logo
logo

Zdjęcie: / Nasz Dziennik

Skarbiec informacji

Piątek, 16 sierpnia 2019 (20:45)

ROZMOWA ze Szczepanem Ignaczyńskim z Kraśnika

 

Jest Pan osobą aktywną w lokalnej społeczności, a przy tym wiernym Czytelnikiem „Naszego Dziennika”.

– Najczęściej sięgam po „Nasz Dziennik” wtedy, kiedy w Radiu Maryja usłyszę w wiadomościach, co jest szczególnie polecane w dzisiejszym numerze. Jeśli jakiś artykuł mnie zainteresuje, to niezwłocznie idę do sklepu.

Jakie tematy szczególnie Pana interesują?

– Głównie historyczne i bieżące tematy polityczne. Obecnie zajmuję się rzeźbą i wykonuję takie rzeźby, poprzez które wypowiadam się na dany temat. Kiedy chcę poszerzyć swoje wiadomości, to kupuję „Nasz Dziennik”. Staram się uzupełnić swoje wykształcenie w tym zakresie i jest mi to potrzebne do tego, co robię.

Jaki okres historyczny jest dla Pana szczególnie interesujący?

– Fascynuje mnie najnowsza historia polityczna i ta mniej mi znana od czasów przedwojennych do dzisiaj. Ponieważ robię taki cykl nietypowych kapliczek, np. Odsieczy Wiedeńskiej, Powstania Warszawskiego czy Grunwaldzką, to wiadomości dotyczące tych wydarzeń często czerpię z „Naszego Dziennika”. Jestem bardzo wdzięczny za te artykuły.

Od dawna zajmuje się Pan rzeźbą?

– Rzeźbić uczę się już 45 lat. Natomiast kapliczkami zajmuję się kilkanaście lat. W 2013 roku miałem pierwszą wystawę objazdową. Wtedy było ich kilkanaście. Dzisiaj mam 43 pozycje. Różne wydarzenia przedstawiają te kapliczki. Na przykład kapliczka ks. Jerzego, która dotyczy męczeńskiej śmierci ks. Jerzego Popiełuszki, albo kapliczka Cudu nad Wisłą, w której jest przedstawiony ks. Ignacy Skorupka, który leży zabity z krzyżem w ręku. W moich pracach przedstawiam niemalże całą historię Polski.

Pokazuje Pan łączność historii naszego kraju z wiarą.

– Staram się, żeby krzyż był dobrze widoczny w każdej kapliczce.

W jaki sposób odbierane są Pana prace?

– Muszę powiedzieć, że ludzie bardzo pozytywnie to odbierają. Prowadzę też księgę pamiątkową. W 2017 roku zaprosił mnie powiat włodawski i tam przez dwa miesiące mogłem prezentować moje prace w szkołach i chyba wszystkie okoliczne gminy odwiedziłem. Także sam proponuję swoje wystawy w szkołach, bibliotekach czy domach kultury. Teraz mamy wakacyjny miesiąc lipiec, więc zbliża się rocznica bitwy pod Grunwaldem.

I co Pan w takiej kapliczce przedstawia?

– Pierwsza moja myśl to król Władysław Jagiełło, dwa nagie miecze i wielki mistrz zakonu krzyżackiego Urlich von Jungingen. Umieściłem również postać króla i patronki Polski św. Jadwigi. Przypomniałem sobie, że ona modliła się przed takim czarnym krzyżem, więc też go tam umieściłem. Pragnę dodać, że każdej kapliczce towarzyszy plansza, gdzie prezentuję słowa Jana Pawła II, który na ten temat się wypowiadał.

Jakie wydarzenie historyczne jest dla Pana szczególnie ważne?

– Bitwa pod Wiedniem. Gdyby nie Jan III Sobieski, to prawdopodobnie dzisiaj uczylibyśmy się Koranu. W Europie jest jakoś zmanipulowane i pomniejszone znaczenie Polaków w tej bitwie, jednak ktoś, kto się interesuje historią, wie, ile wszyscy zawdzięczamy królowi Sobieskiemu.

Co Pana motywuje, aby realizować swoją pasję?

– Mam dzieci w wieku szkolnym. Zaobserwowałem, że historia, której się uczą, jest traktowana więcej niż marginalnie. Żeby nie załamywać rąk i nie narzekać, pomyślałem, że muszę coś z tym zrobić. Kiedy na pierwszej wystawie pt. „Jan Paweł II i Kapliczki Polski” zaprezentowałem kilkanaście swoich prac, spotkały się one z ciepłym przyjęciem. Pozytywne recenzje w księdze pamiątkowej, m.in. od córki legionisty, utwierdziły mnie w przekonaniu, że to, co robię, ma sens. Przygotowałem również kapliczkę o tematyce pro-life.

Dziękuję za rozmowę.

Jacek Sądej

Nasz Dziennik