W Niedzielę Palmową rano władze izraelskie nie pozwoliły wejść księdzu kardynałowi Pizzaballi oraz o. Francesco Ielpo – kustoszowi Ziemi Świętej – do Bazyliki Grobu Świętego na celebrację Mszy św. Celebracja była zaplanowana bez procesji i tłumów wiernych – z uwagi na obostrzenia związane z wojną na Bliskim Wschodzie. Pomimo tego ksiądz kardynał nie został do Bazyliki wpuszczony.
W związku z tym patriarcha udał się na specjalną modlitwę na Górę Oliwną. „Przeżywamy bardzo skomplikowaną sytuację”, „zebraliśmy się, ponieważ chcemy budować pokój i braterstwo” – podkreślił patriarcha na początku celebracji, która odbyła się bez pielgrzymów.
W związku z tym patriarcha udał się na specjalną modlitwę na Górę Oliwną. „Przeżywamy bardzo skomplikowaną sytuację”, „zebraliśmy się, ponieważ chcemy budować pokój i braterstwo” – podkreślił patriarcha na początku celebracji, która odbyła się bez pielgrzymów.
„W to popołudnie Niedzieli Palmowej jesteśmy tutaj bez procesji, bez palm powiewających na ulicach” – powiedział. I „nie jest to brak formalny, lecz wynika z wojny, która przerwała naszą radosną drogę, czyniąc trudnym nawet prostą radość z podążania za naszym Królem. Nasi bracia i siostry w Ziemi Świętej nie mogą dziś wypełnić ulic ani dołączyć swojego głosu do radosnego pochodu” – dodał ksiądz kardynał. Jednak – jak wskazał – ich nieobecność nie jest pusta przed Panem, ponieważ On nie szuka triumfalnych dróg, wchodzi tam, gdzie drzwi są uchylone, gdzie wierność jest chlebem codziennym.
„Ukrzyżowany i Zmartwychwstały nie przestaje przechodzić pośród nas. Nawet gdy droga jest zamknięta” – podkreślił, przemawiając z ołtarza Bazyliki Getsemani, zwróconej ku murom Świętego Miasta i otoczonej licznymi współcelebransami. „On zamieszkuje serce tego, kto nie przestał za Nim iść. Właśnie w tej wymuszonej ciszy ta liturgia staje się bardziej prawdziwa. Ponieważ okrzyk 'Hosanna' nie potrzebuje gałązek, by wznieść się do nieba, a wiara nie ugina się, gdy brakuje jej zewnętrznych obrzędów” – dodał patriarcha.
„Dziś Jezus znów płacze nad Jerozolimą” – powiedział jeszcze ksiądz kardynał. „Płacze nad tym miastem, które pozostaje znakiem nadziei i bólu, łaski i cierpienia. Płacze nad tą Ziemią Świętą, która wciąż nie potrafi rozpoznać daru pokoju”. I dalej: „Płacze nad wszystkimi ofiarami wojny, która nie chce się skończyć, nad podzielonymi rodzinami, nad zniszczonymi nadziejami. Ale łzy Jezusa nigdy nie są bezowocne: otwierają nam oczy, stawiają nas przed wyzwaniem, objawiają prawdę”.
Dlatego – kontynuował ks. kard. Pizzaballa – „na tej ziemi, która wciąż oczekuje pokoju, jesteśmy wezwani, by być świadkami miłości, która się nie poddaje. Niech nasza droga wiary, także dziś, będzie drogą nadziei. I niech nasze życie, mimo trudów teraźniejszości, potrafi nieść miłość Chrystusa i Jego światło tam, gdzie wszystko wydaje się pogrążone w ciemności”.
„Ukrzyżowany i Zmartwychwstały nie przestaje przechodzić pośród nas. Nawet gdy droga jest zamknięta” – podkreślił, przemawiając z ołtarza Bazyliki Getsemani, zwróconej ku murom Świętego Miasta i otoczonej licznymi współcelebransami. „On zamieszkuje serce tego, kto nie przestał za Nim iść. Właśnie w tej wymuszonej ciszy ta liturgia staje się bardziej prawdziwa. Ponieważ okrzyk 'Hosanna' nie potrzebuje gałązek, by wznieść się do nieba, a wiara nie ugina się, gdy brakuje jej zewnętrznych obrzędów” – dodał patriarcha.
„Dziś Jezus znów płacze nad Jerozolimą” – powiedział jeszcze ksiądz kardynał. „Płacze nad tym miastem, które pozostaje znakiem nadziei i bólu, łaski i cierpienia. Płacze nad tą Ziemią Świętą, która wciąż nie potrafi rozpoznać daru pokoju”. I dalej: „Płacze nad wszystkimi ofiarami wojny, która nie chce się skończyć, nad podzielonymi rodzinami, nad zniszczonymi nadziejami. Ale łzy Jezusa nigdy nie są bezowocne: otwierają nam oczy, stawiają nas przed wyzwaniem, objawiają prawdę”.
Dlatego – kontynuował ks. kard. Pizzaballa – „na tej ziemi, która wciąż oczekuje pokoju, jesteśmy wezwani, by być świadkami miłości, która się nie poddaje. Niech nasza droga wiary, także dziś, będzie drogą nadziei. I niech nasze życie, mimo trudów teraźniejszości, potrafi nieść miłość Chrystusa i Jego światło tam, gdzie wszystko wydaje się pogrążone w ciemności”.
Komentując Mękę Pańską, patriarcha zatrzymał się następnie nad zdradą Judasza, zaparciem się Piotra, milczeniem Piłata, nad krzykami tłumu domagającego się ukrzyżowania i śmierci Jezusa, ale także nad postacią setnika: odkrywa on, że „prawdziwa władza nie tkwi w przemocy ani w mieczu, który zabija, lecz w życiu oddanym dobrowolnie”. I tak, w tym dramatycznym momencie setnik wypowiada najwyższe wyznanie: ten człowiek jest Synem Bożym. „Właśnie w chwili, gdy śmierć zdaje się triumfować, objawia się prawda, ukazuje się miłość i dokonuje się zbawienie” – mówił ks. kard. Pizzaballa.
„Także dziś, gdy wojna zdaje się tłumić każde słowo pokoju, tutaj – gdzie Jezus płakał – możemy usłyszeć to samo wyznanie. Ostatnim słowem Boga jest pusty grób. To Pan, który wyprzedza uczniów w Galilei i wyprzedza także nas, prowadząc ku pokojowi, który nie jest iluzją, lecz owocem krzyża” – powiedział ksiądz kardynał. Następnie dodał: „pokój, który oferuje Jezus, nie jest kruchym porozumieniem między wrogami, lecz pokojem zrodzonym z krzyża – pokojem, który pochodzi od Boga dającego się całkowicie i nie potrzebującego siły ani broni. To paradoks, który jesteśmy dziś wezwani przyjąć”.
Ponieważ „Jerozolima, Ziemia Święta, nie jest tylko miejscem geograficznym; jest bijącym sercem naszej wiary. Każdy kamień tutaj mówi o zbawieniu; każde wzgórze niesie pamięć Boga, który wybrał, by się przybliżyć” – dodał. Dlatego – mówił – „żyć wiarą na tej ziemi oznacza przyjąć sprzeczność, którą ona uosabia: miejsce zmartwychwstania jest także miejscem Kalwarii; miejsce Bożego objęcia wciąż naznaczone jest zbyt wielką nienawiścią”.
Ksiądz kardynał dodał, że właśnie z tego świętego miejsca „uczymy się patrzeć na miasto oczami Chrystusa. Uczymy się z Nim płakać, ale także z Nim mieć nadzieję. Ponieważ ta sama Jerozolima, która odrzuciła Księcia Pokoju, ujrzała także pusty grób. Wojna nie zdoła wymazać zmartwychwstania. Ból nie zgasi nadziei” – zakończył patriarcha.
„Także dziś, gdy wojna zdaje się tłumić każde słowo pokoju, tutaj – gdzie Jezus płakał – możemy usłyszeć to samo wyznanie. Ostatnim słowem Boga jest pusty grób. To Pan, który wyprzedza uczniów w Galilei i wyprzedza także nas, prowadząc ku pokojowi, który nie jest iluzją, lecz owocem krzyża” – powiedział ksiądz kardynał. Następnie dodał: „pokój, który oferuje Jezus, nie jest kruchym porozumieniem między wrogami, lecz pokojem zrodzonym z krzyża – pokojem, który pochodzi od Boga dającego się całkowicie i nie potrzebującego siły ani broni. To paradoks, który jesteśmy dziś wezwani przyjąć”.
Ponieważ „Jerozolima, Ziemia Święta, nie jest tylko miejscem geograficznym; jest bijącym sercem naszej wiary. Każdy kamień tutaj mówi o zbawieniu; każde wzgórze niesie pamięć Boga, który wybrał, by się przybliżyć” – dodał. Dlatego – mówił – „żyć wiarą na tej ziemi oznacza przyjąć sprzeczność, którą ona uosabia: miejsce zmartwychwstania jest także miejscem Kalwarii; miejsce Bożego objęcia wciąż naznaczone jest zbyt wielką nienawiścią”.
Ksiądz kardynał dodał, że właśnie z tego świętego miejsca „uczymy się patrzeć na miasto oczami Chrystusa. Uczymy się z Nim płakać, ale także z Nim mieć nadzieję. Ponieważ ta sama Jerozolima, która odrzuciła Księcia Pokoju, ujrzała także pusty grób. Wojna nie zdoła wymazać zmartwychwstania. Ból nie zgasi nadziei” – zakończył patriarcha.

