logo

Unia nie dojrzała do refleksji

Środa, 13 września 2017 (19:47)

Nie można iść do przodu i nie wyciągać wniosków z przeszłości – do wystąpienia przewodniczącego Jean-Claude’a Junckera, który w Parlamencie Europejskim mówił o swojej wizji Unii Europejskiej, krytycznie odniósł się współprzewodniczący Grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów prof. Ryszard Legutko.

Europoseł Prawa i Sprawiedliwości wskazał, że w wystąpieniu szefa Komisji Europejskiej dotyczącym przyszłości UE zbyt mało miejsca poświęcono wystąpieniu z szeregów wspólnoty Wielkiej Brytanii. Profesor Legutko nie ukrywał zaskoczenia z powodu braku w wystąpieniu przewodniczącego Junckera wniosków wypływających z Brexitu. – Kto, tak jak ja, jest zdania, że wyjście Brytyjczyków z Unii jest wielką porażką i stratą dla Unii, mógłby oczekiwać, że przewodniczący nam powie, że jakieś przyczyny Brexitu zostały wyeliminowane. Nic na ten temat nie było, a nawet można było odnieść wrażenie, że dobrze się stało, że  Wielka Brytania wyszła z UE, i że  to jest sukces. Myślę, że nie, to nie jest sukces, to jest porażka – ocenił prof. Ryszard Legutko.

W odróżnieniu od huraoptymizmu Junckera co do przyszłości Unii współprzewodniczący Grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów wytknął, że w Europie nie toczy się żadna realna dyskusja czy debata. – Debata jest wtedy, kiedy nie wiemy jeszcze, jakie będą wnioski. Natomiast te wnioski zostały dzisiaj wypowiedziane i nawet przed tym, jak to się stało, wiadomo było, jakie będą, jakie miały być. Te wnioski to jest więcej tego samego, tzn. „więcej Europy”. Czy to jest rozwiązanie? Czy to jest w ogóle traktowanie nas poważnie? – pytał prof. Legutko.  Jego zdaniem, jeśli mamy do czynienia z debatą, to powinny się pojawić argumenty, do których można by się odnieść. – Proszę zwrócić uwagę, jakie słowa dzisiaj padły od tych, którzy mają inny punkt widzenia. Mówiono o „idiotach”, mówiono o „wirusie”, o „ekstremistach”, a nawet obiecano, że im się pieniądze zabierze – zauważył europoseł PiS. W ocenie Ryszarda Legutki bezrefleksyjne parcie do przodu jest błędem, ale ważne jest spojrzenie i ocena tego, co się dzieje dzisiaj w Unii, wyciągnięcie wniosków i wytyczenie drogi, którą należałoby podążać. – Reguły są nagminnie łamane przez wielkie instytucje UE, wliczając w to KE, a stosowanie zasady podwójnych standardów stało się nałogowe. Oznacza to, że są grupy, instytucje, partie, którym właściwie wszystko wolno, wszystko uchodzi im na sucho, i są ci słabsi gracze, ci mniejsi, którym wolno bardzo mało – zauważył prof. Legutko. Współprzewodniczący EKR, konkludując, zachęcał, aby zanim zacznie się oceniać i grozić karami innym, spojrzeć na własne podwórko i uporządkować własne zaplecze. – Przewodniczący Juncker mówił o remoncie, więc zacznijmy od remontu. Niech KE zacznie od remontu KE, a dopiero później będzie budowanie jakichś innych superinstytucji. Najpierw trzeba się wyleczyć z choroby, która toczy instytucje europejskie, i oby się to stało jak najszybciej – akcentował Ryszard Legutko.

Mariusz Kamieniecki