Niezależnie od tego, jak skuteczny i ofensywny jest w swojej Realpolitik prezydent Rosji, to w istocie polityka, którą realizuje (szokując i wywołując panikę na całym Zachodzie), jest haniebna i niemoralna. W gruncie rzeczy to nawet nie jest banał. Nikt nie wystawił dotychczas Putinowi rachunku za mord na cywilach lecących Boeingiem 777.
Skoro rosyjscy terroryści mogą nie tylko bezkarnie zestrzelić pasażerski samolot, ale otrzymać przy okazji ochronę i wsparcie od Rosji, zatroskanej zapaścią humanitarną na wschodzie Ukrainy, skoro można strzelać do bezbronnych cywilów uciekających autobusami i samochodami z miejsc regularnych bitew, skoro dla ministra spraw zagranicznych Ławrowa nie ma nic niewłaściwego w „paradzie jeńców”, która podeptała godność uwięzionych i złamała wszelkie standardy umów międzynarodowych, to znaczy, że grono post-KGB-owców już nawet nie udaje poważnych dyplomatów, ale z knajacką premedytacją rozbójnicy zdjęli swoje maski i pozują na bezwzględnych gangsterów, którzy nie wahają się dokonywać zbrodni wśród swoich.
Ostatnim dowodem na degenerację politycznych decyzji Putina jest nie tylko pogarda dla ludzkiego życia, przede wszystkim cywilów, ale także dla honoru i dumy rosyjskiego munduru. W walkach na Ukrainie polegli żołnierze rosyjscy. Nawet jeśli są najeźdźcami, to wydaje się, że wciąż powinniśmy rozróżniać pomiędzy rosyjskimi terrorystami, których w mediach nazywa się prorosyjskimi separatystami, a żołnierzami rosyjskimi (szczególnie z elitarnych oddziałów szturmowych i desantowych). Putin, jak się okazuje, nie widzi różnicy pomiędzy bandytą rosyjskim a swoim żołnierzem wysłanym przez siebie na wojnę.
Jak donoszą rosyjskie, niezależnie media w ostatnich dniach zostali pochowani w pośpiechu, bez splendoru, bez czci i honoru żołnierze z 76. gwardyjskiej dywizji desantowo-szturmowej spod Pskowa. Byli dotychczas uważani za jedną z najbardziej elitarnych jednostek w siłach zbrojnych Federacji Rosyjskiej. To już przeszłość. Zostali wrzuceni do dołu bez czci i honoru, bo bez czci i honoru jest tchórzliwa i kłamliwa polityka Putina. Jeżeli ma się tyle tajemnic do ukrycia, trzeba cały czas kłamać. Kłamstwo nakręca kłamstwo, do milczenia o niewygodnej prawdzie zmusza się coraz większą liczbę osób (na przykład krewnych poległych na Ukrainie żołnierzy). Trzeba kłamliwie zaprzeczać, nawet wtedy, gdy cywilizowana strona przedstawia coraz to nowe dowody na putinowskie zbrodnie. A wszystko kosztem pokoju w całej Europie. Bandyterka, którą uprawia Putin uderza przede wszystkim w Rosjan. To oni są marginalizowani, wyśmiewani, separowani, to oni ponoszą koszty decyzji Kremla. Rosyjska propaganda w kraju wypacza wprawdzie rzeczywistość, która się toczy na zewnątrz Rosji, ale wciąż nie na każdego Rosjanina nałożono sankcje i ci, którzy podróżują, zderzają się z faktami. Co z nimi robią, to już inna sprawa, ale na pewno doświadczają dysonansu poznawczego.
Żołnierze rosyjscy walczący na Ukrainie, strzelający do swoich sąsiadów i braci Słowian także giną. A ponieważ żaden z nich oficjalnie nie walczy na Ukrainie, według polityki kłamstwa Kremla, to żaden z nich nie mógł zginąć na Ukrainie. A skoro żaden z nich nie zginął w bitwach na Ukrainie, to ciała pochowanych bez czci i oddania honorów są ciałami jakichś bezimiennych opryszków. Brakuje tylko masowego grobu. Tak działają imperialiści. Nie zawahają się przed wyniszczeniem swojego własnego narodu, byle tylko utrzymać się przy władzy.

