logo
logo

Zdjęcie: Paweł Jach/ Inne

Naszym celem jest budzenie pasji

Piątek, 24 stycznia 2014 (09:44)

Aktualizacja: Piątek, 24 stycznia 2014 (11:04)

Z Maciejem Sikorskim, pomysłodawcą i autorem cyklu spotkań „Historia dla najmłodszych – budzenie pasji”, przewodniczącym Jednostki Terenowej Stowarzyszenia Konferencji  św. Wincentego à Paulo w Krakowie, rozmawia Izabela Kozłowska

 

„Historia dla najmłodszych – budzenie pasji” to cykl wyjątkowych spotkań dzieci z historią. Jak zrodził się pomysł na tę inicjatywę?

– Pomysł zrodził się z doświadczeń własnych. Bawiąc się z synami żołnierzykami, zaproponowałem im, że będziemy odtwarzać konkretne bitwy. I opowiadałem im np. o bitwie pod Samosierrą (od niej się zaczęło), a potem konstruowaliśmy z kołdry, koca, klocków i żołnierzyków scenerie bitwy.

Opowiadałem im dokładnie, jak to wyglądało, i wspólnie odtwarzaliśmy przebieg bitwy. Pomocą była książka „Bitwy polskie”. Można im było podać szczegóły. Przerobiliśmy różne okresy – odbyliśmy kilka takich „bitew”. Chłopakom się bardzo podobało. To był impuls. Ponieważ mam doświadczenie aktorskie – występowałem w spektaklach dla dzieci w przedszkolach i szkołach – dlatego pomyślałem, że trzeba będzie dodać kostium i scenki aktorskie i powinno to stać się interesujące dla innych dzieci.

Do dzieci w jakim wieku skierowane są te spotkania i w jaki sposób one przebiegają?

– Założenie jest takie, że nie staramy się zastąpić edukacji, naszym celem jest budzenie pasji. Widowisko jest adresowane do dzieci w wieku od zerówki do 3 klasy (oczywiście, są dzieci i młodsze, i nieco starsze).

Sam przebieg to łącznie kilka elementów – opowieść narratora (np. w pierwszym odcinku był to sam Mieszko I), multimedia – krótkie fragmenty filmów dokumentalnych, fabularnych, obrazy, są też zaproszeni goście z grup rekonstrukcji historycznych, sporządzamy  makiety bitew – nie w każdym odcinku, ale dość często pojawia się przygotowana przez nas plansza z figurkami np. rycerzy, gdzie odtwarzamy przebieg walk. Jednym z elementów będą też warsztaty plastyczne, muzyczne, mówimy co nieco o zwyczajach, architekturze… W zależności od odcinka jest to kompilacja z użyciem takich właśnie środków.

Zdradzając nieco, powiem, że np. w ostatnim odcinku dzieci będą drukować opozycyjną prasę (ulotki). Ważne jest też miejsce pomagające w skupieniu. Nie wyobrażam sobie naszego widowiska w sali gimnastycznej. Dzięki naszemu proboszczowi mamy piękną scenę z teatralnym oświetleniem. To ma bardzo duże znaczenie w odbiorze.

Za nami jedno spotkanie, jak zostało ono przyjęte?

– Nadspodziewanie dobrze, praktycznie było bez żadnej reklamy, po cichu,  a przyszło dużo osób. Dostaję wiele e-maili wyrażających wielkie zadowolenie. Piszą rodzice w imieniu dzieci, dziadkowie, opowiadają, jak dzieci rozważają już, co będzie w drugim odcinku, piszą o tym, że dzieci wróciły bardzo zadowolone.

Dla mnie wielkim, radosnym zaskoczeniem było to, że również dziewczynki były bardzo zaangażowane, mocno to przeżywały. Utwierdza nas to w przekonaniu, że ma to sens. Największą radością było dla mnie móc oglądać zadowolone miny dzieci, no i wsłuchanych w opowieść rodziców (kilkoro mówiło mi, że również dużo się nauczyli...)

Obserwujemy, że w polskim systemie edukacji próbuje się ograniczyć do minimum lekcje historii. Niektóre środowiska zarzucają m.in., że jest to niepotrzebny, a wręcz nudny przedmiot... Można dzieci zarazić chęcią poznawania historii i wzbudzić w nich pasję?

– Można i trzeba!!! Jestem dumny z Polski, z jej historii i boleję nad tym, że jest ona tak mało znana. Nie będziemy wiedzieć, dokąd idziemy, jeśli nie dowiemy się, skąd przychodzimy.

Podam taki przykład. Mój syn Tytus, lat 9, w Dniu Żołnierzy Wyklętych postanowił przyjść do szkoły ubrany na galowo. Wzbudził wielkie zdziwienie i musiał opowiedzieć co nieco swoim rówieśnikom o tym, co to za święto.

Po jakimś czasie obchodzono w jego szkole święto św. Patryka – bardzo hucznie i z pompą. Tytus przyszedł do domu i popłakał się przy stole, mówiąc, że wyklęci umarli po nic, bo nikt o nich nie pamięta, a w szkole świętują patrona Irlandii.

Wytłumaczyłem mu, że wiele osób, w tym bardzo dużo młodych, dużo wie o żołnierzach wyklętych i stara się o nich pamiętać. To pokazuje, że coś jest nie tak. Nie da się, moim zdaniem, zrozumieć polskiej natury bez żołnierzy wyklętych, powstańców warszawskich czy styczniowych. A pasję do historii da się wzbudzić – staramy się właśnie to czynić.

Jaką rolę w nauczaniu historii powinni odgrywać rodzice?

– Tak jak i w całym wychowaniu – wiodącą. Bo historia to nie tylko suche fakty czy daty. To przede wszystkim przywiązanie do Polski, miłość do Ojczyzny. Nie boję się wielkich słów, widzę, że jest taka tendencja spłaszczenia i zredukowania postaw patriotycznych – orzeł z czekolady, różowe baloniki, patriotyzm dorosłych często sprowadza się do kibicowania z szalikiem i butelką piwa.

Dziękuję za rozmowę.

 


 

Spektakle odbywają się cyklicznie w 2. i 4. piątek miesiąca w Kamieniołomie Jana Pawła II przy parafii św. Józefa w Krakowie-Podgórzu. Więcej informacji dostępnych jest  na stronie internetowej parafii.

Warunkiem uczestnictwa jest wcześniejsze zgłoszenie dzieci (najpóźniej na dwa dni przed przedstawieniem), widowisko jest dla wszystkich dzieci nieodpłatne. Zgłoszenia mailem alinasikorska@wp.pl lub telefonicznie 530 719 801.

TUTAJ można obejrzeć galerię zdjęć z pierwszego przedstawienia.

Izabela Kozłowska

NaszDziennik.pl