Z Andrzejem Maciejewskim, politologiem, ekspertem Instytutu Sobieskiego, rozmawia Izabela Kozłowska
Parlament Ukrainy odsunął od władzy prezydenta Wiktora Janukowycza. Dzisiaj z kolei wysłano za nim list gończy...
- Sprawa odwołania Janukowycza nie jest taka prosta. Zgodnie z ukraińskim prawem odwołanie prezydenta ma pewną procedurę, według której to Trybunał Konstytucyjny i Sąd Najwyższy orzekają taką decyzję.
W tej sytuacji mamy swoisty precedens, bowiem – jak pani wspomniała – decyzję odwołującą prezydenta podjął ukraiński parlament. Janukowycz będzie swoistą marionetką w rękach prezydenta Władimira Putina. Nasuwa się więc pytanie, czy nie dojdzie do sytuacji, kiedy prezydent Rosji, wykorzystując rolę Janukowycza, stwierdzi, że w dalszym ciągu jest on legalnie wybranym prezydentem, lecz na uchodźstwie, bo Unia Europejska dokonała przewrotu i nie dotrzymała umowy?
Przypomnijmy, że według założeń porozumienia wybory miały odbyć się w grudniu 2014 roku. Dlatego sprawa nie jest jednoznaczna.
Z kolei list gończy świadczy o tym, że Majdan działa konsekwentnie. Ponadto potwierdził, że piątkowe porozumienie podpisane w obecności unijnych ministrów spraw zagranicznych jest już nieaktualne. Teraz najważniejszym działaniem jest określenie prawdziwego miejsca pobytu prezydenta Ukrainy. Pojawiają się różne informacje, gdzie teraz on przebywa. Nieoficjalnie podawane jest, że Janukowycz ukrywa się na terytorium Ukrainy. Jednak informatorzy rosyjscy podają, że jest on już na terytorium Federacji Rosyjskiej.
Raz jeszcze podkreślę, że sytuacja wokół Janukowycza będzie wykorzystywana przez stronę rosyjską, natomiast list gończy jest jedynie symbolicznym aktem.
Ołeksandr Turczynow, który został wyznaczony do pełnienia obowiązków głowy państwa ukraińskiego w miejsce prezydenta Janukowycza, jest wystarczającą odpowiedzią dla Majdanu?
- Nie. Turczynow nie jest żadną osobowością. Jest on bliskim współpracownikiem Julii Tymoszenko. W tym momencie będzie musiał pełnić funkcję szefa parlamentu. Teraz powierzono mu obowiązki prezydenta. Możemy spodziewać się, że Rosja wykorzysta tę sytuację, aby wskazać wyraźnie, iż na Ukrainie mamy do czynienia z dwuwładzą.
Z jednej strony jest legalny prezydent Janukowycz, zaś z drugiej samozwańczy Turczynow. Jest to także doskonały pretekst dla strony rosyjskiej, aby powiedzieć, że wszelka pomoc dla Ukrainy jest wstrzymana, gdyż jest to kraj bezprawia. Według Rosjan, złamane zostało prawo demokratycznie wybranych władz i nie ma tam przewidywalności.
Jak sytuację na Ukrainie obrazują rosyjskie media?
- To, co dzieje się dzisiaj na Ukrainie, w mediach rosyjskich nazywane jest niczym innym jak przewrotem i zamachem stanu.
Co więcej, podkreślane jest, że przewrót jest robiony pod dyktando Unii Europejskiej. Dlatego też często określane jest to „demokracją zachodnią”. Ponadto można zaobserwować ogromną batalię czarnego PR.
Rosjanie mocno podkreślają wprowadzenie cenzury. Według strony rosyjskiej, na Ukrainie media rosyjskie aktualnie mają zakaz działalności, zaś media prorosyjskie są zamykane. Ponadto Rosjanie podają, że rozsyłane są przez ekipę z Majdanu listy gończe za dziennikarzami rosyjskimi.
Tutaj uderzamy w nutę nacjonalistyczną, która może potoczyć się w różny sposób. Podano ostatnio informacje, że na Krymie zwolennicy Partii Regionów pobili grupę osób. To jest wynik tej propagandy przekazywanej w rosyjskich mediach, gdzie ludzie Majdanu nazywani są faszystami, banderowcami, kryminalistami itd.
W czasie zimowych igrzysk olimpijskich w Soczi prezydent Putin nie dokonał żadnych ruchów politycznych, gospodarczych czy militarnych względem Ukrainy. Czego możemy spodziewać się teraz, kiedy olimpiada została oficjalnie zakończona?
- Władimir Putin ma już wolne ręce. Możemy spodziewać się szybkiej reakcji z jego strony. Możemy być pewni, że Putin nie odpuści Ukrainy.
Musimy sobie uświadomić jedną sprawę: dla Rosji jedynym partnerem w sprawie Ukrainy są Stany Zjednoczone. Rosyjscy analitycy, przez weekend występujący w mediach w Rosji, podkreślali, że jedynie ich kraj i USA są w stanie działać na Ukrainie, a nie Unia Europejska. Na pewno na poważnie jest traktowana Polska. Paleta działań samego Putina jest przeogromna.
Sam dług Ukrainy względem Rosji wynosi ok. 30 miliardów, z czego za sam gaz dług ten wynosi 5 mld. Wyłożenie rachunków do zapłaty będzie bolesne dla Ukrainy, która ma problem z niewypłacalnością. Rosja może stwierdzić, że skoro UE przygarnęła Ukrainę, to niech teraz martwi się o nią. Może dojść do embarga żywności ukraińskiej importowanej do Rosji. Ukraina jest ewidentnie uzależniona rynkami zbytu z Rosją.
Kolejną sprawą może być ograniczenie przepływu ludności. Wielu Ukraińców pracuje w Rosji. Dlatego też prostymi ruchami Putin może przyblokować Ukrainę. Jeśli chodzi o kraje UE, możemy spodziewać się rozwinięcia wszelkiego rodzaju embarg na żywność. W ten sposób Kreml uderzy przede wszystkim w Polskę, która mocno zaangażowała się w kwestię Ukrainy. Zwróćmy uwagę, że już Rosja dogaduje się z Danią, Niemcami i Francją na temat zniesienia embarga na wieprzowinę. Polska jest tu pomijana. Nie jest to przypadkowe działanie. Może się nagle okazać, że dyplomacja rosyjska zagrozi w ten sposób integralności i solidarności unijnej.
W sobotę otwarta została dla ludzi także rezydencja prezydenta Janukowycza, gdzie znaleziono m.in. dokumenty świadczące o przekupywaniu sędziów. Były też teczki osobowe niewygodnych dla władzy dziennikarzy?
- Polskie media podawały rewelacje o bogactwie rezydencji Janukowycza. Tymczasem mnie ona w ogóle nie zaskoczyła. Analizując sytuację prezydentów od Rosji, Białorusi, Armenii, Azerbejdżanu, Kazachstanu itd., to dostrzeżemy, że w państwach Wschodu jest to standard. Jest tam podział na skrajną biedę i ogromne bogactwo.
Rezydencja Janukowycza potwierdza system oligarchiczny na Ukrainie i zakrojoną na szeroką skalę korupcję. Również Julia Tymoszenko miała swoje grzechy – o których mówiono także na Majdanie. Jest to pewnego rodzaju specyfika wschodniego rynku. Tam interesy gospodarcze uwikłane są głęboko w paraprzestępstwa czy też współdziałanie z mafią.
Jeżeli chodzi o dokumenty odnalezione w rezydencji, ich pozostawienie świadczy o tym, że Janukowycz i jego ludzie nie zdążyli ich zabezpieczyć. Widocznie nie spodziewał się tak nagłego obrotu sprawy. Możemy być pewni, że kopie tych dokumentów znajdują się w Moskwie.
Jedno jest pewne, każda władza ma tego typu papiery. Gromadzone materiały przeciwko tym, którzy są dla niej niewygodni.
Dziękuję za rozmowę.

