logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Rosjanom wojna nie idzie

Środa, 2 marca 2022 (15:41)

Aktualizacja: Środa, 2 marca 2022 (16:47)

Z dr. hab. nauk wojskowych Romualdem Szeremietiewem, profesorem Społecznej Akademii Nauk, byłym wiceministrem i p.o. ministrem obrony narodowej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Mimo skierowania na front 80 procent rosyjskich wojsk zgromadzonych przy granicy z Ukrainą postępy działań są nikłe i dalekie od oczekiwań Putina, który liczył, że jego wojska szybko zajmą Charków, Kijów i będzie po sprawie. Czy można powiedzieć, że Putin tej wojny nie wygrywa?

– Putin ewidentnie przegrywa tę konfrontację z Ukrainą. Skoro nie udało mu się zająć Kijowa, to jego celem, celem rosyjskiej agresji jest Charków. Pamiętajmy, że Charków jest nie tylko drugim co do wielkości miastem Ukrainy, ale w okresie międzywojennym, kiedy Ukraina była częścią Rosji sowieckiej, to właśnie Charków był stolicą Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. Dlatego w wymiarze rosyjskim, w wyobraźni Rosjan zajęcie Charkowa i ustanowienie tam kolaboracyjnego rządu ma taką samą rangę jak zajęcie Kijowa. I stąd zacięte walki i przekonanie Rosjan, że jeśli nie udaje im się zdobyć Kijowa, to przynajmniej zajmą Charków. Oczywiście celem głównym jest Kijów, a najlepiej, gdyby udało się Rosjanom pojmać i aresztować prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, a także ukraiński rząd i ich wyeliminować. To wszystko razem składa się na obraz tej agresywnej wojennej kampanii. Jednak patrząc na dotychczasowe sukcesy strony rosyjskiej, trzeba powiedzieć, że są one dość mizerne – zwłaszcza biorąc pod uwagę siły, jakie Moskwa zaangażowała w konfrontację z Ukrainą.

Wspomniał Pan Profesor, że Rosjanom zależy na pojmaniu prezydenta Zełenskiego. Słyszymy, że zadanie to zostało powierzone najemnikom powiązanej z Kremlem okrytej złą sławą Grupy Wagnera…

– Moim zdaniem Grupa Wagnera jest słynniejsza bardziej z tego, co się o niej opowiada, niż z tego, co rzeczywiście potrafi zrobić. Myślę, że służby Ukrainy dobrze chronią swojego prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, jego rodzinę oraz członków rządu i tym najemnikom moskiewskim nie uda się niczego groźnego zrobić nikomu z ważnych osób w ukraińskim państwie. 

Co jest głównym mankamentem rosyjskiej armii atakującej Ukrainę, czy ukraińska armia jest tak dobrze przygotowana, czy rosyjskie wojsko jest tak słabe?

– Podstawowym mankamentem rosyjskiej armii jest niskie morale. Niskie morale oznacza, że żołnierze – nawet mający wystarczające środki do walki – nie potrafią, czy wręcz nie mają ochoty ich używać. Zresztą widać na różnych, także śmiesznych scenkach nagrywanych przez żołnierzy czy ludność ukraińską, że Rosjanie porzucają ciężki sprzęt i szukają ucieczki. To nie najlepiej świadczy o morale rosyjskich żołnierzy, które jest marne. Natomiast morale ukraińskich żołnierzy, morale ukraińskiej armii jest wysokie. I to w mojej ocenie jest główna przyczyna tego, że Rosjanom ta wojna z Ukraińcami ewidentnie nie idzie.

Czyżby mit niepobitej rosyjskiej armii legł w gruzach?   

– Nie wiem, czy jest to już fakt dokonany, ale Rosjanie z całą pewnością są na najlepszej drodze do tego celu. Nie należy przy tym zapominać, że Rosjanie są specjalistami, jeśli chodzi o uprawianie propagandy, są mistrzami dezinformacji, która ma przekonać opinię publiczną w Rosji, że armia rosyjska jest niezwyciężona, że jest uzbrojona w najnowocześniejszy sprzęt wojskowy, rozmaite systemy itd., w związku z czym nie można się jej przeciwstawić. Tymczasem wszyscy znamy relacje, sceny z Ukrainy i sami możemy się przekonać, jak ten rosyjski „nowoczesny” sprzęt wygląda, że jest tam wiele sprzętu przestarzałego, uzbrojenie marne, a do tego dochodzi opinia, jaką słyszałem, że żołnierze rosyjscy uczestniczą w tej wojnie właściwie bez przekonania. Cóż to zatem jest za wojsko…?

Czy wiarygodne mogą być wypowiedzi żołnierzy rosyjskich wysłanych przez Putina na front, którzy pojmani twierdzą, że nawet nie wiedzieli, gdzie idą?

– Nie można wykluczyć, że takie jest ich tłumaczenie po tym, jak dostali się do niewoli, i zwyczajnie udają Greka. Nie oznacza to jednak, że i tak mogło być, bo jeśli chodzi o dowództwo rosyjskie, to zawsze słynęło ono z braku zainteresowania losem swoich żołnierzy, a tym bardziej tym, co myślą żołnierze. Zresztą Rosjanie zawsze mieli przewagę liczebną. Natomiast tym razem dowództwo rosyjskie znalazło się w nieco innej sytuacji. Przede wszystkim nie ma ich już tak wielu, bo społeczeństwo rosyjskie wymiera i – jak mówią demografowie – rocznie liczba Rosjan kurczy się o mniej więcej milion osób. I ten globalny spadek ma też przełożenie na zasoby liczebne żołnierzy, bo coraz trudniej zbudować tak liczną jak dawniej rosyjską armię. Jest także inny element, który jest może mniej widoczny – mianowicie bardzo dużą część rosyjskich poborowych stanowią muzułmanie. W niektórych jednostkach były problemy, ponieważ muzułmanie w rosyjskiej armii bili rdzennych żołnierzy rosyjskich. Zresztą nie jest tajemnicą, że poziom przemocy w wojsku rosyjskim – fala w wydaniu armii rosyjskiej – była i jest czymś bardzo okrutnym. Dzisiaj, przyglądając się rysom wziętych do ukraińskiej niewoli żołnierzy rosyjskich, trzeba powiedzieć, że nie wyglądają oni na rdzennych Rosjan, ale raczej mogą wskazywać na muzułmańskie pochodzenie. Wobec powyższego rodzi się pytanie – jaki zapał do walki może mieć ubrany w rosyjski mundur muzułmanin?

Inna sprawa, że część uchodźców z Ukrainy, jeśli chodzi o rysy twarzy i karnację, też nie przypomina Europejczyków…   

– Proszę pamiętać, że w Rosji, jak się szacuje, jest ok. 30 mln muzułmanów, co jest wielkością, którą trudno ukryć. Ponadto każda stolica przyciąga dziś ludzi różnych nacji, kultur i podobną rolę odgrywa na tej płaszczyźnie Kijów, w którym tacy ludzie szukali możliwości zbudowania swojego bytu. A dzisiaj uciekają razem z innymi przed działaniami wojennymi, docierając do Polski.

Wydarzenia z ostatnich dni pokazują, że Rosjanie nie atakują tylko obiektów wojskowych, ale też miasta i ludność cywilną. Czego przejawem są takie działania?

– Skoro opór jest twardy, kiedy armia ukraińska się broni, to poprzez ataki na ludność cywilną Rosjanie próbują złamać morale walczących żołnierzy ukraińskich. Chodzi o to, że jeżeli do żołnierzy broniących się przed inwazją dochodzi sygnał, że Rosjanie atakują szpitale, co jest niezgodne z międzynarodowym prawem, jeśli zbombardowali, dajmy na to, klinikę położniczą czy szpital w Dnieprze, gdzie noworodki znajdujące się pod intensywną opieką medyczną przeniesiono do schronu, to jak może to być odbierane? Takie działanie powoduje albo jeszcze większą wściekłość, albo skutkuje upadkiem ducha i rodzące się w umyśle człowieka przekonanie, że ta wojna nie ma sensu, skoro ofiarami są niewinni cywile – zwłaszcza kobiety i dzieci. To jest dla każdego człowieka bardzo wrażliwa sfera, także dla żołnierzy. Dlatego bardzo rozsądnym posunięciem władz ukraińskich jest wysyłanie z terenów zagrożonych wojną kobiet i dzieci i że opiekę, przystań znajdują ci ludzie u nas, w Polsce. Uważam, że bardzo cenna jest też inicjatywa, o której słyszę, aby dzieci z domów dziecka na Ukrainie przewieźć do Polski. Jest to nasza reakcja na próby moralnego złamania Ukraińców przez Rosjan, którzy sięgają właśnie po takie środki, niedopuszczalne w prawie międzynarodowym.

Czy w związku z tym Putina czeka los zbrodniarza wojennego?

– Uważam, że jeśli wszystko pójdzie dobrze, to za zbrojną napaść, za zbrodnie wojenne, a także za zbrodnie przeciw ludzkości, Putin z pewnością doczeka się niejednego procesu przed międzynarodowym trybunałem.

Zanim to jednak nastąpi, to w tym szaleństwie może się jeszcze posunąć do różnych rzeczy, skoro postawił w stan gotowości broń jądrową. Jest informacja o użyciu bomby termobarycznej, która spadła na Ochtyrkę w północno-wschodniej Ukrainie. To oznaka desperacji, przejaw szaleństwa?

– Putin jest bezwzględny, brutalny i w ten sposób chce złamać morale ukraińskiej armii, także ludności. Nie zgodzę się jednak, że to, co robi, jest objawem szaleństwa. To jest postępowanie przebiegłego człowieka, który ma inną mentalność niż ta, do której przyzwyczailiśmy się w Polsce czy w Europie. Putin wie doskonale, że jego los jest uzależniony od twardego zarządzania, bo inaczej inni – widząc jego słabość – pozbawią go władzy. Można więc powiedzieć, że w racjonalny, świadomy sposób, choć nieracjonalnymi środkami, walczy o to, żeby utrzymać się przy władzy i uratować głowę.

Czy na Kremlu wszyscy myślą w ten sam sposób, co Putin?

– Tego nie wiem.

Przewrót pałacowy, obalenie Putina jest możliwe?

– Moim zdaniem jest to możliwe. Jeżeli sankcje nałożone przez Zachód – Stany Zjednoczone i Unię Europejską – dotkną nie tylko zwykłych Rosjan, ale zamożnych ludzi, a więc oligarchów, osoby z otoczenia Putina, to w sytuacji, kiedy nie będą mogli dysponować swoim pieniędzmi, swoimi majątkami i zostaną pozbawieni możliwości korzystania z uciech, jakie dawały im posiadłości i przywileje życia na Zachodzie, to mogą się tym zirytować i postarać się usunąć tego, który ich w tej niewygodnej pozycji postawił.

Tak czy inaczej Putin jest skończony?    

– Dokładnie tak, bo albo skończy jako zbrodniarz wojenny, albo swoi z nim skończą.

           Dziękuję za rozmowę.

 

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl