Sąd Okręgowy prawomocnie uchylił wyrok i umorzył postępowanie dotyczące sprawy uzyskania informacji publicznej przez Watchdog Polska od Fundacji Lux Veritatis. Centrum od początku angażowało się w tę sprawę.
– Relacjonowaliśmy ten proces, po wyroku skazującym ogłosiliśmy publiczny protest w tej sprawie. Wysłaliśmy do sądu nasze stanowisko, licząc na to, że zostanie ono wzięte pod uwagę. W naszej ocenie skazanie pani Lidii Kochanowicz-Mańk w procesie karnym za nieudzielenie informacji publicznej, której udzieliła, jest naprawdę wyjątkowo niesprawiedliwe i jest to skandaliczny wyrok.
Centrum Monitoringu podkreślało, że do tego procesu nie powinno dojść, że to efekt nadużywania prawa do informacji publicznej.
– Uważamy, że jest jakaś granica domagania się informacji publicznej. Tymczasem w tym przypadku mamy do czynienia z sytuacją, w której widzimy, jak można wykorzystać zapisy tej ustawy do nękania osób, których się nie lubi, nie szanuje, których działalność komuś nie odpowiada. W tej sprawie została udzielona odpowiedź. Mimo to składano doniesienie do prokuratury, która dwukrotnie umorzyła sprawę. W międzyczasie toczyło się postępowanie przed sądem administracyjnym. Wszystkie te decyzje, które zapadały, były na korzyść Fundacji Lux Veritatis. Dlaczego wobec tego z takim uporem udawało się stać ponad prawem i ponad instytucjami państwowymi? Wykorzystano do tego karkołomną konstrukcję prawną, jaką jest złożenie subsydiarnego aktu oskarżenia. I przez trzy lata osoby zupełnie niewinne były uwikłane w proces karny, posadzone na ławie oskarżonych i w ten sposób przedstawiane opinii publicznej. Tak jakby komuś coś ukradły.
Stowarzyszenie Watchodog rozszerzyło nawet te zarzuty, by realizować swoje skandaliczne cele.
– Mało kto jest w stanie śledzić szczegółowo tak skomplikowaną konstrukcję prawną, jaką jest subsydiarny akt oskarżenia. Widzi w niej tylko, że na ławie oskarżonych w procesie karnym zasiedli o. Tadeusz Rydzyk, o. Jan Król i pani Lidia Kochanowicz-Mańk, więc zakłada, że jest coś na rzeczy z tymi zarzutami. Właśnie taki wizerunek przez trzy lata był utrwalany w Polsce i powielany w różnych mediach. Tak naprawdę ten proces wyrządził szkody wielu środowiskom, także wśród ludzi, którzy tylko na podstawie medialnych doniesień budują sobie obraz środowiska związanego z Radiem Maryja i Telewizją Trwam. To jest bardzo niesprawiedliwe i nieuczciwe wobec tych osób, które przez tyle lat w jawny i przejrzysty sposób zajmują się działalnością publiczną oraz ewangelizacyjną. Tymczasem ten proces trwał aż trzy lata. Cieszę się, że apelacja wykazała, że w ogóle nie powinien on mieć miejsca. Jako Centrum mówiliśmy to od początku.
Fundacja Lux Veritatis zwracała uwagę, że Watchdog Polska w akcji zbierania 1 procentu na rzecz organizacji pożytku publicznego wykorzystywała tę sprawę, by zwiększyć swoje wpływy.
– Chodziło o to, żeby nadszarpnąć wizerunek całego środowiska związanego z Radiem Maryja, z Telewizją Trwam, z o. Tadeuszem Rydzykiem. W mojej ocenie prowadzenie tej karnej sprawy temu właśnie miało służyć. Oczywiście dawało to darmową reklamę organizacji, która jej potrzebuje w momencie, kiedy prowadzi kampanie i różnego rodzaju zbiórki pieniędzy.
Sygnalizowane są niejedno-krotnie perturbacje z zapisami ustawy o dostępie do informacji publicznej. Gdzie tutaj leży problem?
– Są problemy z interpretacją zapisów tej ustawy. My, jako Stowarzyszenie, staraliśmy się o to, żeby taka ustawa w Polsce została uchwalona. To jest podstawa wolnej prasy. Różnego rodzaju organy władzy państwowej, samorządowej, instytucje korzystające z publicznych środków muszą się z nich także w sposób przejrzysty rozliczać i informować o tym opinię publiczną. Ale jest gdzieś granica tego, w jaki sposób należy udzielać takiej informacji. Ten proces pokazał, że ustawa o dostępie do informacji publicznej może być nadużywana i wykorzystana w dowolny sposób. Dlatego, w mojej ocenie, konieczna jest wykładania Trybunału Konstytucyjnego przede wszystkim w zakresie tego, co należy rozumieć pod pojęciem dostępu do informacji publicznej. Nie może tak być, że udzielając informacji w sposób, który komuś nie odpowiada, stajemy się osobami skazanymi w procesie karnym. To jest naprawdę tak daleko posunięta interpretacja tej ustawy, że aż trudno uwierzyć, iż można ją w taki sposób stosować.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym.

