Poinformował Pan, że służby Donalda Tuska próbowały przejąć dane zgromadzone na Pana koncie Apple. To kolejny dowód na patologię systemu?
– Moim zdaniem to jeden z wielu sygnałów pokazujących, że służby podległe rządowi Donalda Tuska coraz częściej próbują wchodzić w życie prywatne. Mówimy tu nie o żadnych tajemnicach państwowych ani podejrzanych kontaktach, tylko o chmurze, na której są prywatne zdjęcia, korespondencja z rodziną, zwykłe ludzkie sprawy. To nie jest walka o bezpieczeństwo państwa, ale próba szukania haków na opozycję, bardzo prymitywna i bardzo niebezpieczna. Gdy do tego dołożymy fakt, że moje prywatne dane wyciekły z nośników zabezpieczonych przez prokuraturę i zaczęły krążyć po anonimowych kontach w mediach społecznościowych, które jednocześnie promowały określonych polityków, naprawdę trudno uwierzyć w przypadek. To układa się w spójną całość i pokazuje mechanizm państwa, które zamiast pilnować granic, infrastruktury i realnych zagrożeń, coraz chętniej zagląda obywatelom do kieszeni, telefonów i chmur. I to jest patologia, której nie da się już tłumaczyć nieudolnością czy zbiegiem okoliczności.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym.

