logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: / Inne

Nie ustawał w służbie Bogu i ludziom

Czwartek, 1 lutego 2018 (20:00)

Z ks. abp. Adamem Szalem, metropolitą przemyskim, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Obchodzimy Rok Księdza Arcybiskupa Tokarczuka i setną rocznicę jego urodzin. Co sprawia, że do tej postaci tak często i chętnie wracamy?

– Uchwałą z dnia 8 czerwca 2017 roku Sejm Rzeczypospolitej Polskiej ustanowił rok 2018 Rokiem Arcybiskupa Ignacego Tokarczuka. Chciałbym podziękować tym wszystkim, przede wszystkim parlamentarzystom, którzy dostrzegli tę rocznicę i w sposób bardzo oficjalny doprowadzili do ogłoszenia roku 2018 rokiem ks. abp. Ignacego Tokarczuka. Sądzę, że jest to efekt jego zaangażowania się w sprawy Kościoła, ale też w sprawy Ojczyzny w trudnych czasach zniewolenia komunistycznego. Dodatkowo cieszy fakt, że ta inicjatywa wyszła ze strony ludzi świeckich, którzy pamiętają o osobie ks. abp. Tokarczuka, czuli potrzebę upamiętnienia rocznicy jego urodzin i ukazania tej postaci całej Ojczyźnie. Aktualność jego postaci, przykład życia, jaki po sobie pozostawił, jest – jak się wydaje – wystarczającym argumentem, aby przypominać osobę i dokonania śp. ks. abp. Tokarczuka. Wygłaszając homilię w piątą rocznicę jego śmierci, 29 grudnia 2017 roku, w przemyskiej archikatedrze, wspomniałem o słowach św. Jana Pawła II, który podczas swojej czwartej pielgrzymki do Ojczyzny, 2 czerwca 1991 roku, nawiedzając bazylikę archikatedralną w Przemyślu, powiedział: „Drogi biskupie Ignacy! Na przestrzeni lat Twego posługiwania stałeś się wobec Kościoła i społeczeństwa walczącego o swe suwerenne prawa rzecznikiem, świadkiem i autorytetem. Ufam – stwierdził Papież – że i teraz, w nowej sytuacji, to Twoje świadectwo jest nieodzowne”. Wydaje mi się, że słowa Ojca Świętego podkreślają doniosłość postaci i rolę, jaką odegrał ksiądz arcybiskup w historii Kościoła i Polski. Był rzecznikiem Boga i ludzi, a z drugiej strony jako reprezentant Pana Boga i obrońca ludzi był również świadkiem, czym zapracował sobie, aby być autorytetem.

Co było programem, mottem posługi duszpasterskiej ks. abp. Tokarczuka?

– W swoim herbie biskupim, który towarzyszył mu przez całą posługę pasterską i który – myślę – w dobry sposób streszcza jego postać, ks. abp Tokarczuk umieścił krzyż, tablice z Bożymi Przykazaniami, także symbol Ducha Świętego oraz napis wieńczący całość: „Deus Caritas”. Nad każdym z tych symboli można się pochylić osobno. Trzeba też powiedzieć, że były one obecne na każdym etapie życia ks. abp. Tokarczuka. W swoich homiliach bardzo często wskazywał Dekalog jako drogowskaz, fundament życia religijnego i gwarancję sprawiedliwości społecznej, pokoju i relacji między ludźmi. Przy czym wszystko to rozgrywało się wokół tajemnicy krzyża. Symbol Ducha Świętego jest aktualny w bieżącym roku duszpasterskim poświęconym tej osobie Trójcy Świętej. Wprawdzie w herbie biskupim ks. abp. Ignacego nie ma wprost symbolu Boga Ojca, ale myślę, że przez prawo Dziesięciu Przykazań i dzieło Zbawienia osoba Boga Ojca jest mocno wyartykułowana. Wszystkie te tajemnice sprowadzają się do bardzo krótkiego zdania, które zanotował św. Jan Apostoł, mianowicie: „Bóg jest Miłością”.

Ks. abp Tokarczuk przede wszystkim był kapłanem. Jak rozumiał kapłaństwo Chrystusowe?

– Fundamentem dla pracy duszpasterskiej ks. abp. Tokarczuka było bardzo głębokie przekonanie o swoim powołaniu kapłańskim. Kapłaństwo Chrystusowe i pełnię kapłaństwa wyrażoną 6 lutego 1966 r. przyjęciem sakry biskupiej rozumiał przede wszystkim jako służbę. Tu chciałbym odwołać się do wspomnień ks. abp. Ignacego Tokarczuka. Obierając drogę powołania kapłańskiego, powiedział o swoim zamiarze swojemu ojcu. W odpowiedzi usłyszał słowa: „Żebyś tylko był dobrym księdzem, a nie byle jakim”. To była wskazówka, która towarzyszyła mu przez całe życie. Zawsze starał się być kapłanem gorliwym – jak sam pisze we wspomnieniach – kapłanem, biskupem zatroskanym również o to, żeby podlegli mu kapłani byli na pewnym wysokim poziomie, zatroskani o sprawy Boże. Chciał, aby byli świadkami wiary, tak jak on sam to czynił. Kapłaństwo rozumiał jako służebne wobec Pana Boga, wobec Ojczyzny, wobec każdego człowieka.

Proszę powiedzieć, jakie miejsce w życiu ks. abp. Tokarczuka zajmował człowiek?

– Zawsze uważał, że siłą Kościoła, siłą chrześcijaństwa są ludzie, stąd kontakt z wiernymi był dla niego bardzo ważny. Zabiegał o spotkania z ludźmi. Zależało mu, aby również ludzie łączyli się, skupiali wokół pewnych idei, zwłaszcza związanych z umacnianiem wiary. Popierał także wszelkie inne inicjatywy, które służyły dobru społecznemu. Był znanym orędownikiem Ruchu Społecznego „Solidarność”. W grudniu ubiegłego roku w kościele pw. św. Marcina w Krasiczynie przewodniczyłem Mszy św. z okazji 35. rocznicy powstania Ogólnopolskiego Komitetu Oporu Rolników i Duszpasterstwa Rolników, który powstawał także podczas spotkań duszpasterskich właśnie w Krasiczynie. Była to okazja do przypomnienia tego ruchu, który w latach PRL gromadził ludzi wsi walczących o swoje słuszne prawa, o naprawę polskiej wsi. Ks. abp Tokarczuk wspierał tego typu inicjatywy. Umacniał także inicjatorów Porozumień Rzeszowsko-Ustrzyckich, był orędownikiem polskiej wsi i spraw chłopskich i niepodważalnym autorytetem, a także wsparciem dla rolników. W swoich działaniach społecznych nigdy nie wyręczał człowieka, ale bardziej wskazywał drogę, towarzyszył ludziom, zachęcał ich do łączenia się we wspólnoty i im błogosławił.

Ludzie, którzy nie znali bliżej ks. abp. Tokarczuka, patrząc z boku, czasem mogli odnieść wrażenie, że był człowiekiem zamkniętym, niedostępnym. A jaka jest prawda? Jakim człowiekiem w bezpośrednich kontaktach był ks. abp Tokarczuk?

– Owszem, ksiądz arcybiskup był człowiekiem bardzo skupionym, nieraz o poważnej twarzy. Warto pamiętać, że jako pasterz diecezji przemyskiej o zasięgu terytorialnym – wówczas – znacznie większym niż obecne granice archidiecezji miał też wiele zajęć, co utrudniało mu częsty kontakt z ludźmi, tak bliski jak sam by tego chciał czy też życzyliby sobie wierni. Proszę także pamiętać, że czas, w jakim przyszło mu sprawować posługę, to były lata komunistycznych rządów, a działalność jego jako kapłana, pasterza i mocne opowiedzenie się w obronie wiary, moralności i wartości chrześcijańskich z pewnością nie zjednywało mu sympatii komunistycznych władz, które robiły wszystko, żeby oddziaływanie ks. bp. Tokarczuka osłabić. Mimo to nie ustawał w służbie Bogu i ludziom, był ciągle w rozjazdach, podróżach, niosąc posługę pasterską. Kiedy przeglądamy zdjęcia z uroczystości, w których brał udział, kiedy odwiedzał parafie, widać, jak pragnął być blisko ludzi i że ten kontakt dawał mu wiele radości. Z zapałem odwiedzał powstające nowe kościoły, podtrzymywał budowniczych na duchu, również sam wspierał duchowo i materialnie budujące się świątynie. Lubił rozmawiać z ludźmi, zwłaszcza z tymi, którzy prosili go o radę i wskazówki.

Kim dla Księdza Arcybiskupa pozostaje ks. abp Tokarczuk?

– Można na to spojrzeć z różnego punktu widzenia. Z jednej strony ks. abp Tokarczuk był dla mnie – jak powiedział o nim św. Jan Paweł II – rzecznikiem spraw Bożych i ludzkich, świadkiem i autorytetem. A z drugiej strony – zwłaszcza teraz – jednym z wielkich poprzedników na stolicy arcybiskupiej w Przemyślu, którzy tworzyli ducha naszej archidiecezji. Pragnę przypomnieć, że Kościół przemyski miał szczęście do wielkich, niezwykłych biskupów XX wieku, bardzo oddanych służbie Bogu i ludziom. Wystarczy tylko wspomnieć św. ks. bp. Józefa Sebastiana Pelczara, ks. bp. Anatola Nowaka, ks. bp. Franciszka Bardę, ks. abp. Ignacego Tokarczuka czy ks. abp. Józefa Michalika. Te nazwiska tworzą portret znamienitych pasterzy wpisujących się w dzieje Kościoła przemyskiego. Można tu przytoczyć refleksję wypowiedzianą przez ks. abp. Tokarczuka, który w grudniu 1965 roku, wchodząc jako nominat do Domu Biskupów Przemyskich, zobaczył portrety biskupów i – jak wspominał – poczuł wówczas wagę odpowiedzialności za wielowiekowe dziedzictwo, jakim jest diecezja, dziś archidiecezja przemyska. Mogę powiedzieć, że również ja podzielam tę troskę, bo ilekroć przechodzę przez salę z portretami biskupów, także czuję to wielkie dziedzictwo, w które wpisuje się również ks. abp Ignacy Tokarczuk.

Co dzisiaj mówi nam postać ks. abp. Tokarczuka? Jakie przesłanie w tych niełatwych czasach kieruje do nas pierwszy metropolita przemyski?

– Uważam, że to przesłanie jest i będzie ciągle wydobywane m.in. przez sympozja, jakie się w ostatnich tygodniach odbywają. W tym miejscu chciałbym wyrazić swoją wdzięczność wszystkim – ludziom świeckim i kapłanom, którzy zadbali o zorganizowanie sympozjów, sesji naukowych. Pierwsza z nich odbyła się w Urzędzie Wojewódzkim w Rzeszowie w rocznicę śmierci ks. abp. Ignacego Tokarczuka. Kolejna, zatytułowana „Abp Ignacy Tokarczuk, metropolita przemyski obrządku łacińskiego”, odbyła się w Muzeum Narodowym Ziemi Przemyskiej staraniem Centrum Kulturalnego w Przemyślu, Instytutu Pamięci Narodowej Oddział w Rzeszowie oraz Wydziału Historii i Dziedzictwa Kulturowego Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie. Kolejne odbywają się w tych dniach: Sesja popularnonaukowa „Osoba i Dzieło abp. Ignacego Tokarczuka” w Jarosławiu oraz Sympozjum „DEUS CARITAS w życiu ks. abp. Ignacego Tokarczuka” w Wyższym Seminarium Duchownym w Przemyślu. Będą też kolejne inicjatywy, jak choćby upamiętnienie tej postaci przez filatelistów. Ważne jest to, byśmy próbowali pochylić się nad dziedzictwem, które pozostawił nam ks. abp Tokarczuk. Sądzę, że przesłaniem, które nam po sobie pozostawił, jest stwierdzenie, że po Bogu i Kościele największą jego miłością jest Ojczyzna. Dlatego w roku obchodów setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości warto pamiętać również o tym, że ks. abp Tokarczuk był także patriotą. Świadczą o tym różne odznaczenia, jakie otrzymywał „Świadek Historii” przyznany niedługo przed śmiercią przez Instytut Pamięci Narodowej, czy najważniejsze odznaczenie, jakie obywatel, Polak może otrzymać za wierną służbę Ojczyźnie – Order Orła Białego. To odznaczenie sprawiało mu u schyłku życia wielką satysfakcję. Pochylając się nad postacią śp. ks. abp. Ignacego Tokarczuka, również każdy z nas powinien szukać inspiracji dla siebie w naszej postawie wobec Pana Boga i ludzi.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl