logo
logo
zdjęcie

Mieczysław Ryba

Historia spychana na margines

Wtorek, 10 czerwca 2014 (19:12)

Ostatnie lata, nawet te ostatnie 25 lat to dosyć konsekwentna próba spychania historii na margines jeśli bierzemy pod uwagę proces edukacji. Najpierw odbywało się to w formie redukcji godzin, później takiego ułożenia planu, że praktycznie nauczyciele nie byli w stanie dojść szczególnie do czasów XX-wiecznych o komunistycznych nie mówiąc.

To wszystko wprowadzało pewien rodzaj amnezji historycznej wśród młodego pokolenia. Wydaje się, że było to robione celowo, ze względu na środowiska postkomunistyczne, dla których niepamięć jest pewną wartością, bo dzięki temu mogą jak gdyby uniknąć wstydu lub jakichkolwiek rozliczeń w tym zakresie.

Z drugiej strony takie działanie wpisywało się w pewien kontekst ogólnoeuropejski tzw. postmodernizmu, dla którego historia nie jest istotna, ponieważ generuje pewne więzi narodowe, a narody mają przejść do lamusa historii. Biorąc pod uwagę edukację i wychowanie w Polsce, można stwierdzić, że naciski ze strony postkomunistów oraz  zachodnich nowych marksistów spięły się w tzw. „ahistoryzm”.

Na łamach „Naszego Dziennika” publicysta historyczny Leszek Żebrowski, na pytanie komu przede wszystkim i dlaczego zależy na fałszowaniu polskiej historii, odpowiedział: „To nie jest zjawisko jednowymiarowe. Określone grupy interesów, ale też siły polityczne, mają możliwości i cel prowadzenia takiej polityki historycznej, jaka jest dla nich przydatna. W dzisiejszym świecie doznajemy przeróżnych aktów agresji, nie tylko bezpośredniej, siłowej. Jest agresja polityczna, ideologiczna, jest też historyczna, w której historię, w oderwaniu od faktów i kontekstu, traktuje się jako inwektywę. Polega to na systematycznym obrażaniu, negowaniu tego, co dla nas ma szczególną wartość. Wypaczanie naszej historii polega z jednej strony na negowaniu tego, co jest oczywiste, z drugiej zaś na ”produkowaniu„ całkiem nowych rzeczy, niemających w ogóle miejsca, w myśl zasady: ”niech się bronią„.

Autor książki ”Zatruwanie pamięci„, w szczególności tutaj mówi o Grossie i jego publicystyce historycznej. Rzeczywiście w tym kontekście pojawiła się seria ataków. Oczywiście oparta raczej o pewną mitologię niż historię w sensie rzeczywistym, a ta seria ataków raczej zmierzała do tego, żeby uczynić z Polaków naród zbrodniarzy.

Idą za tym zapewne jakieś plany polityczne związane czy z odszkodowaniami, czy związane przede wszystkim z tym, ażeby oderwać Polaków od tego, co nazywamy dumą narodową. To rzeczywiście się pojawiało, nie tyle bezpośrednio w edukacji szkolnej co tzw. medialnej, bo polityka historyczna w mediach ma dzisiaj olbrzymie znaczenie. Często jeszcze mocniej oddziałuje niż  lekcje w szkole.

Mieczysław Ryba

Autor jest historykiem, kierownikiem Katedry Historii Systemów Politycznych XIX i XX wieku KUL oraz wykładowcą w WSKSiM w Toruniu.

NaszDziennik.pl