logo
logo

Uroczystość Objawienia Pańskiego

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Za Gwiazdą

Sobota, 6 stycznia 2018 (10:40)

Uroczystość Objawienia Pańskiego

Mt 2,1-12

Gdy Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: „Gdzie jest nowo narodzony Król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem Jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać Mu pokłon”.

Skoro to usłyszał król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima. Zebrał więc wszystkich arcykapłanów i uczonych ludu i wypytywał ich, gdzie ma się narodzić Mesjasz.

Ci mu odpowiedzieli: „W Betlejem judzkim, bo tak zostało napisane przez Proroka: A ty, Betlejem, ziemio Judy, nie jesteś zgoła najlichsze spośród głównych miast Judy, albowiem z ciebie wyjdzie władca, który będzie pasterzem ludu mego, Izraela”. Wtedy Herod przywołał potajemnie mędrców i wywiedział się od nich dokładnie o czas ukazania się gwiazdy. A kierując ich do Betlejem, rzekł: „Udajcie się tam i wypytujcie starannie o Dziecię, a gdy Je znajdziecie, donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon”. Oni zaś, wysłuchawszy króla, ruszyli w drogę.

A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, postępowała przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię. Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; padli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę.

A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się z powrotem do swojego kraju.


 

Rozważanie 

Od zawsze ludzi frapowała gwiazda, która przyprowadziła mędrców do Betlejem. Czym było owo niezwykłe zjawisko? Koniunkcją planet? Kometą? A może innym, szczególnym wyrazem działania Boga? Tego nie wiemy, pozostają domysły. W teologii podkreśla się głęboką symbolikę znaku: gwiazda to Kościół, on prowadzi do Chrystusa, wskazuje kierunek poszukiwań, wyznacza horyzont ludzkich pragnień.

Dziś na cywilizacyjnym firmamencie pojawiło się wiele „gwiazd” wiodących do różnych „bogów”. Wielu z nas im ulega. Efekt? Budzimy się nagle na bezdrożach swojego losu, z fiolkami antydepresantów w dłoni. Dlatego uroczystość Trzech Króli to dzień głęboko eklezjalny, ukazujący piękno wspólnoty wierzących. Kościół to ratunek dla człowieka. To pewny drogowskaz, może dziś już jedyny, jaki pozostał.

Objawienie Pańskie od początku było przeżywane jako jedno z najważniejszych wydarzeń zbawczych. W pierwszych wiekach chrześcijaństwa przygotowywano się do niego bardzo skrupulatnie przez post, który zaczynał się już 11 listopada, we wspomnienie św. Marcina, i trwał, z przerwami na dni wolne od ascezy, tj. soboty i niedziele, 40 dni. Z czasem, po „wybiciu” się w liturgii na pierwszy plan Bożego Narodzenia, owo oczekiwanie przekształciło się w Adwent.

W Mędrcach przybywających z darami do stajenki betlejemskiej Kościół od początku widział siebie jako rodzinę ludzką, której przedstawiciele przychodzą z różnych krańców świata, aby oddać pokłon Dziecięciu. W ten sposób publicznie zostało potwierdzone Jego bóstwo, zaś złożone dary określiły istotę Jego posłannictwa. Uroczystość w pełny sposób odsłania prawdę o Jezusie, Synu Boga, Odkupicielu człowieka, który został posłany do wszystkich ludzi. Jest to zatem dzień, w którym zostaje wyakcentowany uniwersalizm Wcielenia, osiągający swoje apogeum w dziele Odkupienia, Misterium Krzyża i w Zmartwychwstaniu, obdarowaniu łaską zbawienia wszystkich ludzi.

Tradycja nakazuje nam dziś znaczyć drzwi domów literami C+M+B+2018 (Christus mansionem benedicat – Niech Chrystus błogosławi temu domowi). Znaku nie można traktować w kategoriach magicznych. Jest on wyznaniem wiary mieszkańców sygnowanego mieszkania, wyraża ich wolę opowiedzenia się za Jezusem Chrystusem i odwołaniem do Jego zbawczej mocy.

ks. Paweł Siedlanowski

Nasz Dziennik