logo

Szwajcaria: Odbędzie się referendum dotyczące ograniczenia imigracji

Czwartek, 12 lutego 2026 (19:05)
Aktualizacja: Piątek, 13 lutego 2026 (08:24)

Obywatele Szwajcarii zdecydują w czerwcu, czy ograniczyć możliwość osiedlania się cudzoziemców w ich kraju – poinformował portal Swiss Info. Inicjatywa referendum wyszła od Szwajcarskiej Partii Ludowej, poparło ją 100 tys. osób.

Jeżeli obywatele zaakceptują projekt „Nie dla dziesięciu milionów w Szwajcarii”, rząd będzie zobowiązany do podjęcia działań utrudniających obcokrajowcom uzyskiwanie prawa do stałego pobytu, gdy liczba ludności przekroczy 9,5 miliona. W zakres zmian wchodziłoby również zrewidowanie umowy z Unią Europejską, zezwalającej na swobodny przepływ osób między Szwajcarią a resztą kontynentu.

Działacze na rzecz referendum stwierdzili, że napływ cudzoziemców spowodował przeciążenie infrastruktury, wzrost czynszów i erozję lokalnej tożsamości. Przeciwnicy odpowiadali, że proponowane rozwiązanie zaszkodzi szwajcarskiej gospodarce, utrudni pozyskiwanie zagranicznych pracowników mających uzupełniać niedobory siły roboczej i zaszkodzi relacjom Szwajcarii z Unią Europejską.

Wprowadzenie limitów pogrążyłby Szwajcarię „w chaosie i izolacji” – powiedział w środę państwowemu nadawcy SRF centrowy polityk Juerg Grossen.

Rząd Szwajcarii, siedmioosobowa Rada Federalna, w której zasiadają też członkowie Szwajcarskiej Partii Ludowej, ostrzegł przed „daleko idącymi konsekwencjami”, w tym zmuszeniem państwa do wycofania się z kilku umów międzynarodowych.

Przez dziesięciolecia kolejne fale imigracji, głównie z innych krajów europejskich, ale także z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej, zróżnicowały populację Szwajcarii i wywołały sprzeciw wśród części społeczeństwa. Według danych rządowych około 40 proc. mieszkańców w wieku powyżej 15 lat pochodzi ze środowisk migracyjnych, głównie z krajów europejskich.

Z sondażu przeprowadzonego w grudniu przez szwajcarską pracownię badań publicznych Leewas około 48 proc. popiera ograniczenie populacji do 10 milionów, a 41 proc. jest temu pomysłowi przeciwna – zauważył dziennik „New York Times”.

APW, PAP