logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: / -

Ewangelia

Niedziela, 31 grudnia 2017 (10:19)

Łk 2,22.39-40

Gdy upłynęły dni ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, Rodzice przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby przedstawić Go Panu.

A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta – Nazaretu. Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim.


Rozważanie 

Mądrość wzrastania

„Dziecię zaś rosło i nabierało mocy”. Krótkie zdanie św. Łukasza dostarcza nam sporo informacji o dzieciństwie Jezusa. Co to znaczy: „nabierać mocy?”. Nie chodzi tylko o tężyznę fizyczną – raczej o tę moc, która rodzi się w domu wypełnionym miłością, omodlonym, zawierzonym Panu Bogu. Wtedy staje się przestrzenią zdobywania mądrości – takiej, którą nieraz da się zobaczyć w oczach małego dziecka, karmiącego się miłością rodziców, potrafiącego już trafnie określić, co jest w życiu ważne.

„Łaska Boża spoczywała na Nim” – dodaje ewangelista. Łaska bazuje na naturze – podpowiadają teologowie. Jest niczym niezasłużonym darem, ale trzeba o nią zabiegać. Dziś często o tym zapominamy, ulegając złudnemu przekonaniu, że dziecko MUSI mieć najnowszy zestaw lego, PlayStation i komplet korepetycji; MUSI biegać na dodatkowy angielski i zajęcia karate. A łaska? To na końcu albo wcale. Bo jej nie da się wymiernie oszacować. A później, kiedy zarosną niedeptane ścieżki, jest już za późno.

Czasem ludzie mówią: „Święta Rodzina? To nie na dzisiejsze czasy, proszę księdza. Dziś trzeba żyć nowocześnie. Słabi przegrywają!”. Nic bardziej błędnego. Zawsze będzie dla nas doskonałym wzorem do naśladowania – dlatego właśnie, że tam świętość przeplatała się ze zwyczajnością. Tracą ci, którzy pozwalają na to, by dom zamienił się w noclegownię, gdzie – zatopieni w swoich sprawach, wyposażeni w szybkie multimedia, ciągle za czymś biegnący – żyją obok siebie tak naprawdę obcy sobie ludzie. Tam nie ma miejsca na miłość, mądrość, łaskę. Jest smutek i samotność.

ks. Paweł Siedlanowski

Nasz Dziennik