Ukraina zajmuje pierwszoplanowe miejsce w doniesieniach medialnych, co jest oczywiste, ponieważ przechodzący społeczno-polityczne zmiany kraj jest sąsiadem Polski. Wydarzenia są dynamiczne, rozwój sytuacji, jeśli pomyślimy o najgorszym z możliwych scenariuszy (wojna), może nas dotknąć pośrednio, a kto wie, czy nie bezpośrednio. Imperialistyczne zakusy Rosji, nigdy nieokiełznane, nigdy niegasnące, ponownie ukazały swoją ordynarną, brutalną twarz.
Wrogowie Ukrainy działają wewnątrz, za pomocą prowokatorów inspirowanych rosyjskimi służbami specjalnymi, skłócają opozycję, a separatyści wspierani przez armię rosyjską z wewnątrz i z zewnątrz chcą przejąć kontrolę nad Krymem. Tam sytuacja jest zresztą bardzo niepewna. Rosyjscy żołnierze zajęli lotnisko w Sewastopolu na Krymie, szef MSW Arsen Awakow ocenił, że to zbrojna interwencja i okupacja. Flota Czarnomorska zaprzecza, by rosyjscy żołnierze brali udział w blokadzie. Samoloty rosyjskie naruszyły przestrzeń powietrzną, co zostało określone jako inwazja. Janukowycz na konferencji prasowej stwierdził, że jest nadal prezydentem, nie został obalony, lecz zmuszony do opuszczenia kraju ze względu na niebezpieczeństwo grożące jemu i jego rodzinie.
W komentarzu na portalu Naszdziennik.pl wyraziłem przekonanie (zob. tutaj), że w scenariuszu, jaki się rozegra, trudno sobie wyobrazić powrót Janukowycza na czołgach rosyjskich. Wówczas się ukrywał, ścigany, jak się wydawało, przez wszystkie strony konfliktu. Otóż ostatnie dni zweryfikowały to stanowisko i tego dziś już także nie wykluczam. Generał Mikołaj Małomuż, szef Służb Wywiadu Zagranicznego Ukrainy w latach 2005-2010, powiedział dla portalu Ukr.net, że według niego Janukowycz zbiera teraz nowe siły na Ukrainie w celu odzyskania energii. Mając wciąż poparcie prezydenta Rosji Władimira Putina, chce powrócić na Ukrainę i ponownie zostać prezydentem. On „przygotowuje kontrrewolucję”, podsumował Małomuż.
Janukowycz po stronie ukraińskiej jest przestępcą. Zdymisjonowanym, oficjalnie odsuniętym od władzy prezydentem, za którym na wniosek nowych władz ukraińskich może zostać wysłany list gończy Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze. Nawet jeśli prokuratura MTK spełniłaby oczekiwania opozycji, a dziś władz Ukrainy, to Rosja roszczenia te zignoruje. Dlaczego? Ponieważ nie podpisała Statutu Rzymskiego, a zatem nie czuje się zobowiązana do uwzględniania tego międzynarodowego prawa.
Przy okazji wydarzeń wszystkie buńczuczne przechwałki ministra Sikorskiego okazały się blagą. Po raz kolejny potwierdziło się, jak słabym i nieudolnym jest on dyplomatą. Unia Europejska to twór chory, stary, rozklekotany. Bierność i niezdolność służb dyplomatycznych, przy miernocie politycznej głównych liderów brukselskich, w tym Sikorskiego, tylko wzmocniły zawsze prymitywnie działającą Moskwę. Jeśli Krymowi i regionom wschodnim Rosja przyzna status autonomii albo, co gorsza, dokona ich anszlusu, to krwi na Ukrainie poleje się więcej, ponieważ – jak powiedział w rozmowie z BBC4 Pawło Szeremeta, minister gospodarki nowego rządu Ukrainy – władze nie zawahają się przed użyciem siły, jeżeli zależeć będzie od tego utrzymanie jedności terytorialnej państwa.

