natomiast wiązało się to generalnie z zakończeniem stanu niepewności prawnej, do czego Sejm RP był zobowiązany wspomnianym wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego.
Jair Lapid w skrajnie antypolskiej narracji wręcz oskarża Polskę o Holokaust i nie mówi o Niemcach, ale właśnie o nas, Polakach, którzy jak nikt inny, za cenę utraty życia, pomagali Żydom w czasie niemieckiej okupacji. Czemu zatem ma służyć ta kłamliwa narracja w ustach szefa izraelskiego MSZ?
– Powiedzmy to sobie uczciwie, że jest to skandaliczne stanowisko. Skandaliczne są wypowiedzi szefa dyplomacji Izraela. Zarzucanie Polsce odpowiedzialności za Holokaust jest po pierwsze niegodziwe, a po drugie – absolutnie niezgodne z prawdą historyczną. Trudno jest też w tym momencie określić cel, jaki przyświeca osobom formułującym takie tezy. Przypomnę tylko, że wypowiedzi w podobnym duchu padają też ze strony polskich polityków opozycyjnych. Trudno pojąć wypowiedź posła Koalicji Obywatelskiej, Artura Łąckiego, który na antenie Telewizji Polskiej stwierdził, że obozy koncentracyjne, w których mordowano Żydów i Polaków, powstawały na terenie Polski, dlatego że na terenie Polski był największy antysemityzm przed II wojną światową. I na to musi być zdecydowana reakcja.
Natomiast szefowi izraelskiej dyplomacji Jairowi Lapidowi rzeczywiście wypadałoby przesłać album ze zdjęciami zbombardowanej, zniszczonej przez Niemców Warszawy, gdzie mieliśmy kamienną pustynię. I to państwo polskie wysiłkiem swoich obywateli, także ofiarą kilkudziesięciu lat zastoju – przecież odbudowa z ruin stolicy (bez pomocy zewnętrznej) kosztowała ogromne pieniądze, które można było przeznaczyć na rozwój kraju – musiało odbudowywać z ruin stolicę Polski. W tym momencie warto też przypomnieć, że w przeciwieństwie do Polski Izrael korzystał z pieniędzy niemieckich, amerykańskich, natomiast my takiej pomocy nie otrzymaliśmy. Tak czy inaczej sugestie ministra spraw zagranicznych Izraela pozostają w ewidentnej sprzeczności z jakąkolwiek przyzwoitością i z prawdą.
Jest stanowcza, ale wyważona reakcja prezydenta Andrzeja Dudy i premiera Mateusza Morawieckiego. Jesteśmy stanowczy, i dobrze, tylko czy nie za późno?
– Nigdy nie jest za późno na stanowczość, ale też chyba nigdy nie ma na to dobrego czasu. Wiemy, w jaki sposób zostały ocenione i jak się skończyły starania Polski o wprowadzenie do Kodeksu karnego zapisów, które umożliwiałyby karanie za rozpowszechnianie kłamstw o domniemanych polskich obozach śmierci. Przypomnę, że ten zapis prawny doprowadził wręcz do ogólnoświatowej histerii, co skutkowało tym, że Polska z tego prawa się wycofała.
Jak widać, rzeczywiście jest tak, że ponosimy konsekwencje braku prowadzenia w okresie PRL-u – na arenie międzynarodowej – realnej polityki historycznej i niestety też przez blisko 30 lat trwania już wolnej Polski. To się zmieniło w momencie, kiedy Prawo i Sprawiedliwość doszło do władzy w 2015 roku. Jednak czas, jaki upłynął od zmiany tej postawy, jest zbyt krótki, a jednocześnie siły, które tę prawdę o II wojnie światowej i polskich ofiarach fałszowały, również na arenie międzynarodowej, stały się na tyle mocne, że dzisiaj odwrócenie tej tendencji jest niezwykle trudne, ale możliwe. Dlatego staramy się tę tendencję odwrócić i nadać rzeczy właściwe znaczenie.
Może należało taki zdecydowany ton przybrać już wcześniej, może wyraźne „non possumus” wyhamowałoby kolejne zapędy strony izraelskiej i nie doszłoby do sytuacji, z jaką dzisiaj mamy do czynienia?
– Jako „non possumus” można potraktować uchwalenie dzisiaj nowelizacji Kodeksu postępowania administracyjnego, co jest odczytywane w sposób niewłaściwy przez środowiska, które domagają się restytucji mienia nieżyjących ofiar Holokaustu. Mówimy tu oczywiście o mieniu przede wszystkim bezspadkowym, gdzie nie ma spadkobierców. Natomiast dotychczasowe prawo było polem do nadużyć dla rozmaitych hochsztaplerów, którzy także dzięki – delikatnie nazywając – niefrasobliwości samorządu warszawskiego mogli nadużywać prawa i w sposób absolutnie cyniczny doprowadzać do reprywatyzacji majątku kosztem cierpienia wielu lokatorów kamienic, którzy byli pozbawiani mieszkań, co więcej – byli wyrzucani na bruk.
Tak czy inaczej z naszej strony – na drodze dyplomatycznej – musi być prowadzony dialog i próba wyjaśnienia, o co tak naprawdę chodzi w tej ustawie. Chcę też podkreślić, że do tej pory mieliśmy rzeczywiście do czynienia z patologią, o której już wspomniałem. Ponadto należy stwierdzić, że tam, gdzie są spadkobiercy, tam, gdzie w uzasadniony sposób mogą się domagać zadośćuczynienia za niesprawiedliwe decyzje, do tej pory było to możliwe i mniemam, że będzie możliwe nadal.
Co przychodzi Panu na myśl, kiedy dochodzą do nas głosy, że strona izraelska jest zaniepokojona stanem demokracji w Polsce. Czy to nie przypomina narracji Brukseli i nie pachnie postawą totalnej opozycji?
– Jest takie powiedzenie, że kiedy nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze, o polityczną grę wpływów i interesy. W przypadku Brukseli chodzi o zachowanie wpływów. Chodzi o to, żeby państwo polskie nadal było słabe, było traktowane na zasadzie uczniaka, którego w każdej chwili można skarcić i przywołać do porządku. Brukselskie elity wciąż nie mogą się przyzwyczaić i zaakceptować tego, że z takim instrumentalnym traktowaniem Polski już koniec, że chcemy być traktowani jako pełnoprawny członek Unii Europejskiej. Natomiast jeśli chodzi o Izrael, to warto przypomnieć, jak to państwo traktuje Palestyńczyków. Fakty są takie, że jest to sposób daleko odbiegający od standardów. Dlatego Izrael jest ostatnim państwem, które może nas pouczać o demokracji, o przestrzeganiu prawa czy praw obywatelskich.
Swoją drogą, jak w obliczu narracji izraelskiej powinna się zachować Unia Europejska? W końcu to my jesteśmy członkiem Unii, a nie Izrael…
– Unia Europejska powinna zachować się solidarnie z Polską. To my jesteśmy pełnoprawnym członkiem Wspólnoty, a jednocześnie jesteśmy suwerennym państwem, które też może porządkować swoje prawo. Wszystko po to, żeby nie dochodziło dłużej do patologii i aby ukrócić procedery, które są na pograniczu prawa. Chodzi o stosowanie rozmaitych luk prawnych, które są wykorzystywane, także zapisów umożliwiających – w nieskończoność – kwestionowanie decyzji, które przed laty były wydawane i które taki proceder umożliwiały do tej chwili. Bardzo dobrze, że zmiany w tej materii, które zostały podpisane przez prezydenta RP, stanowią obowiązujące w Polsce prawo. Również postępowania, które zostały już wszczęte, zostaną umorzone. Jesteśmy państwem, które dzisiaj stara się zakończyć różne patologiczne procedery, które wcześniej miały miejsce. Mamy do tego prawo, i to powinno być docenione także przez Unię Europejską.

