logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Maryja tu jest

Niedziela, 10 września 2017 (11:04)

Z ks. Stefanem Porossą CRL, posługującym w Gietrzwałdzie, rozmawia Monika M. Zając

 

Proszę Księdza, czy pątnicy przybywający do sanktuarium w Gietrzwałdzie znają treść objawień przekazanych tu w 1877 r. przez Matkę Bożą dwom polskim dziewczętom, 13-letniej Justynie Szafryńskiej i 12-letniej Barbarze Samulowskiej? Czy może dopiero pielgrzymka na warmińską ziemię skłania ich do poznania orędzia?

– Myślę, że pielgrzymi znają to najważniejsze wezwanie Matki Bożej: „Życzę sobie, abyście codziennie odmawiali różaniec!”. Podobnie jak w Lourdes, Matka Boża przedstawiła się w Gietrzwałdzie jako Niepokalane Poczęcie. Ludzie przyjeżdżają tu jednak przede wszystkim jak do Matki. Jedna z pątniczek powiedziała: „Proszę księdza, ja tu pierwszy raz w życiu tak się wypłakałam jak nigdy. Ostatni raz uczyniłam to, gdy miałam 30 lat i żyła jeszcze moja mama. Dzisiaj wypłakałam się do tej Matki Niebieskiej i myślę, że Ona mi pomoże, podtrzyma na duchu i poprowadzi do dobrego”.

Komu zawdzięczamy upowszechnianie orędzia Matki Bożej z Gietrzwałdu?

– Trzeba tu powiedzieć o zdecydowanej postawie biskupów warmińskich. Najpierw ks. bp Tomasz Wilczyński, którego starania przyczyniły się do koronacji obrazu Matki Bożej. Chociaż dekret był już w roku 1963, koronacja została wyznaczona na rok 1967, w 90. rocznicę objawień Matki Bożej. Uroczystości koronacyjne ściągnęły ponad 100-tysięczne tłumy, wbrew przewidywaniom wszelkich instancji kościelnych czy partyjnych. To była pierwsza koronacja na Warmii i Mazurach. Ludzie byli spragnieni wspólnoty. Gromadzili się wokół swojej Matki, która w tych trudnych czasach niosła pociechę i wsparcie.

Z obserwacji przybywających do sanktuarium grup i osób indywidualnych można powiedzieć, że ktoś w szczególny sposób wybrał to miejsce jako cel pątniczych wędrówek?

– Są takie grupy, które już od lat organizują się i przyjeżdżają co roku do Gietrzwałdu. Bardzo ważne są grupy dzieci pierwszokomunijnych pielgrzymujących tu ze swoimi duszpasterzami. Byłem świadkiem takiego wydarzenia, gdy rodzina wysiadła z auta, a wraz z nią 11-letni chłopiec, który powiedział: „A teraz ja was tu poprowadzę, bo ja wiem, gdzie tu się objawiła Matka Boża, bo ja tu byłem po I Komunii”. Myślę, że podobnych sytuacji było wiele. Pamiętam też starszą panią, której dzieci założyły już rodziny, opowiadała, że choć mieszkała kiedyś w Olsztynie, nigdy nie była w Gietrzwałdzie. Na pielgrzymkę do sanktuarium, jeszcze w czasach komunistycznych, namówiła ją koleżanka z duszpasterstwa akademickiego. Zakochała się w Gietrzwałdzie. Gdy wyszła za mąż, przywoziła tutaj całą rodzinę męża z Podkarpacia. A teraz, w ślad za nią, jej dzieci przyjeżdżają tu ze swoimi rodzinami. I w ten sposób już kolejne pokolenie przywozi kogoś nowego do Gietrzwałdu i rozszerza kult Matki Bożej.

Jakie intencje dominują wśród tych zanoszonych przed obliczem Pani Gietrzwałdzkiej?

– Wiodącą intencją jest prośba o uwolnienie od uzależnienia, zwłaszcza od alkoholu i narkotyków. Na początku maja przeżywaliśmy V Ogólnopolskie Dni Trzeźwościowe. W sierpniu natomiast mamy spotkanie rodzin katolickich z problemem alkoholowym. W 1996 r. ich przedstawiciele pojechali do Rzymu do Jana Pawła II z pytaniem, gdzie mają się modlić o trzeźwość dla swoich rodzin. Ojciec Święty odpowiedział bez wahania, że jest jedno miejsce, mianowicie Gietrzwałd. Kolejne pokolenia przyjeżdżają tu do Matki Bożej, by – jak mówią niektórzy – „ładować akumulatory”. Drugą taką intencją są prośby o potomstwo. Ostatnio była tu kobieta z Bielska-Białej, u której dziecka pod jej sercem lekarze zdiagnozowali zespół Downa. Mąż powiedział, że od niej odejdzie, jeśli nie dokona aborcji. Natomiast ona powiedziała, że aborcji nie dokona nigdy, że może ją zostawić, ale ona to dziecko urodzi. Przyjechała prosić tu Matkę Bożą o dwie rzeczy – o nawrócenie męża oraz o zdrowie dla dziecka. Z wiarą w Boże błogosławieństwo.

Wiemy, że wpływ objawień na życie mieszkańców Warmii był ogromny. Nastąpiło przede wszystkim odrodzenie życia obyczajowego i podniesienie świadomości religijnej wiernych. A na czym polega aktualność wezwania Matki Bożej?

– „Nie smućcie się, bo Ja zawsze będę z wami – powiedziała Matka Boża do Justyny i Barbary. Maryja pokrzepia tu ludzi duchowo, ale i fizycznie, dzięki pobłogosławionej wodzie w cudownym źródełku. Opowiadał człowiek, który przyjechał w towarzystwie swojej żony – ona bardzo chciała tu przyjechać, więc ją przywiózł. Wymogła na nim, że przyszedł z nią do kościoła. Ale bał się spojrzeć na obraz Matki Bożej. Ale w końcu… „czego ty się boisz, przecież to jest tylko obrazek”. I popatrzył. A gdy spojrzał na obraz, nie wiedział, kiedy zgięły mu się kolana i zapłakał. Bo przypomniał sobie, że kiedyś matka go uczyła „Pod Twoją obronę” i Różańca, a on to wszystko zaniedbał. Odtąd bardzo często odmawiali z żoną w domu przynajmniej jeden dziesiątek Różańca. Matka Boża tu działa i czeka na najbardziej utrudzonego człowieka. „Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a ja was pokrzepię”.

Gietrzwałd ma taki specyficzny klimat, że nawet ludzie, którzy tu przyjeżdżają nie zawsze z przekonaniem, nie zawsze z pobudek czystej pobożności, stwierdzają, że jest to miejsce, w którym „coś jest”, że to miejsce emanuje czymś specyficznym. Mówią, że doznają jakby wstrząsu, poczucia, że Maryja tu jest i na nich czeka.

 

Dziękuję za rozmowę.

Monika M. Zając

Aktualizacja 10 września 2017 (12:31)

Nasz Dziennik