logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Po debacie w PE

Środa, 20 października 2021 (10:19)

Chciałabym, aby Ursula von der Leyen, jako szefowa KE, działała zgodnie z prawem i ze swoimi kompetencjami, które są zapisane w prawie europejskim i w traktatach. A polski Trybunał Konstytucyjny jest niezależny, także od UE i od KE – mówiła była premier, europosłanka Beata Szydło (PiS).

Wczoraj w Parlamencie Europejskim zorganizowano debatę po wyroku polskiego Trybunału Konstytucyjnego ws. nadrzędności Konstytucji nad prawem unijnym. Wziął w niej udział premier Mateusz Morawiecki oraz grupa polskich europosłów, wśród nich była premier Beata Szydło, która stwierdziła wtedy, że wstyd jej za tych polskich eurodeputowanych, którzy atakują swoją Ojczyznę.

Pytana w Programie Pierwszym Polskiego Radia, dlaczego tak powiedziała, oceniła, że „bzdury i kłamstwa” mówili ci polscy europosłowie, którzy „bezpardonowo atakowali Polskę i mówili, że to, co się dzieje w Polsce jest niezgodne z zasadami demokratycznego państwa prawa”.

– Rozumiem różnice polityczne, że można mieć inny punkt widzenia na różne sprawy, ale zarówno ja, jak i pan Cimoszewicz czy pan Belka, czy pan Miller, żyjemy w Polsce i wiemy, jak wygląda sytuacja, że jest bezpiecznym państwem, w którym szanuje się różne poglądy i w którym po prostu obowiązuje prawo, jest państwem demokratycznym, natomiast oni tworzą opowieści, które godzą w dobre imię Polski – oświadczyła. Jak dodała, „tym bardziej jest to bulwersujące, że wszyscy ci panowie, którzy się wypowiadali w taki właśnie sposób, byli kiedyś w polskim rządzie, a niektórzy z nich byli nawet polskimi premierami”.

– Ja sobie nie wyobrażam, że jako polski premier, nawet nie zgadzając się z premierem urzędującym aktualnie, atakowałabym go czy w Parlamencie Europejskim ze względów właśnie na takie polityczne rachuby – powiedziała.

Europosłanka PiS była też pytana, na jakie działania wobec Polski może w najbliższych tygodniach i miesiącach zdecydować się Komisja Europejska w świetle tego, co zaprezentowała we wtorek przewodnicząca KE Ursula von der Leyen, gdy wskazała na trzy „opcje”: prawne kwestionowanie wyroku Trybunału Konstytucyjnego, wykorzystywanie mechanizmu warunkowości oraz procedury zgodne z art. 7 Traktatu o UE.

W odpowiedzi Szydło zaznaczyła, że przede wszystkim chciałaby, aby von der Leyen, jako przewodnicząca KE, „działała zgodnie z prawem i ze swoimi kompetencjami, które są zapisane w prawie europejskiej i w traktatach”. Zaznaczyła, że polski Trybunał Konstytucyjny jest organem niezależnym, również od Unii Europejskiej i od Komisji Europejskiej. – Pani von der Leyen powinna o tym wiedzieć – podkreśliła odnosząc się do stwierdzenia szefowej KE w PE, że polskiego TK „nie można uznać za sąd”. Polska eurodeputowana wskazywała także, że „systemy prawne, wymiaru sprawiedliwości są wewnętrzną sprawą” państw, które ratyfikowały w tym duchu traktaty europejskie.

Podczas rozmowy o warunkowaniu wypłacania Polsce środków z Funduszu Odbudowy, Beata Szydło przyznała: –Dziwi mnie to, że pani przewodnicząca von der Leyen warunkuje wypłacenie środków finansowych Polsce, które Polska zgodnie z zasadami panującymi w Unii Europejskiej musi utrzymać, ponieważ jest członkiem Unii Europejskiej, płaci składki również do Unii Europejskiej.

Zwróciła w tym kontekście uwagę na wypowiedź jednego z niemieckich europosłów, który powiedział, że – jak relacjonowała Beata Szydło – „my wpłacamy pieniądze do Unii Europejskiej i to są pieniądze dla Polaków”. Komentując tę wypowiedź niemieckiego polityka, była premier oświadczyła, że „nikt nam nic nie daje, dlatego że Polska tak samo płaci składki i jest takim samym członkiem Unii Europejskiej, jak Niemcy na przykład”. Według niej, „takie właśnie traktowanie z góry Polski czy Węgier pokazuje rzeczywista intencje, które panują w Parlamencie Europejskim”.

JG, PAP

NaszDziennik.pl