Działania te mają nastąpić od wieczora w poniedziałek. Lecornu zapewnił, że jest zdeterminowany, aby „przywrócić porządek publiczny”. W czasie weekendu doszło we Francji do zamieszek na tle rosnących kosztów życia.
Pytany o ewentualne wprowadzenie stanu wyjątkowego premier odparł, że „jeśli będzie to konieczne”, to władze mogłyby go ogłosić. Jednak obecnie – zastrzegł – „bardziej dostosowana do sytuacji” wydaje się godzina policyjna. Wykluczył przy tym np. wprowadzenie godziny policyjnej w całym Paryżu.
Lecornu przyznał, że wydarzenia w sobotę, gdy w miastach Francji doszło do zamieszek, były „trudne” i oświadczył, że „jest cudem, że bilans nie jest poważniejszy”, tj. nie było ofiar śmiertelnych.
Premier oskarżył „ruch skrajnej lewicy”, że ma on zamiar organizować w kraju „chaos” aż do wiosennych wyborów prezydenckich.
Lecornu zapewnił, że ma zaufanie do szefa MSW Laurenta Nuneza. Minister, który wraz z premierem wziął udział w konferencji prasowej, powiedział, że siły policji i żandarmerii zostaną wzmocnione w najbliższy weekend.
Wcześniej w poniedziałek w Marsylii, drugim co do wielkości mieście Francji, zakazano zgromadzeń i demonstracji do godz. 20.00. Nunez miał udać się po południu do Marsylii, ale wizyta została odwołana.
W sobotę demonstracje w całym kraju przeciwko rosnącym kosztom życia przerodziły się w zamieszki. Ich sprawcy atakowali budynki publiczne, plądrowali sklepy i punkty handlowe. Do starć z policją i prób grabieży doszło również w niedzielę w Paryżu i Marsylii; oddziały policji nie wszędzie zdołały powstrzymać te ataki.

