Taka sytuacja trwa od chwili, gdy w 2011 Południe oderwało się od Sudanu i uzyskując suwerenność, stało się najmłodszym państwem świata.
I właśnie w Sudanie Południowym schroniła się wówczas większość wyznawców Chrystusa na tych ziemiach, nadal jednak stanowią oni liczną grupę także na północy. Szacuje się, że 26 proc. mieszkańców Sudanu, zdominowanego przez wyznawców islamu, to chrześcijanie.
Niszczenie kościołów często towarzyszy atakom na miejscowe wspólnoty wierzących. W minionych dniach policja aresztowała dwóch pastorów, Paula Salaha i Naję Abdullaha, sprzeciwiających się zniszczeniu kościoła leżącego na peryferiach stołecznego Chartumu. Zarzucono im, że świątynia została wzniesiona bez wymaganych zezwoleń. Duchowni przedstawili jednak policji wymagane zaświadczenia, nie zmieniło to jednak ich decyzji i kościół został na tyle uszkodzony, że nie mogą się w nim odbywać spotkania modlitewne.
Przedstawiciele wszystkich wyznań chrześcijańskich obecnych w Sudanie podkreślają, że wyznawcy Chrystusa są tam dużo bardzie dyskryminowani niż przedstawiciele innych obecnych tam mniejszości religijnych. Organizacja broniąca praw człowieka w tym kraju zaapelowała do rządu, by przestrzegał praw wyznawców Chrystusa. Władze w Chartumie odpowiedziały, że dążą do pokojowego współistnienia ludzi różnych religii. Fakty jednak temu przeczą.

