Uchwała nr 2 z dnia 10 stycznia 2026 roku
Z wielkim niepokojem obserwujemy zjawisko bezkrytycznego absorbowania niemczyzny do krwiobiegu polskiego Pomorza. Wyraża się to w wieloraki sposób. Wycisza się pamięć ludobójstwa dokonanego przez Niemców na ludności Pomorza jesienią 1939 roku, a jeśli już się je wspomina – dzięki ustanowieniu przez Sejm RP
w czasach rządów Zjednoczonej Prawicy Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Niemieckiej Zbrodni Pomorskiej – to próbuje się dowodzić, że to nie była zbrodnia niemiecka, tylko „nazistowska”, „faszystowska” czy „hitlerowska”, a Niemcy byli rzekomo takimi samymi ofiarami wojny jak my.
W październiku 2024 roku doszło do skandalu w Starym Barkoczynie, gdy jeden z mieszkańców budynku, na którym IPN zamieszczał tablicę pamiątkową nauczyciela zamordowanego przez Niemców we wrześniu 1939 roku, nie zgodził się na jej treść, dowodząc, że to nie Niemcy dokonali tej zbrodni, lecz „faszyści”. Co gorsza, ten mieszkaniec okazał się nauczycielem i radnym gminy!
W jego filogermańskim myśleniu pobrzmiewa niesławna wypowiedź wiceprezydenta Gdańska, który przed paru laty ośmielił się powiedzieć podczas uroczystości, że wojnę światową wywołało złe słowo Polaka przeciwko innemu narodowi i złe słowo Niemca przeciwko innemu narodowi. Zrównał agresorów i ich ofiary. Takie „mądrości” proniemieckich chłopków-roztropków zamazują prawdę historyczną i zbiorową pamięć narodu.
Ubiegłoroczna wystawa Muzeum Gdańska o tzw. naszych chłopcach zamiast pokazać tragedię młodych Pomorzan, polskich patriotów, przymusowo wcielonych do wojska zbrodniczego agresora, łagodziła to zjawisko jako „normalne” w tamtym czasie, a jej zwieńczeniem były zawieszone na sznurkach dwie strony „Gazety Wyborczej” z politycznym artykułem o „dziadku z Wehrmachtu”.
Prawdziwym skandalem było spektakularne upamiętnienie oficerów Wehrmachtu i SS na terenie przykościelnym w Krokowej. Nasza stanowcza reakcja, poparta stanowiskiem IPN, spowodowała usunięcie tej prowokacji, dokonanej
w pobliżu Lasu Piaśnickiego, gdzie z ręki niemieckiej,
za pieniądze z budżetu państwa niemieckiego Deutsches Reich, zostało zamordowanych 14 tysięcy niewinnych ludzi tylko dlatego, że zostali uznani za „wrogów niemczyzny” lub za „bezwartościowych”.
Wielki przyjaciel Polaków, marszałek Francji Ferdynand Foch, powiedział: „Narody, które tracą pamięć, umierają”. Bądźmy wrażliwi na przejawy wypierania polskiej pamięci
o tragedii Kaszub, Kociewia i Pomorza oraz na oswajanie nas z niemczyzną, poprzez zamazywanie prawdy historycznej. To także kwestia naszej suwerenności. Reagujmy na kłamstwa, protestujmy, troszczmy się o żywe światło w miejscach pamięci narodowej.

