Według organizacji Watchdog Polska Trybunał Konstytucyjny miał ograniczyć prawo do informacji publicznej, mimo że polskie sądy administracyjne uznały, iż nie doszło do naruszenia prawa.
– Każdy ma prawo składać skargi, ale to jest ewidentnie gra polityczna i Watchdog wchodzi bardzo aktywnie w tę grę po jednej stronie – ocenia w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” poseł Bartosz Kownacki.
Stowarzyszenie Watchdog domagało się udostępnienia kalendarza spotkań prezes TK Julii Przyłębskiej, a ten nie jest informacją publiczną. – Można zauważyć taką jednostronną działalność Watchdog Polska, który – przypomnijmy – podjął też działania w stosunku do Fundacji Lux Veritatis, nadużywając, moim zdaniem, tych rozwiązań prawnych – dodaje poseł Jan Mosiński. – Ten wniosek to skierowanie swojej nadaktywności w stronę prezes Trybunału. Żądanie przedstawienia kalendarza spotkań uważam za w jakiś sposób nadużycie ze strony tej organizacji. Niech tropi rzeczywiste problemy – wskazuje nasz rozmówca.
Podważanie niezależności TK
Również w ocenie politologa dr. Krzysztofa Kawęckiego wniosek organizacji Watchdog Polska ma wymiar polityczny, a jego autorom, mimo deklaracji, nie chodzi bynajmniej o przejrzystość życia publicznego. – Tu chodzi nie o jawność, standardy demokratyczne, tylko o to, by wprowadzać pewien chaos, zamieszanie i podważać niezależność instytucji – mówi nam dr Kawęcki. Podkreśla, że może to być element ataku na wymiar sprawiedliwości w Polsce i może nastąpić podważenie także wcześniejszego orzeczenia Naczelnego Sądu Administracyjnego w tej sprawie.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym.

