logo
logo

Dziś w
„Naszym
Dzienniku”

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Nie ulec szantażowi

Piątek, 27 sierpnia 2021 (00:01)

Aktualizacja: Piątek, 27 sierpnia 2021 (09:17)

Radni KO domagają się nadzwyczajnej sesji, w czasie której sejmik lubelski ma zadecydować, czy uchyli swoje stanowisko z 2019 r. w sprawie obrony rodziny przed zalewem ideologii gender. Reakcja lubelskiej opozycji jest odpowiedzią na dokument Komisji Europejskiej, podpisany przez kilku unijnych biurokratów, w którym straszą oni polskich samorządowców konsekwencjami finansowymi za wyrażenie swoich prorodzinnych poglądów.

Zgodnie z procedurami nadzwyczajna sesja odbędzie się na początku września.

W ocenie prof. Mieczysława Ryby, wiceprzewodniczącego sejmiku lubelskiego, fakt, że ktoś żąda wycofania się z deklaracji, która jest wyrazem poglądów na daną sprawę, tylko dlatego że jest odmiennego zdania, jest skandaliczny. – Mamy do czynienia z jawną cenzurą. Najgorsze jest w tym to, że radni PO, czyli polscy samorządowcy, chcą się jej bezkrytycznie podporządkować i w niej współuczestniczyć – podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” prof. Mieczysław Ryba. Jego zdaniem bezprawne straszenie odebraniem środków unijnych tylko z powodu chęci przeciwstawienia się zalewowi ideologii gender każe się zastanowić, jaki poziom degeneracji i zniszczenia osiągnął dzisiejszy świat. – To straszne, że dożyliśmy czasów, w których przestępstwem ma być obrona rodziny – stwierdza nasz rozmówca.

Profesor deklaruje, że sejmik lubelski nie zamierza ulegać presji i szantażowi, dlatego – jako wiceprzewodniczący – będzie głosował za odrzuceniem oburzającego wniosku Platformy Obywatelskiej. – Będę wspierał w odparciu ataku wszystkich radnych, dla których wartości rodzinne są równie ważne jak dla mnie – zapowiada prof. Ryba. Podkreśla jednocześnie, że dokumenty, których tak bardzo przestraszyli się radni opozycyjni, nie mają mocy prawnej. – Po pierwsze, nie jest to żadne oficjalne stanowisko KE, tylko indywidualne zdanie poszczególnych osób. Po drugie, KE nie ma prawa uzależniać wypłacenia środków unijnych od wydania stanowiska, które nie ma nawet mocy uchwały – wyjaśnia nam prof. Ryba. Dlatego tym bardziej dziwi i oburza go postawa radnych PO, którą nazywa jednoznacznie: tchórzostwem. – Jak można być takim nieodpowiedzialnym tchórzem i bezkrytycznie przyjmować każdy absurd, którego domaga się Unia Europejska? Z drugiej strony jest to typowa postawa rewolucjonistów chcących zastraszyć i nałożyć jakąś quasi-cenzurę – zaznacza nasz rozmówca.

 

 Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Urszula Wróbel

Nasz Dziennik