10. rocznica ataku w Biesłanie
10 lat po ataku terrorystów na szkołę w Biesłanie w Osetii Północnej - republice będącej częścią Federacji Rosyjskiej - wciąż nie wyjaśniono wszystkich jego okoliczności, w tym tego, kto kierował chaotyczną akcją uwalniania zakładników.
1 września 2004 roku czeczeńscy rebelianci, domagający się wycofania rosyjskich wojsk federalnych z Czeczenii, zajęli szkołę w Biesłanie, biorąc ponad 1100 zakładników, głównie dzieci, które uczestniczyły w uroczystym rozpoczęciu roku szkolnego. 3 września rosyjskie siły specjalne zajęły budynek szturmem. Zginęły 334 osoby, w tym 186 dzieci. Rannych zostało 810 osób.
Do zorganizowania ataku przyznał się Szamil Basajew, radykalny czeczeński dowódca polowy, który w Rosji był uważany za terrorystę nr 1. Basajew zginął w 2006 roku w wyniku eksplozji ciężarówki z materiałami wybuchowymi na terytorium Inguszetii, republiki sąsiadującej z Czeczenią. Służby specjalne Rosji utrzymują, że to one go zabiły.
Dziesięć lat po tragedii mieszkańcy Biesłanu konstatują z żalem, że nie została ona wyjaśniona i nadal nie są zbadane wszystkie okoliczności dramatu, w tym przebieg interwencji sił bezpieczeństwa. Swoje nadzieje na poznanie całej prawdy wiążą już tylko z Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu.
MPA, PAP

