logo
logo

Zdjęcie: M.Marek/ Nasz Dziennik

Szykany za desowietyzację

Wtorek, 20 maja 2014 (02:00)

Policja przesłuchuje radnych z Pieniężna, którzy przegłosowali decyzję o demontażu pomnika sowieckiego generała Iwana Czerniachowskiego. Funkcjonariusze zażądali też protokołu z sesji rady, na której ta uchwała zapadła.

Samorządowcy są zdezorientowani i zaniepokojeni brakiem informacji na wezwaniu, w jakiej konkretnie sprawie policjanci chcą ich przesłuchiwać.

Jak ustalił „Nasz Dziennik”, sprawa ma związek z dochodzeniem w sprawie „znieważenia pomnika generała Armii Czerwonej Iwana Daniłowicza Czerniachowskiego” poprzez namalowanie na nim w nocy z 3 na 4 maja napisów, m.in. „Precz z komuną”, i słynnej kotwicy – symbolu Polski Walczącej. Uszkodzono też tablice znajdujące się na monumencie. Dochodzenie Komendzie Powiatowej w Braniewie zleciała prokuratura rejonowa w tym mieście.

– Na zlecenie i pod nadzorem braniewskiej prokuratury prowadzimy postępowanie przygotowawcze w sprawie znieważenia w nocy z 3 na 4 maja br. pomnika gen. Czerniachowskiego w Pieniężnie. Czynności w tej sprawie prowadzi posterunek policji w Pieniężnie – mówi „Naszemu Dziennikowi” zastępca komendanta powiatowego policji w Braniewie, podinspektor Robert Mikusik.

Burmistrz Braniewa jest zdziwiony, dlaczego prokuratura i policja akurat po tegorocznej akcji z napisami na pomniku postanowiły wszcząć dochodzenie z urzędu, a po takich samych incydentach, do jakich tu dochodziło przez wiele lat już wielokrotnie, tego nie czyniła.

– Przecież takiego rodzaju napisy na pomniku gen. Czerniachowskiego nieznani sprawcy wykonywali wiele razy, regularnie od roku 1990. Jednak wówczas żaden organ ścigania tą sprawą z urzędu się nie zajął. Dopiero w maju tego roku, kiedy pod pomnik miała przyjechać grupa 300 motocyklistów z Rosji, pomalowanie pomnika powodowało wszczęcie postępowania z urzędu – zastanawia się Kazimierz Kiejdo.

Burmistrz relacjonuje, że w sprawie malunków na monumencie policjanci z Braniewa odwiedzili go już 5 maja. – Zapytali mnie, czy w związku z dewastacją pomnika nie wnoszę żadnych roszczeń. Powiedziałem, że nie, ponieważ uchwałą przyjętą przez Radę Pieniężna w styczniu br. wniesioną na mój wniosek zdecydowano o jego usunięciu, przez co większość radnych oraz ja wyraziliśmy już dawno swój stosunek do tego monumentu – wskazuje Kiejdo.

Przesłuchania radnych policja zaplanowała w tym tygodniu. „Nasz Dziennik” dotarł do jednego z radnych, który takie wezwanie otrzymał.

– Jestem zdumiony, na wezwaniu nie podano, w jakiej sprawie policja chce mnie przesłuchać. Podano jedynie enigmatyczną dla mnie sygnaturę sprawy – opowiada Krzysztof Kisiel, zastępca przewodniczącego rady miasta.

Z informacji, jakie udało się nam pozyskać, wynika, że takie wezwania na policję otrzymali wszyscy, czyli piętnastu radnych Pieniężna. Policja poprosiła również radę o dostarczenie jej protokołu z sesji, na której podjęto uchwałę wyrażającą wolę usunięcia pomnika gen. Czerniachowskiego. – Otrzymaliśmy od policji wniosek o udostępnienie jej protokołu z sesji rady miasta ze stycznia 2014 roku. Nie podano, po co prowadzącym postępowanie w sprawie znieważenia pomnika ten protokół jest potrzebny – zastanawia się burmistrz Pieniężna.

4 maja pod pomnik gen. Czerniachowskiego w Pieniężnie miała przybyć grupa kilkuset motocyklistów z Rosji. W nocy z 3 na 4 maja nieznani sprawcy namalowali farbą napisy, m.in. „Precz z komuną”, i znak Polski Walczącej. Na polecenie wojewody warmińsko-mazurskiego jeszcze tego samego dnia wczesnym rankiem napisy zostały usunięte. Jednak motocykliści i tak zrezygnowali z wizyty w Pieniężnie. Pod pomnikiem generała odbył się natomiast happening zorganizowany m.in. przez olsztyński oddział stowarzyszenia Solidarni 2010 i artystę rzeźbiarza Jacka Adamasa, który zaprezentował instalację „czerwona świnia na rusztowaniu”, symbolizującą zachowanie sowieckich generałów na terenach, na które wkraczała Armia Czerwona. Obecnych pod pomnikiem obserwowała i przepytywała policja. Policjanci zapytywali uczestników happeningu, czy wiedzą coś o autorze napisów. Funkcjonariusze szukali też pojemnika po czerwonej farbie w sprayu. Generał Armii Czerwonej Iwan Daniłowicz Czerniachowski, nazywany przez polskich historyków katem wileńskiej Armii Krajowej, był odpowiedzialny m.in. za likwidację oddziałów AK na Wileńszczyźnie (w sumie około 8 tys. żołnierzy).

Teraz sprawą realizacji uchwały zajmuje się Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. W ostatnim wniosku, wyekspediowanym do Moskwy, ROPWiM proponuje przeniesienie monumentu na teren Federacji Rosyjskiej. Z tą pisemną propozycją, określoną mianem „najlepszej”, zwrócił się Andrzej Kunert, sekretarz Rady, do Aleksandra Aleksiejewa, ambasadora Federacji Rosyjskiej. Rosjanie wniosek odrzucili. Rada poprosiła stronę rosyjską o spotkanie i rozpoczęcie bezpośrednich rozmów na temat dalszych losów pomnika.

Adam Białous

Aktualizacja 20 maja 2014 (19:04)

Nasz Dziennik