„La Croix”: Przygotowania do napływu imigrantów do Ceuty nie mogły ujść uwadze służb w Maroku
Francuski katolicki dziennik „La Croix” ocenia we wtorek, że Maroko, znane na świecie ze swych służb wywiadowczych, nie mogło przeoczyć przygotowań do masowego napływu imigrantów do Ceuty. Dziennik powołuje się na opinię eksperta ds. krajów Maghrebu, Pierre′a Vermerena.
„La Croix” zwraca uwagę na rozbieżności w bilansie ofiar śmiertelnych wydarzeń w Ceucie. Według Marokańskiego Stowarzyszenia Praw Człowieka (AMDH) jest prawie
130 ofiar, nie licząc kilkudziesięciu zaginionych. Hiszpania poinformowała o 72 ofiarach śmiertelnych, a Maroko –
o 11. „Każdy ma własną wersję” – zauważa „La Croix”.
Gazeta dodaje, że „taka sama niejasność otacza fakty, które doprowadziły do tej tragedii”.
„Oczywiście, dezinformacyjne wiadomości, rozpowszechniane przez siatki przemytników ludzi, zwodziły perspektywą otwartej granicy” – przyznaje
„La Croix”. Zdaniem Vermerena masowy napływ ludzi
nie mógł wydarzyć się bez wiedzy władz.
– Służby marokańskie są hiperaktywne w monitorowaniu portali społecznościowych, szczególnie po ruchu kontestacji w Rif w 2016 roku [protesty społeczne stłumione przez władze – PAP]. Od tej pory zatrudniły tysiące informatyków i kupiły izraelskie oprogramowanie Pegasus – zauważa ekspert.
Podkreśla on także, że na trasie z dwóch najbliższych dużych miast – Tangeru i Tetuanu, stale odbywają się kontrole. Vermeren jest zdania, że „w najlepszym wypadku” doszło do braku ingerencji „i nigdy nie dowiemy się, czy był rozkaz z góry”. Ekspert uważa też, że „w szale
i determinacji tylu młodych ludzi inicjatywa wymknęła się jej twórcom”.
„La Croix”, komentując reakcję policji w momencie masowego napływu ludzi na granicę, cytuje opinię szefa Niezależnej Komisji ds. Praw Człowieka w Afryce Północnej (CIDH Africa) Naji Moulaya Lahsena. Powiedział on,
że według posiadanych przez niego informacji z pierwszej ręki „policja nie chciała uciekać się do użycia siły, które pociągnęłoby za sobą wiele ofiar, co wywołałoby ogromny skandal w Maroku”.
Dziennik zastanawia się, czy wydarzenia mogły być „ostrzeżeniem”, które Rabat miałby wysłać Hiszpanii i Unii Europejskiej. Według Vermerena takie ostrzeżenie mogłoby brzmieć: „uwaga, możemy otworzyć granice, jeśli nie pójdziecie za nami [w kwestii] Sahary Zachodniej albo jeśli wasze oznaki przyjaźni z Algierią są zbyt wylewne”. Naji Moulay Lahsen wskazuje w tym kontekście na odmienne traktowanie Turcji i Maroka przez Unię Europejską
w kwestii zarządzania migracjami. Zwraca uwagę,
że Turcja otrzymała na ten cel od UE 520 mln euro – pięć razy więcej niż Maroko.
„Niektórzy obserwatorzy widzą w tragicznym epizodzie
w Ceucie przejaw napięć podczas przygotowań do Zgromadzenia Ogólnego ONZ we wrześniu br. Celem Rabatu jest potwierdzenie suwerenności Maroka nad Saharą Zachodnią, byłą kolonią hiszpańską aż do 1975 roku” – dodaje „La Croix”.
APW, PAP

