logo

Kęty: Rowerem do Medziugoria z intencjami bliskich

Czwartek, 18 czerwca 2026 (14:33)
Aktualizacja: Czwartek, 18 czerwca 2026 (14:52)

Jedenaścioro rowerzystów wyruszyło 18 czerwca sprzed kościoła pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Kętach na Podbeskidziu w liczącą ponad 1100 km pielgrzymkę do Medziugoria. Wśród uczestników są dwaj kapłani – ks. Jerzy Musiałek, proboszcz parafii NSPJ i pomysłodawca przedsięwzięcia, oraz ks. Kazimierz Walusiak
z parafii św. Rocha w Zamarskach.

Grupę tworzą doświadczeni rowerzyści, którzy mają
za sobą wcześniejsze pielgrzymki, m.in. do Wilna i Rzymu.

Przed wyjazdem pielgrzymi uczestniczyli w Mszy św.
Ksiądz Musiałek podkreślił, że celem wyprawy nie jest jedynie pokonanie kolejnych kilometrów, lecz przede wszystkim odnowa duchowa.

– Czas pielgrzymowania jest czasem takiego nastrojenia swojego serca na serce Jezusa. Codzienność, praca, problemy i zmęczenie często nas rozstrajają. Potrzeba
nam wyciszenia, oderwania się od codzienności
i odnowienia relacji z Bogiem – wskazał.

Proboszcz zaznaczył, że Medziugorie jest miejscem,
gdzie ludzie z różnych stron świata odnajdują pokój, jedność i umocnienie wiary.

– Tam buduje się jedność, buduje się miłość, buduje
się pokój, buduje się wiara. Niech również na naszym szlaku będzie jeden duch, jedno serce i jedna wiara
– życzył uczestnikom.

Dla wielu rowerzystów wyprawa jest kolejnym etapem duchowej drogi. Adam z parafii św. Maksymiliana
w Nowej Wsi przyznaje, że jedzie przede wszystkim
po to, by umocnić swoją relację z Matką Bożą.

– Chcę odbudować relację z Maryją i zbliżyć się do Boga. Pielgrzymka daje możliwość oderwania się od trudnej codzienności i powrotu do domu jako człowiek bardziej otwarty na innych, pełen miłości – wyjaśnił.

Podobne motywacje towarzyszą Pawłowi z Bulowic.

– Wiozę konkretne intencje. Chcę poświęcić więcej czasu na modlitwę, bo w zwyczajnym życiu często tego brakuje. To także okazja, by zostawić na chwilę problemy i spojrzeć na wszystko z innej perspektywy – dodał.

Niektórzy uczestnicy wracają do Medziugoria po wielu latach. Pan Zdzisław jedzie tam już po raz piąty.

– Byłem tam cztery razy i po 25 latach wracam ponownie. To szczególne miejsce. Nawet jeśli nie dostrzega się nadzwyczajnych znaków, człowiek doświadcza tam porządkowania swojego życia duchowego. Tego właśnie
się spodziewam – stwierdził.

Dla pana Piotra pielgrzymka jest połączeniem dwóch
pasji – jazdy na rowerze i modlitwy.

– Moją pasją jest rower, a jeśli mogę to połączyć
z modlitwą, to jest coś wyjątkowego. Wiozę wiele intencji, szczególnie za rodzinę i za chorego kolegę. Wierzę, że ten wysiłek ma sens i że wszystko, co nas spotka na trasie, będziemy przeżywać razem z Bogiem – zaznaczył.

W grupie jadą również dwie kobiety. Jedną z nich
jest pani Adrianna z Oświęcimia, która po raz pierwszy wybiera się do Medziugoria.

– Mam wiele intencji od rodziny i przyjaciół. Lubię jazdę
na rowerze, a możliwość połączenia jej z modlitwą
jest czymś niezwykłym. To prawdziwa odskocznia
od codzienności – zaakcentowała.

Druga uczestniczka, pani Anna, była już wcześniej
w Medziugoriu, ale tym razem jedzie z nową grupą.

– Bardzo chciałam tam wrócić. O pielgrzymce dowiedziałam się stosunkowo niedawno, ale poczułam,
że powinnam pojechać. Wiozę swoje intencje i prośby wielu osób, które prosiły mnie o modlitwę – podkreśliła.

Przed uczestnikami 9 dni drogi i około 1100 km do pokonania. Każdego dnia pielgrzymi będą przejeżdżać
od 140 do 160 km, rozpoczynając jazdę zwykle około godz. 7.30 rano. Trasa została zaplanowana tak,
by nie zabrakło czasu na wspólną modlitwę,
posiłki oraz odpoczynek.

APW, KAI