logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Potrzebują punktu, ale powalczą o komplet

Niedziela, 8 października 2017 (09:59)

Piłkarska reprezentacja Polski potrzebuje punktu, by zapewnić sobie awans na mundial w Rosji. Teoretycznie może też pierwsze miejsce w grupie stracić, ale takiego scenariusza nawet nie zakładamy.

Do końca zmagań w grupie E eliminacji pozostała już tylko jedna seria spotkań. Przed nią Polska prowadzi w tabeli z trzema punktami przewagi nad Danią oraz sześcioma nad Czarnogórą. Na pewno nie spadnie poniżej drugiego, a zatem w najgorszym wypadku powalczy o awans w barażach. To scenariusz czarny, teoretycznie możliwy, ale nawet nie dopuszczamy go do myśli. Ziściłby się, gdyby w niedzielę na PGE Narodowym podopieczni Adama Nawałki przegrali z Czarnogórą, a w toczonym równolegle pojedynku Dania pokonała Rumunię.

Polacy potrzebują punktu, by być pewnymi awansu, bez oglądania się na to, co wydarzy się z Kopenhadze. Nasi teoretycznie mogliby również pojechać do Rosji, przegrywając z Czarnogórą, ale wtedy musieliby liczyć, że Dania w niedzielę nie zdobędzie kompletu punktów. Biało-Czerwoni nie mają jednak zamiaru kalkulować, patrzeć na rywali. W Warszawie wyjdą na boisko, by wygrać. Tradycyjnie, jak zwykle, co po spotkaniu w Erywaniu podkreślił Nawałka, mówiąc, że jego podopieczni w każdym meczu walczą o zwycięstwo. Niedzielne może mieć dodatkowe znaczenie, niezwiązane już z walką o awans, tylko z samym mundialem. Pokonując Czarnogórę, Polacy zapewnią sobie bowiem miejsce w siódemce rankingu FIFA, gwarantujące pierwszy koszyk przed losowaniem grup przyszłorocznych mistrzostw świata bez konieczności oglądania się na wyniki innych pojedynków.

Teoretycznie w grupie E ma jeszcze o co grać Czarnogóra. Nasz dzisiejszy rywal co prawda stracił już szanse na pierwsze miejsce w grupie i bezpośredni awans, ale matematycznie wciąż może uplasować się na drugim. By tak się stało, musi jednak nie tylko wygrać z Polską na Narodowym, ale i liczyć na porażkę Danii z Rumunią. Oba te warunki są jednak tak mało prawdopodobne, że nawet sami Czarnogórcy już w optymistyczny scenariusz nie wierzą – szczególnie że ich reprezentacja przyleci do Warszawy poważnie osłabiona, bez kilku swoich czołowych zawodników.

Piotr Skrobisz

Aktualizacja 15 listopada 2017 (10:16)

NaszDziennik.pl