logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Antyrodzinne treści w „edukacji zdrowotnej”

Piątek, 17 kwietnia 2026 (11:55)

Aktualizacja: Piątek, 17 kwietnia 2026 (11:57)

Rozmowa z dr. Zbigniewem Barcińskim, koordynatorem Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły, prezesem Stowarzyszenia Pedagogów Natan

W ubiegły czwartek szefowa resortu edukacji Barbara Nowacka zapowiedziała,
że od 1 września „edukacja zdrowotna”
ma być przedmiotem obowiązkowym
w polskich szkołach.

– Należy podkreślić, że w tej chwili mamy do czynienia wyłącznie z zapowiedziami Barbary Nowackiej, a o decyzji możemy mówić, kiedy zostanie ogłoszone rozporządzenie. W komunikacie podanym na stronie ministerstwa widnieje zapis, że takie przepisy mają być przygotowane przed początkiem roku szkolnego. Jednak jako Koalicja na
Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły od początku, i wciąż, jesteśmy przeciwni całemu temu przedmiotowi, zwłaszcza w wersji obowiązkowej, i przeciwko temu wyraźnie protestujemy. Uważamy również, że jak najszybciej powinien powrócić przedmiot wychowanie do życia
w rodzinie, a nauczanie o zdrowiu powinno być na dziesięciu przedmiotach, tak jak to było dotychczas.
Należy pamiętać, że zapowiedź o wyłączeniu z „edukacji zdrowotnej” obowiązkowości tematyki seksualnej nie zmienia istoty zagrożenia, ponieważ cały jest przedmiotem antyrodzinnym i genderowym. Uderza w prawa rodziców oraz prawidłowy rozwój dzieci i młodzieży, a zapisy
o charakterze antyrodzinnym obecne są w innych działach niż te o tematyce seksualnej. Umożliwiają promocję genderowej koncepcji płci związanej z „tranzycją”.

Należy wskazać na wcześniejsze deklaracje Barbary Nowackiej, która na początku
przed zmianami zapewniała, że „edukacja zdrowotna” nie będzie przedmiotem obowiązkowym. Czy istnieje obawa,
że i w tym przypadku nie wywiąże się
z obietnicy o nieobowiązkowości tematyki seksualnej?

– W tym momencie nie możemy być pewni jej obietnicy, ponieważ jest to zwykła pusta zapowiedź. Z jednej strony pada zapowiedź, że uczestnictwo dzieci w zajęciach
z tematyki seksualnej będzie w gestii rodziców i dorosłych uczniów, a jednocześnie w komunikacie ministerstwa pada informacja, że został powołany zespół pod kierownictwem Zbigniewa Izdebskiego, jako koordynatora, który dopiero określi, które treści będą obowiązkowe, a które dobrowolne. Dlatego absolutnie nie możemy być niczego pewni. W dodatku jakiekolwiek deklaracje w tym zakresie są chwilowe, ponieważ jeśli przedmiot ten stanie się faktycznie obowiązkowy, będzie to podstawa, żeby
w dowolnym momencie dodać lub rozszerzyć obowiązkowość o treści związane z edukacją seksualną.

Obawy budzi również fakt, iż grono rzekomych ekspertów, którzy mają decydować o tych zmianach, zostało powołane w całości przez MEN.

– Obawy te są jak najbardziej zasadne. Można mieć pewność, że sam skład tego zespołu, którym ma
kierować Zbigniew Izdebski, stwarza duże zagrożenie. Mężczyzna ten nie jest lekarzem, a seksuologiem
oraz współpracownikiem Instytutu Kinseya w Stanach Zjednoczonych – i szczyci się współpracą z tym instytutem. Należy podkreślić, że w tej chwili dowiedziono, że Kinsey prowadził eksperymenty seksualne na dzieciach, co miało znamiona pedofilii. Zbigniew Izdebski ma bardzo jasno określone poglądy, w których sfera seksualna całkowicie oderwana jest od miłości, małżeństwa i rodziny. Są to poglądy radykalnie antyrodzinne. Dodatkowo jedna
z osób w tym zespole – Antonina Kopyt – związana jest
z niebezpieczną i deprawującą fundacją, która również
w jawny sposób promuje sferę seksualną jako wyłącznie skupiającą się na przyjemności, a nie na moralnych zasadach. W związku z tym decyzje podjęte przez ten zespół będą bardzo szkodliwe dla dzieci i młodzieży.

Większość rodziców nie wyraziła zgodny
na uczestnictwo swoich dzieci w „edukacji zdrowotnej”. Czy w tej sytuacji Barbara Nowacka, widząc swoją porażkę, wręcz siłowo próbuje osiągnąć niebezpieczne cele?

– W moim przekonaniu są to próby wręcz przemocowe
i bezprawne. W rozporządzeniu o podstawie prawnej tego przedmiotu Barbara Nowacka powołuje się na ustawę
z 1993 roku, która stanowi, że podczas edukacji dotyczącej sfery seksualnej należy wskazać na wartość rodziny.
Mimo to przedmiot ten prezentuje treści antyrodzinne, uderzające m.in. w wartość małżeństwa. To wszystko
ma charakter bezprawny. Dodatkowo 70 proc. wypisanych uczniów z tego przedmiotu bardzo wyraźnie pokazuje rzeczywistą wolę większości obywateli, co potwierdza przemocowe działania.

Czy w tej sytuacji puste zapowiedzi minister Nowackiej o nieobowiązkowości tematyki seksualnej mają niejako uśpić czujność rodziców?

– Niestety, istnieje obawa, że taka zapowiedź może pozornie uspokoić wielu rodziców, którzy mogą uznać,
że temat jest zakończony, a zajęcia te będą bezpieczne
dla ich dzieci. W rzeczywistości jest wręcz przeciwnie,
a zagrożenie wciąż jest potężne. Zapowiedzi Barbary Nowackiej mają znamiona manipulacji i świadomego wprowadzenia w błąd rodziców. Po raz kolejny należy przypomnieć, że zapowiedź o braku obowiązkowej tematyki seksualnej nie oznacza, że większość treści z tego działu nie przejdzie do obszaru obowiązkowego, ponieważ wszystko to będzie ustalane w przyszłości. W tym momencie rodzice szczególnie powinni mieć na uwadze
te zagrożenia i nie dać się uśpić i zmanipulować. Muszą trzymać rękę na pulsie, kontrolować sytuację, zbierać informacje o tym, jakie treści mają być poruszane na tym przedmiocie. Muszą być gotowi do protestu, ponieważ
jest to zamach na ich prawa oraz prawidłowy rozwój ich dzieci.  

W jaki sposób będzie się kształtować
w najbliższej przyszłości sprawa „edukacji zdrowotnej” i na co muszą przygotować
się rodzice, uczniowie oraz nauczyciele?

– W tym momencie może wydarzyć się bardzo dużo.
Na razie, tak jak mówi komunikat na stronie ministerstwa, odbędzie się cały proces konsultacji dotyczących podstawy programowej. Jaki będzie ich wynik i jakie decyzje za sobą pociągną, to pozostaje pod znakiem zapytania. Należy jednak podkreślić, że jeśli będzie duży opór wielu środowisk oraz rodziców istnieje szansa zatrzymania wprowadzenia obowiązkowości „edukacji zdrowotnej”. Mamy świadomość, że Barbara Nowacka będzie chciała zrobić wszystko, by osiągnąć swój cel, by przedmiot ten był obowiązkowy, jednak – co jest bardzo istotne – nie ma jeszcze formalnej decyzji w tej kwestii i w dalszym ciągu należy walczyć o to, by ten plan nie został zrealizowany.

Dziękuję za rozmowę.

Zofia Sońta

NaszDziennik.pl