logo
logo

Zdjęcie: ipn.gov.pl/ -

Historia nie tylko w podręczniku

Wtorek, 8 lipca 2014 (11:50)

Z Jakubem Izdebskim, kierownikiem Referatu Edukacji Historycznej rzeszowskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

 

Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom, rzeszowski oddział IPN przygotował elektroniczną edycję wystawy „Cisza przed burzą... ostatnie lato II RP”. Na ile jest to ważne przedsięwzięcie i czym było podyktowane?

- W 2012 r. Oddziałowe Biuro Edukacji Publicznej IPN w Rzeszowie przygotowało wystawę opowiadającą o ostatnich dwóch miesiącach życia Polaków przed wybuchem II wojny światowej. Ekspozycja nie ma wydźwięku politycznego, nie prezentuje też struktur oddziałów wojskowych, ale przez pryzmat głównie zdjęć pokazuje atmosferę społeczną panującą przed wybuchem wojny. Stąd znalazły się na niej głównie materiały prasowe – w tym zdjęcia fotoreporterów Agencji Ilustrowanego Kuriera Codziennego, zdjęcia spoza kraju, ponadto artykuły i opinie ówczesnych publicystów, które najlepiej oddają nastrój ostatnich dni wolności.

Wystawa, która była prezentowana na planszach w szkołach i różnych innych instytucjach, spotkała się z bardzo pozytywnym odbiorem społecznym, stąd niejako wychodząc naprzeciw oczekiwaniom, przenieśliśmy ją w sieć, a wszystko po to, aby korzystając z nowych technik komunikacji, dotrzeć do jeszcze większej liczby odbiorców zainteresowanych historią. Wystawa tradycyjna ma zawężone pole działania, wchodząc do internetu, każdy może zapoznać się z treścią w domowym zaciszu. Na stronie http://www.lato39.pl przygotowaliśmy także pliki, które każdy może sobie ściągnąć i on-line poza internetem czytać i przeglądać. Wystawa jest przystosowana do przeglądania na urządzeniach mobilnych oraz dostępna w formatach epub, mobi i pdf.

Można zatem powiedzieć, że jest to szersze otwarcie się i wyjście z wiedzą historyczną poza ramy podręcznikowe?

- Dokładnie tak. Chodzi nam o to, aby zachęcać jak najwięcej ludzi do poznawania naszej przeszłości i uczyć historii także przez internet, a więc bardzo popularne dziś źródło komunikacji społecznej.

Tytuł wystawy „Cisza przed burzą... ostatnie lato II RP” jest dość wymowny…

- Rzeczywiście była to cisza przed ciężką burzą, ukazująca specyficzny stan oczekiwania przed tym, co miało nadejść. Cisza przed burzą to zazwyczaj moment, kiedy powietrze niejako zastyga w bezruchu i czuć, że coś wisi w powietrzu, ale do końca nie wiadomo, jakie to wszystko przybierze oblicze. Wszyscy wiedzą, że za chwilę nadejdzie nawałnica, ale jednocześnie łudzą się, że może przejdzie obok.

Przygotowując wystawę, staraliśmy się przedstawić właśnie to narastające napięcie, bo wydaje się, że właśnie tak było. W 1939 r. wakacje niby niczym nie różniły się od innych i chcieliśmy to pokazać. Spora część społeczeństwa po zakończeniu roku szkolnego udała się na letniska. Na roli trwały prace przed zbliżającymi się żniwami. Prasa na dwa miesiące przed wybuchem wojny donosiła o wydarzeniach sportowych, a z poważniejszych tematów, zwłaszcza dotyczących dzisiejszego Podkarpacia, bo wystawa ma także wydźwięk lokalny, poruszała kwestie związane np. z budową Huty Stalowa Wola i wizytą w tym mieście prezydenta Mościckiego, którą w czerwcu 1939 r. relacjonowało lokalne pismo „Światowid”.

Jednak tylko z pozoru wszystko było normalnie, bo gdzieś w podświadomości każdemu towarzyszyły myśli o nieuchronnie zbliżającej się wojnie. Im bliżej września, tym napięcie społeczne rosło, a prasa i propaganda nagłaśniały zagrożenie ze strony Niemiec. Media w charakterystyczny sposób ukazywały Polskę mocarstwowo, wzbudzając optymizm i nadzieję, że mimo wszystko sobie poradzimy. Ludzie zastanawiali się czy, jeżeli dojdzie do wojny, to będzie ona krótka czy długa i jak będzie wyglądała mobilizacja. O sygnałach zbliżającej się wojny świadczyły chociażby w Warszawie czy Krakowie ćwiczenia zespołów ratowniczych PCK, a przed sklepami ustawiały się coraz dłuższe kolejki, bo każdy chciał zrobić jakieś zapasy na wypadek wojny.  

Wspomniał Pan o lokalnym wydźwięku tej wystawy, a zatem jak ta cisza przed burzą wyglądała np. w Rzeszowie?

- Było podobnie jak w innych regionach Polski. Powołując się na rękopis „Czasy i ludzie” znanego nieżyjącego już etnografa, dyrektora Muzeum Okręgowego w Rzeszowie Franciszka Kotuli, pokazujemy, że napięcie było owszem wyczuwalne, ale ludzie w dużej mierze jakby się tym nie do końca przejmowali. Codzienność zajmowała ich do tego stopnia, że nie do końca zwracali uwagę na czyhające zagrożenie. Być może był to również – przynajmniej dla części ludzi – pewien sposób ucieczki przed tym, co i tak było nieuniknione, bo wojna tak naprawdę wisiała na włosku.

Dlatego ówczesny prezydent Rzeszowa Jarosław Barwicz w specjalnym obwieszczeniu wzywał do kopania rowów przeciwlotniczych w mieście i ostrzegał przed spekulacjami żywnością, robieniem nadmiernych zakupów, przestrzegając jednocześnie przed ukrywaniem towarów przez sprzedawców. Zgodnie z tymi wytycznymi można było robić zapasy na okres nie dłuższy niż dwutygodniowy. Z kolei na ulicach pojawiły się ogłoszenia o mobilizacji.

To jednak nie pierwsze przedsięwzięcie rzeszowskiego IPN na polu udostępniania historii w formie elektronicznej…?

- „Cisza przed burzą... ostatnie lato II RP” jest trzecim przedsięwzięciem. Pierwszym była publikacja internetowa albumu „Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie w rysunkach Antoniego Wasilewskiego” ukazująca historię Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie ilustrowana grafikami Antoniego Wasilewskiego – znanego rysownika, malarza. Publikację można przeglądać w wersji on-line lub pobrać w formacie pdf: www.antoniwasilewski.pl. Dostępna jest ona również dla użytkowników tabletów i telefonów firmy Apple® poprzez iBookstore oraz w formatachEPUB i MOBI na stronie: www.antoniwasilewski.pl. Z kolei w zeszłym roku przygotowaliśmy i udostępniliśmy duży projekt o Ryszardzie Siwcu pt. „Krzyk szarego człowieka. Ryszard Siwiec 1909-1968″. To projekt inspirowany wystawą poświęconą Ryszardowi Siwcowi, którą przygotowaliśmy w celu przypomnienia 40. rocznicy dokonania przez niego aktu samospalenia na Stadionie X-lecia w Warszawie w proteście przeciwko inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację.

Z jakim odbiorem spotykają się te inicjatywy rzeszowskiego IPN?

- Cały czas monitorujemy, jaka popularność towarzyszy tym przedsięwzięciom, i muszę powiedzieć, że zainteresowanie jest bardzo duże, co zresztą widać po wejściach na strony. Dlatego uważamy, że to ma sens. Z tej formy – jak już wspomniałem – korzysta więcej ludzi niż może obejrzeć wystawę planszową. Dlatego „Cisza przed burzą... ostatnie lato II RP″ nie jest ostatnim tego typu projektem, myślę, że będą kolejne.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl