Na jez. Seksty, w pobliżu miejscowości Zdory, w czwartek po godz. 20.00 wywróciły się 4 jachty z uczestnikami obozu żeglarskiego na pokładach. W wodzie znalazło się 37 osób – 31 dzieci oraz 6 opiekunów. Piąta żaglówka pozostała na wodzie i z niej podejmowano żeglarzy. Akcję prowadziły Mazurskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe i straż pożarna.
Dyspozytor centrum koordynacji ratownictwa wodnego MOPR Dariusz Luma powiedział dzisiaj, że gdy ratownicy przybyli na miejsce, zobaczyli „grupę dzieciaków w kamizelkach – to przypominało pomarańczową kulę”.
– Wszystkie miały na sobie kamizelki i to im uratowało życie. Wskutek „szarpnięcia” wiatru cztery jednostki przewróciły się, jedna z nich zatonęła. Rzeczy żeglarzy zatonęły wraz z jachtami – podkreślił ratownik.
Pytany, czy żeglarze w ogóle powinni wypływać w sytuacji, gdy były alerty o złej pogodzie, odpowiedział, że to pozostawia do oceny policji.
– Możemy tylko przypuszczać, że może myśleli, że uda im się zdążyć dopłynąć do brzegu. W całym tym nieszczęściu najważniejsze, że ubrani byli w kamizelki – podkreślił.

