logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego

Niedziela, 17 maja 2026 (08:17)

Aktualizacja: Niedziela, 17 maja 2026 (12:20)

Mt 28,16-20

Jedenastu uczniów udało się do Galilei, na górę, tam, gdzie Jezus im polecił. A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili. Wtedy Jezus podszedł do nich i przemówił tymi słowami: „Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”.

 


 

Rozważanie

Jestem z wami

Wniebowstąpienie Jezusa jest wydarzeniem wielowymiarowym. Odchodzi, ale zarazem zapewnia o swojej bliskości, obecności „przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”. Bóg paradoksu? Tak. Nieuchwytny i niepojęty. „Opuściłeś śliczne nieba, obrałeś ziemskie barłogi” śpiewaliśmy przecież nie tak dawno w bożonarodzeniowej kolędzie. Kiedy Piłat pytał o Jezusowe królestwo, usłyszał, że nie jest ono stąd, choć wcześniej Mistrz tłumaczył, iż tak naprawdę zaczyna się już tutaj, na ziemi – przepustką do niego jest wiara, nawet tak mała jak ziarnko gorczycy. Święty Paweł, opowiadając Grekom na ateńskim Areopagu o „nieznanym Bogu”, tłumaczył, iż „w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy”. Święty Jan w Apokalipsie kreśli wizje potęgi, jakiej ludzkie oko nigdy nie widziało.

Dzisiejsza uroczystość – obok wymiaru teologicznego i historycznego – jest świętem człowieczeństwa: tryumfem nie tylko Syna Bożego, który zwyciężył śmierć, piekło i szatana, ale również ułomnej i słabej ludzkiej natury, której Chrystus przygotował mieszkanie w niebie i którą, jako Bóg-Człowiek, zabrał ze sobą. „Dzisiaj obchodzimy z należną czcią ów dzień, kiedy to Chrystus wyniósł naszą ludzką naturę na tron Ojca, wysoko ponad chóry anielskie, ponad najwyższe moce” – pisał św. Leon. „A takim następstwem swych boskich czynów kładł trwałe podwaliny pod nasze budowanie (por. Ef 2,20), aby tym cudowniejszą się okazała skuteczność łaski Bożej; aby wiara nie dała się podważyć, nadzieja zachwiać i miłość ostudzić. Wyznawać bowiem prawdę, cielesnym niewidzianą okiem, i skierować swe pragnienia ku temu, w co wejrzeć niepodobna – to wielkich umysłów siła, to dowód światła w duszach wierzących”.

Wiara nie jest sprawą łatwą. Czytamy dziś, że nawet uczniowie w tak doniosłym momencie, choć wcześniej dotykali Jego ran, jedli z Nim i pili, wątpili. Nie było w nich mocy, pełni widzenia. Chcieli ogarnąć rozumem coś, czego pojąć niepodobna, zamknąć w ludzkich wyobrażeniach Boga paradoksów! Patrzyli ciągle na Jego paschę z daleka. Dlatego „Jezus zbliżył się do nich i przemówił”. Zapał misyjny rodzi się z bliskości: bliskości słowa Dobrej Nowiny, sakramentu, Kościoła. Z rozpoznania i przyjęcia w pełni prawdy o Bogu, który „do końca nas umiłował”.

Naturalnym dopełnieniem wniebowstąpienia jest zesłanie Ducha Świętego. Można powiedzieć, że Paraklet pomógł im zrozumieć, że od tego momentu są nie „obok”, ale w centrum historii zbawienia. Dzieje Apostolskie wypełniają zachwycające, poruszające opowiadania pokazujące, jak wielka przemiana w apostołach nastąpiła, jak wielką moc otrzymali w bogactwie Jego darów.

Ks. Paweł Siedlanowski

Nasz Dziennik