logo
logo

Zdjęcie: arch/ Wikipedia

Celowe ataki na chrześcijan

Wtorek, 28 stycznia 2014 (11:02)

W czasie konfliktu w Republice Środkowoafrykańskiej chrześcijanie są najbardziej dotknięci walkami i zamieszkami. Są celem ataków częściej niż muzułmanie. Wynika to z faktu, że rebelia, jaka wybuchła w tym kraju w ubiegłym roku, była prowadzona przez islamskich bojowników. Przede wszystkim ekstremistów, którzy do swoich band i oddziałów dołączali islamistów z innych państw, takich jak Czad czy Sudan.

Międzynarodowe dzieło chrześcijańskie Open Doors sporządziło raport z miejsca zdarzenia. Najsmutniejsze w tym konflikcie jest to, że media zachodnie nie poświęcają cierpieniu chrześcijan żadnego miejsca. Ignorowanie tych faktów pogarsza ich sytuację. Oprawcy i bandyci czują się bezkarni, ponieważ konflikt w odległym afrykańskim kraju traktowany jest jako wojna domowa jakichś dzikich plemion. Tymczasem jest to wojna religijna, której celem jest, po pierwsze, wyniszczenie chrześcijaństwa, po drugie, utworzenie kalifatu pod prawem szariatu.

W październiku ubiegłego roku Open Doors wspierało posiedzenie chrześcijańskich przywódców kościelnych, które zaowocowało wystosowaniem do Społeczności Międzynarodowej wspólnego apelu wszystkich Kościołów i wspólnot chrześcijańskich o pomoc dla wyznawców Chrystusa i zakończenie wojny  (pisałem o tym tutaj: http://naszdziennik.pl/wiara-przesladowania/58103.html).

W szczegółowej analizie zagrożenia chrześcijan w Republice Środkowoafrykańskiej pojawia się główna teza, że od czasu zamachu stanu w marcu 2013 roku celem ataków są głównie chrześcijanie. Nie jest to także walka między chrześcijanami a muzułmanami, jak zdarza się to być przedstawiane w mediach, gdzie punkt ciężkości stawia się na chrześcijan jako agresorów, ponieważ ci ostatni są ofiarami brutalnych napaści, czego zdają się nie dostrzegać socjallibertyńskie, mainstreamowe media.

W grudniu chrześcijanie zgromadzili się na lotnisku w stolicy Bangi, aby protestować przeciwko rządom Michela Djotodia. Został on nowym prezydentem po przewrocie, to znaczy sam się nim mianował, jednak z powodu nacisków środkowoafrykańskiej Wspólnoty Gospodarczej i prezydenta Czadu Idrissa Déby musiał 10 stycznia podać się do dymisji.

W dalszym ciągu trwa przemoc między rozwiązaną już grupą rebeliantów Seleka a organizacją Anti-balaka. Grupa Anti-balaka jest często opisywana jako „w większości chrześcijańska”, jednak jak już podawała agencja informacyjna World Watch Monitor, chrześcijańscy przywódcy z Republiki Środkowoafrykańskiej zawzięcie temu zaprzeczają.

Po doniesieniach na temat ścięcia dzieci przez islamistów organizacja UNICEF poinformowała 30 grudnia, że akty przemocy „spadły do nowego barbarzyńskiego poziomu”.

Według Open Doors, zarówno byli rebelianci Seleka, jak również członkowie Anti-balaka są winni łamaniu praw człowieka; jednak niewłaściwe jest mówienie o tym konflikcie jako o walce między muzułmańskimi a chrześcijańskimi grupami.

Open Doors cytuje również oficjalną wypowiedź środkowoafrykańskich biskupów katolickich:

„Ubolewamy nad doniesieniami, które opisują Anti-balaka jako grupę chrześcijańską. Anti-balaka składa się z ludzi, którzy wystąpili zbrojnie przeciwko dopuszczającym się zbrodni rebeliantom Seleka. Podkreślamy jednak ponownie, że nie wszyscy członkowie Anti-balaka to chrześcijanie i odwrotnie, nie wszyscy chrześcijanie należą do Anti-balaka. To samo zresztą dotyczy byłych rebeliantów Seleka i muzułmanów”.

Większość rebeliantów to islamiści zza granicy

Nie da się jednak nie zauważyć islamskich motywów Seleki, ponieważ grupa w 95% składa się z muzułmanów, z czego jedynie około 10% rebeliantów to obywatele Republiki Środkowoafrykańskiej. Większość band to islamscy bojownicy z sąsiednich krajów takich jak Czad i Sudan. Analiza zagrożenia chrześcijan dokonana przez Open Doors pokazuje, że w konflikcie zostało zabitych kilkunastu pastorów i świeckich duszpasterzy, spalono wiele kościołów, domów i szkół, podczas gdy muzułmanie i muzułmańskie instytucje pozostają nietknięte.

Pastor Guerengbo powiedział Open Doors: „Zarówno katolickie, jak i protestanckie kościoły, jak i ogólnie chrześcijanie są najbardziej zagrożeni w tym konflikcie. Muzułmanie w okupowanych miastach są lepiej chronieni. Ponadto islamscy przywódcy, w przeciwieństwie do liderów chrześcijańskich, są szanowani i poważani przez rebeliantów Seleka”.

Ponadto „Międzynarodowa Grupa Kryzysowa nie widzi żadnego związku między religijnymi napięciami w kraju, silną obecnością muzułmanów wśród przywódców Seleki a dużą liczbą przypadków przemocy przeciwko chrześcijanom”, zauważa Open Doors.

„Naszym zdaniem, niewłaściwe ze strony Międzynarodowej Grupy Kryzysowej jest to, że stawia ona na równi grupę Seleka z koalicją ugrupowań, które są niezadowolone z reżimu. Jest wystarczająco dużo dowodów na to, że Seleka przynajmniej częściowo dąży do utworzenia islamskiego państwa”.

W wyniku analizy Open Doors widać, że chrześcijanie są szczególnie pokrzywdzeni ekonomicznie, politycznie, a także pod względem osobistego zdrowia i bezpieczeństwa.

„Na terenach Republiki Środkowoafrykańskiej chrześcijanie są w dużej mierze ofiarami przemocy, podczas gdy muzułmańska mniejszość żyje w spokoju. Zamiary rebeliantów Seleka nie mają tylko politycznego wymiaru. Orzeczenie przedstawione w analizie zagrożenia udowadnia, że Seleka ma również ukryty cel religijny”.

Konflikt w Republice Środkowoafrykańskiej spowodował, że kraj w 2014 roku po raz pierwszy znalazł się na Światowym Indeksie Prześladowań Open Doors, czyli listy obejmującej 50 krajów, w których chrześcijanie są najbardziej prześladowani. Republika Środkowoafrykańska zajmuje na indeksie Open Doors wysokie 16. miejsce.

dr Tomasz M. Korczyński

NaszDziennik.pl