logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Nie lękajmy się krzyża

Niedziela, 3 września 2017 (14:39)

Rozważanie Papieża Franciszka wygłoszone przed modlitwą „Anioł Pański".

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dzisiejszy fragment Ewangelii (por. Mt 16,21-27) to kontynuacja tekstu z minionej niedzieli, w którym wyróżniało się wyznanie wiary Piotra, „skały”, na której Jezus zechciał zbudować swój Kościół. Dzisiaj, w przenikliwym kontraście Mateusz ukazuje nam reakcję tego samego Piotra, gdy Jezus ujawnia uczniom, że w Jerozolimie będzie musiał cierpieć, że zostanie zabity i że zmartwychwstanie (por. w. 21). Piotr bierze Mistrza na bok i czyni mu wyrzuty, bo to – jak mówi – nie może zdarzyć się Jemu, Chrystusowi. Ale Jezus z kolei upomina Piotra surowymi słowami: „Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie!” (w. 23). Chwilę wcześniej apostoł był błogosławiony przez Ojca, bo otrzymał od Niego to objawienie, był mocną „skałą”, żeby Jezus mógł na niej zbudować swoją wspólnotę, a zaraz potem staje się przeszkodą, kamieniem potknięcia na drodze Mesjasza. Jezus dobrze wie, że Piotr i inni mają wciąż przed sobą długą drogę, aby stać się Jego apostołami!

W tym momencie Mistrz zwraca się do tych wszystkich, którzy za Nim szli, ukazując im wyraźnie drogę, którą trzeba przejść: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (w. 24). Zawsze, także dzisiaj, istnieje pokusa chęci pójścia za Chrystusem bez krzyża, co więcej, pokusa, by nauczyć Boga właściwej drogi, jak Piotr: „Nie, Panie, niech to nigdy nie przyjdzie na Ciebie”. Ale Jezus nam przypomina, że Jego droga jest drogą miłości i że nie ma prawdziwej miłości bez poświęcenia samego siebie. Jesteśmy wezwani, byśmy nie dali się pochłonąć przez wizję tego świata, ale byśmy byli coraz bardziej świadomi konieczności i trudu dla nas, chrześcijan, by iść pod prąd i pod górę.

Jezus dopełnia swoją propozycję słowami, które wyrażają wielką mądrość, zawsze aktualną, ponieważ stanowią wyzwanie dla mentalności i dla postaw egocentrycznych. Powiada: „Kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je” (w. 25). W tym paradoksie zawarta jest złota zasada, którą Bóg wpisał w naturę ludzką stworzoną w Chrystusie: reguła, że tylko miłość daje życiu sens i szczęście. Wydawanie swoich talentów, energii i swego czasu jedynie po to, aby ocalić, strzec i realizować samych siebie, prowadzi w istocie do zagubienia się albo do życia smutnego i bezowocnego. Jeśli natomiast żyjemy dla Pana i ustawiamy swoje życie na miłości, tak jak uczynił Jezus, to będziemy mogli zasmakować prawdziwej radości.

Podczas celebracji Eucharystii ponownie przeżywamy tajemnicę krzyża. Nie tylko wspominamy, ale dokonujemy pamiątki Ofiary odkupieńczej, w której Syn Boży całkowicie traci siebie, aby otrzymać siebie ponownie od Ojca i w ten sposób odnaleźć nas, którzy byliśmy straceni, wraz ze wszystkimi stworzeniami. Za każdym razem, kiedy uczestniczymy we Mszy św., miłość Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego przekazuje się nam jako pokarm i napój, abyśmy mogli naśladować Go na drodze każdego dnia, w konkretnej posłudze braciom.

Niech Najświętsza Maryja Panna, która poszła za Jezusem, aż na Kalwarię, towarzyszy również nam i pomoże nam, byśmy się nie lękali krzyża, ale wraz z Jezusem do niego przybitym, a nie krzyżem bez Jezusa, krzyżem z Jezusem, to znaczy krzyżem cierpienia z miłości do Boga i braci, bo to cierpienie, dzięki łasce Chrystusa, owocuje zmartwychwstaniem.


Po modlitwie Anioł Pański.

Drodzy bracia i siostry,

Ponawiając moją duchową solidarność z mieszkańcami Azji Południowej, którzy wciąż cierpią z powodu następstw powodzi, chcę wyrazić moje najgłębsze współczucie dla cierpień mieszkańców Teksasu dotkniętych huraganem i wyjątkowymi opadami deszczu, które spowodowały ofiary śmiertelne, tysiące przesiedleńców i ogromne szkody materialne. Proszę Najświętsza Maryję Pannę, Pocieszycielkę strapionych, by wyjednała u Pana łaskę pocieszenia dla całej wspólnoty teksańskiej w tych bolesnych okolicznościach.

Pozdrawiam was wszystkich, drodzy pielgrzymi przybyli z Włoch i z różnych krajów. W szczególności wiernych z Wysp Kanaryjskich, orkiestrę dętą z Pontevico, przygotowujących się do bierzmowania z Mariano al Brembo, Padrii i Prevalle, młodzież z Chizzola, Cagliari i Bellagio.

Życzę wszystkim dobrej niedzieli. I proszę, nie zapominajcie, by modlić się za mnie. Smacznego obiadu i do zobaczenia!

RS, KAI

Aktualizacja 13 listopada 2017 (20:07)

NaszDziennik.pl