logo
logo

Zdjęcie: Carl Recine/ Reuters

Czas na VAR

Piątek, 7 lipca 2017 (14:34)

Mecz o Superpuchar Polski między Legią Warszawa i Arką Gdynia będzie miał wymiar historyczny, a to z tej racji, iż po raz pierwszy na krajowych boiskach zostanie w nim oficjalnie użyty system powtórek video – VAR.

VAR, czyli video assistant referee, umożliwia sędziom konsultacje przy podejmowaniu decyzji w najbardziej kluczowych i kontrowersyjnych sytuacjach. Chodzi o wydarzenia, które miały miejsce tuż przed zdobyciem bramki, rzuty karne, czerwone kartki czy problemy z ustaleniem tożsamości zawodnika, który powinien otrzymać kartonik. Arbiter, jeśli nie będzie posiadał stuprocentowej pewności i będzie miał wątpliwości co do słuszności swych decyzji, będzie mógł je rozwiać z dodatkowym sędzią, mającym dostęp do powtórek wideo. Wszystko po to, by zminimalizować błędy. To ważne słowo, bo nawet wielcy zwolennicy nowej technologii nie mają wątpliwości i nie przekonują, że całkowicie wyeliminuje ona pomyłki. Chodzi jednak o ty, by było ich jak najmniej, a w zapomnienie odeszły te, które wypaczają wyniki.

Wprowadzenie VAR nie jest sprawą łatwą i tak oczywistą, jakby się niektórym mogło wydawać. Nie wystarczy zamontowanie kilku kamer i posadzenie arbitra przed monitorem. IFAB, czyli organizacja odpowiadająca za wdrażanie zmian w przepisach piłki nożnej, precyzyjnie określiła jak ma cały proces wyglądać – i wszyscy muszą się do tych wskazówek stosować. Przede wszystkim sędziowie, którzy będą pracowali przy systemie, musieli przejść specjalne przeszkolenie i zaliczyć co najmniej pięć jego prób offline i pięć prób online. Do tego trzy próby online musiał przejść główny sędzia boiskowy. PZPN, by zdążyć przed Superpucharem i rozgrywkami ekstraklasy, instalował zatem VAR na meczach Centralnej Ligi Juniorów, a nawet na… Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży. Zgodnie bowiem z planami od 14 lipca, a więc dnia, w którym rozpocznie się kolejny sezon najwyższej klasy rozgrywkowej, VAR ma działać na sześciu meczach offline i jednym online w danej kolejce. Kiedy tylko odpowiednie „papiery” zdobędą kolejni sędziowie, te liczby będą się zmieniały, na korzyść oczywiście pojedynków z realną wideoweryfikacją.

Kilka tygodni temu polskim arbitrom VAR przedstawił ich angielski kolega po fachu David Elleray. Podkreślił, że zastosowanie i korzystanie z powtórek – wbrew powszechnym odczuciom – jest sprawą bardzo trudną i stresującą.

– Presja na arbitrach pracujących przy VAR jest nawet większa niż u tych, którzy biegają po murawie. Kibice przyzwyczaili się do tego, że błędy są częścią futbolu i można je jakoś wybaczyć, ale pomyłek przy wideo weryfikacji już nie wybaczą. Z drugiej jednak strony, ciągle powtarzamy sędziom, by nie patrzyli, czy decyzja jest trafiona, ale czy jest zdecydowanie niewłaściwa – powiedział.

VAR błędów bowiem całkowicie nie eliminuje, o czym mogliśmy się już przekonać przy okazji kilku spotkań, w których został zastosowany. A został, choćby w klubowych mistrzostwach świata oraz ostatnio w Pucharze Konfederacji, w towarzyskim meczu Francji z Hiszpanią, w finale Pucharu Portugalii.

Szef FIFA Gianni Infantino już zapowiedział, że wideoweryfikacja pomoże arbitrom podczas przyszłorocznych mistrzostw świata w Rosji.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl