logo
logo

Pałac Westminsterski, siedziba Izby Gmin i Izby Lordów Zdjęcie: DaniKauf/ Licencja: CC BY-SA 3.0/ Wikipedia

Wadliwa ustawa

Piątek, 11 września 2026 (16:07)

Aktualizacja: Piątek, 11 września 2026 (20:34)

Izba Gmin zagłosowała. Przewodniczący Episkopatu Anglii i Walii ks. abp Richard Moth nazywa tę ustawę „złą co do zasady” i „głęboko wadliwą”.

Kościół ostrzega, że skutki tej ustawy to wywieranie presji na osoby najbardziej bezbronne, aby zdecydowały się na samobójstwo, a dotychczasowa praca hospicjów, domów opieki i całego systemu opieki paliatywnej ulegnie głębokiemu i negatywnemu przeobrażeniu.

Drugi projekt ustawy o wspomaganym samobójstwie odzwierciedla pierwszy, „nowym” jest tylko z nazwy. Przedstawiła go laburzystka Lauren Edwards. Jeszcze przed publikacją tekstu ustawy mówiła o ponownym wniesieniu wcześniejszego projektu, a debata polityczna od początku dotyczyła również możliwości zastosowania szczególnej ścieżki, wynikającej z Parliament Acts. Umożliwia ona przeforsowanie ustawy – wbrew Izbie Lordów.

Ustawy parlamentarne z 1911 i 1949 r. ograniczają możliwość trwałego blokowania przez Izbę Lordów projektu przyjętego ponownie przez Izbę Gmin w kolejnych sesjach. Nie oznacza to automatycznego pominięcia izby wyższej. Aby procedura mogła zostać zastosowana, muszą zostać spełnione określone warunki, w tym dotyczące ponownego przyjęcia projektu w odpowiedniej formie i odstępu czasu między głosowaniami.

Właśnie ten aspekt budził przed piątkowym głosowaniem dodatkowe kontrowersje. Posłowie stojący po różnych stronach sporu ostrzegali, że wykorzystanie niezwykle rzadkiej procedury do przeforsowania tak fundamentalnej zmiany prawa ograniczy możliwość dalszego poprawiania ustawy w Izbie Lordów.

Obecnym celem ustawy jest umożliwienie dorosłym mieszkańcom Anglii i Walii, uznanym za osoby terminalnie chore z przewidywaną długością życia nieprzekraczającą sześciu miesięcy, ubieganie się o pomoc lekarza w zakończeniu życia. Dlatego stanowisko Konferencji Episkopatu Anglii i Walii pozostaje zdecydowanie negatywne.

„Ten projekt jest zły co do zasady, głęboko wadliwy i może sprawić, że osoby bezbronne będą pod presją” – ostrzega ks. abp Moth.

Przewodniczący Episkopatu zwraca również uwagę na niedostateczną ochronę pracowników służby zdrowia i opieki społecznej. Według biskupów ustawa postawi katolickie hospicja i domy opieki przed dramatycznym wyborem pomiędzy uczestniczeniem w procedurach sprzecznych z ich etosem a możliwością dalszego funkcjonowania. Część takich placówek ostatecznie nie będzie w stanie kontynuować działalności.

Jeszcze 10 września, w przededniu głosowania, ks. abp John Sherrington, odpowiedzialny w Episkopacie za kwestie ochrony życia, ponowił apel do wiernych o zwracanie się bezpośrednio do posłów.

„To naprawdę pilna sprawa. Proponowane przepisy są głęboko wadliwe. Niepokoi sytuacja osób najbardziej bezbronnych oraz obawa przed przymusem” – apelował.

Ksiądz arcybiskup wskazał szczególnie na osoby z niepełnosprawnościami oraz na ryzyko nacisku lub przymusu. Zwrócił uwagę, że ustawa nie przewiduje wystarczająco jednoznacznej możliwości wyłączenia spod jej działania katolickich hospicjów, domów opieki i innych instytucji. Brak takiego zabezpieczenia doprowadzi niektóre placówki do zamknięcia, mimo że od lat zapewniają chorym opiekę medyczną, duchową i duszpasterską pod koniec życia.

Katolicki Kościół w Anglii i Walii nieustannie powtarza ten sam apel: odpowiedzią na cierpienie i lęk związany z końcem życia powinny być dobra opieka hospicyjna, właściwe leczenie bólu oraz towarzyszenie choremu, a nie wprowadzanie procedury uśmiercania pacjenta.

Biskupi podkreślają również nierówny dostęp do opieki paliatywnej w Wielkiej Brytanii i jej chroniczne niedofinansowanie. W ich ocenie legalizacja wspomaganego samobójstwa w sytuacji, w której część pacjentów nie ma realnego dostępu do opieki hospicyjnej i społecznej, rodzi szczególne niebezpieczeństwo: decyzja o zakończeniu życia może nie być podejmowana wyłącznie z powodu choroby, ale również pod wpływem poczucia zależności, braku odpowiedniej opieki lub z obawy, że jest się ciężarem dla innych.

Ten sam argument pojawia się również poza środowiskiem Kościoła. „The Times” w redakcyjnym komentarzu z 11 września również określił projekt jako poważnie wadliwy i zwrócił uwagę, że bez powszechnie dostępnej, dobrze finansowanej opieki paliatywnej możliwość „wyboru” śmierci może w praktyce wyglądać zupełnie inaczej w przypadku osób, które nie otrzymują odpowiedniego wsparcia.

Kościół katolicki w Anglii i Walii nie ogranicza swojego sprzeciwu do moralnej oceny samego wspomaganego samobójstwa. Księża biskupi wskazują również na konkretne konsekwencje społeczne i medyczne projektu: ryzyko presji wobec najsłabszych, zmianę relacji lekarz – pacjent, zagrożenie dla wolności działania hospicjów oraz dalsze osłabienie systemu opieki paliatywnej.

APW, KAI

NaszDziennik.pl