Charlotte Fien, sama chora na zespół Downa, przemawiała podczas sesji Komisji Praw Człowieka ONZ w Genewie. Kobieta ma 21 lat. Jak stwierdziła, wcale nie uważa się za osobę cierpiącą i nieszczęśliwą. – Także żaden z moich przyjaciół z zespołem Downa nie cierpi. Prowadzimy szczęśliwe życie – stwierdziła.
Do genewskiej siedziby ONZ przyjechała w marcu, aby zaprotestować przeciwko traktowaniu aborcji jako jedynego rozwiązania w przypadku podejrzenia trisomii 21. pary chromosomów, co jest powszechną praktyką w państwach zachodnich. Rozwinięta diagnostyka prenatalna, zamiast pomagać chorym dzieciom i ich rodzinom, nierzadko prowadzi do ich eliminacji. Wczesne wykrycie zespołu Downa nie jest w stanie zapobiec rozwojowi choroby, ale odpowiednie leczenie pozwala znacząco ograniczyć będący jej następstwem niedorozwój umysłowy i szereg powikłań.
– Po prostu mamy dodatkowy chromosom. Ale wciąż jesteśmy ludzkimi istotami. Nie jesteśmy potworami. Nie bójcie się nas. Proszę, nie próbujcie nas wszystkich wybić – apelowała Fien, porównując rosnącą liczbę aborcji dzieci z zespołem Downa do programów eugenicznych prowadzonych w Trzeciej Rzeszy w latach 30. XX wieku.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

