logo

Niemcy są największym beneficjentem netto UE

Poniedziałek, 8 stycznia 2018 (19:59)
Aktualizacja: Poniedziałek, 8 stycznia 2018 (20:06)

Niemcy nie są płatnikiem netto w UE, ale faktycznie największym beneficjentem integracji europejskiej – mówił w poniedziałek szef MSW tego kraju Sigmar Gabriel na konferencji w Brukseli o przyszłym wieloletnim budżecie UE.

Niemiecki polityk podkreślał, że konieczne jest stworzenie „dobrej narracji” wokół dyskusji o nowych, wieloletnich ramach finansowych. Jak przypominał, dotychczas osią sporów w tej sprawie było to, kto dopłaca więcej do budżetu UE, niż z niego wyciąga (czyli jest płatnikiem netto), a kto więcej wyciąga niż dopłaca (jest beneficjentem netto). 

Jego zdaniem, kalkulowanie, ile dochodów podatkowych idzie z jednego kraju do budżetu UE, a potem dalej do innego państwa członkowskiego, to najgorsza narracja tego, czym jest UE. 

– Ta narracja jest fałszywa. Nie jesteśmy płatnikiem netto. Tak naprawdę jesteśmy największym beneficjentem integracji europejskiej, zarówno gospodarczo, jak i finansowo, z całą pewnością politycznie – powiedział, odnosząc się do sytuacji Niemiec.

Gabriel przypomniał, że jego ojczyzna nie eksportuje swoich towarów głównie do Chin czy Stanów Zjednoczonych, ale w 60 proc. do UE. Zauważył, że jest to możliwe tylko dzięki temu, że kraje wokół Niemiec dobrze sobie radzą. – Nikt nie jest uzależniony od dobrobytu innych krajów członkowskich w takim stopniu jak Niemcy – oświadczył. – Z tego powodu twierdzę, że nie jesteśmy płatnikiem netto – dodał.

Szef niemieckiego MSZ podkreślił, że w ramach debaty nad nowym wieloletnim budżetem należy się zastanowić, jak wydawać środki na właściwe cele. – Jeśli okaże się, że środki, jakimi dysponujemy, są niewystarczające, musimy rozważyć ich zwiększenie – stwierdził.

Zwrócił uwagę, że UE musi tworzyć wzrost gospodarczy i miejsca pracy, a także mieć środki na ewentualne kryzysy. – Niezależnie, czy będzie to tylko dla strefy euro, czy UE27, w następnych wieloletnich ramach muszą być określone fundusze oznaczone na lepsze radzenie sobie z przyszłymi kryzysami – oświadczył. Dodał przy tym, że euro nie powinno tworzyć podziałów północ – południe, biedni – bogaci, wschód – zachód. 

Gabiel podkreślił, że UE musi też inwestować w Afrykę. – Staliśmy się upragnionym miejscem do życia dla wielu migrantów. Nie byliśmy na to przygotowani, gdy zaczęła się masowa migracja – przyznał. Zauważył, że UE powinna mieć silne granice zewnętrze, ale jednocześnie musi pracować z krajami afrykańskimi, by zmniejszyć presję migracyjną.

– Nie powinniśmy zostawić Afryki tylko Chińczykom. Chiny inwestują tam nie dlatego, że obawiają się uchodźców, ale w swoim własnym interesie – podkreślił niemiecki polityk.

Minister spraw zagranicznych Portugalii, nowo wybrany szef eurogrupy Mário Centeno, który wypowiadał się po Gabrielu, ocenił, że decyzja, by budżet UE wynosił około 1 proc. dochodu narodowego brutto państw członkowskich, powinna być przemyślana.

Centeno zwracał uwagę, że wyjście Wielkiej Brytanii z UE wpłynie na nowe wieloletnie ramy finansowe. – Albo poprosimy o wyższe wpłaty ze strony państw członkowskich, albo będziemy musieli ustanowić nowe zasoby własne – zaznaczył. 

Jego zdaniem, unijny budżet powinien być zasilany wpływami, które są połączone z kompetencjami dzielonymi pomiędzy UE i jej kraje członkowskie. Wymieniał w tym kontekście taryfy celne, opłaty środowiskowe, transportowe czy część dochodów z VAT. 

Komisja Europejska przedstawi propozycję w sprawie nowego wieloletniego budżetu w maju tego roku.

RP, PAP