Rosyjski MAK odmówił usunięcia z raportu końcowego w sprawie katastrofy smoleńskiej informacji o obecności alkoholu etylowego we krwi gen. Andrzeja Błasika
Międzypaństwowy Komitet Lotniczy lakonicznie i całkowicie niemerytorycznie zareagował na wniosek o korektę raportu końcowego w sprawie katastrofy smoleńskiej w świetle najnowszych ustaleń ekspertów.
Po konferencji MAK 12 stycznia 2011 r. cały świat obiegła wiadomość o alkoholu we krwi generała, dowódcy polskich Sił Powietrznych, który miał wejść do kokpitu i naciskać pilotów, by lądowali bez względu na przepisy lotnicze i warunki pogodowe. Ta informacja, najbardziej nośna medialnie, przebiła się do serwisów informacyjnych mediów nie tylko polskich i rosyjskich. W świadomości wielu ludzi mniej zainteresowanych szczegółami i po prostu niemających do nich dostępu pozostały tylko słowa przewodniczącej MAK Tatiany Anodiny: do katastrofy doszło z powodu kompromitujących błędów załogi i nacisków „pijanego generała”.
Taki przekaz bardzo trudno zmienić. Niemal natychmiast eksperci zaczęli wskazywać na inne wyjaśnienia obecności alkoholu we krwi osoby zmarłej. Blisko rok później okazało się, że w nagraniach z kokpitu odczytanych przez Instytut Ekspertyz Sądowych nie zidentyfikowano głosu gen. Andrzeja Błasika. Wreszcie w lutym tego roku specjaliści z krakowskiego IES na podstawie próbek krwi generała stwierdzili bez wątpliwości, że był on w chwili śmierci trzeźwy.
W świetle tych faktów wywód MAK o naciskach dowódcy Sił Powietrznych traci sens. MAK nie tylko wyeksponował obecność alkoholu we krwi generała, ale twierdzi wręcz, że ten spożywał alkohol podczas lotu, gdyż alkoholu nie stwierdzono w nerce zmarłego. To wszystko składać się ma na obraz osoby z jakimiś problemami, pod wpływem alkoholu zachowującej się nieracjonalnie.
Pełnomocnik wdowy Ewy Błasik mec. Bartosz Kownacki zwrócił się do MAK o korektę raportu. W piśmie z 14 lutego stwierdza, odnosząc się do rosyjskiej ekspertyzy, że „szerokim echem obiegła cały świat, stawiając zmarłego oraz moją Ojczyznę w negatywnym świetle”. Ustalenia MAK od początku traktuje jako „nierzetelne zarówno co do obecności śp. gen. Andrzeja Błasika w kabinie pilotów, jak i w odniesieniu do insynuacji o spożyciu alkoholu przez polskiego generała tego tragicznego dnia”.
Mecenas Kownacki powołuje się na opinię Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie z 17 lutego włączoną do akt sprawy prowadzonej przez polską prokuraturę wojskową. Obejmuje ona wyniki „badań toksykologicznych próbek materiałów biologicznych pobranych w toku czynności sekcyjnych ofiar katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku, które zostały przekazane z Rosji do Polski w sierpniu 2012 roku”.
Wśród próbek z ciał 21 osób były też pochodzące ze zwłok gen. Błasika. „Z opinii renomowanego krakowskiego Instytutu jednoznacznie wynika, że wszystkie osoby poddane badaniom w momencie katastrofy były trzeźwe” – zaznacza prawnik w piśmie do Anodiny i wnosi o „usunięcie z raportu nieprawdziwej ekspertyzy sądowo-medycznej dotyczącej polskiego Dowódcy Sił Powietrznych”. Kownacki wyraził też nadzieję, że jego mocodawczyni, Ewa Błasik, „doczeka się szczerych przeprosin oraz że zostaną podjęte odpowiednie kroki ku temu, aby mojej Ojczyźnie i śp. gen. Andrzejowi Błasikowi przywrócić dobre imię, które wcześniej, raportem Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego, pochopnie i bezprzykładnie sponiewierano”.
Po ponad trzech miesiącach prawnik doczekał się wreszcie odpowiedzi. Nie takiej, jakiej oczekiwał on, rodzina Andrzeja Błasika i polska opinia publiczna. Kierujący badaniami MAK zastępca Anodiny Aleksiej Morozow w ogóle nie komentuje ustaleń polskich biegłych. Stwierdza jedynie, że Komisja Techniczna MAK dysponowała opinią wydaną przez eksperta moskiewskiego Biura Ekspertyz Medycyny Sądowej (tzw. Opinia nr 37), i cytuje jej ustalenia. Następnie informuje, że według załącznika 13 do konwencji chicagowskiej „celem badania wypadku lub incydentu lotniczego jest przeciwdziałanie wypadkom i incydentom lotniczym w przyszłości”, a nie „stwierdzenie części czyjejkolwiek winy lub odpowiedzialności”. Dodaje, że sprawą pod kątem odpowiedzialności karnej zajmuje się w Rosji Komitet Śledczy.
– Odbijamy się od ściany. Zaczynam mieć wątpliwości co do intelektu pana Morozowa – komentuje tę odpowiedź mec. Kownacki.
Tłumaczy, że nie kwestionuje oczywistych stwierdzeń na temat celów badania technicznego. – Żeby móc wydać zalecenia profilaktyczne, raport musi ustalić rzetelnie fakty. Opierając się na fałszywych przesłankach, tego celu się nie osiągnie. Dlatego zwracam się do przewodniczącej MAK o usunięcie nieprawdziwych informacji i poprawienie raportu. Przywołane przepisy ICAO, którymi rzekomo kierowała się komisja sporządzająca raport, nie pozwalają na zamieszczanie nieprawdziwych, a tym bardziej uwłaczających godności informacji – wskazuje prawnik.
Międzypaństwowy Komitet Lotniczy z zasady nie reaguje na żadne uwagi i zastrzeżenia do swoich raportów. W 2011 r. po publikacji „Naszego Dziennika” i interwencji mec. Bartosza Kownackiego MAK usunął ze swoich stron werystyczne opisy urazów, jakie w katastrofie odniósł gen. Andrzej Błasik.

