Szpitale nie chcą zatrudnić aborterki. Gizela Jagielska, która w szpitalu w Oleśnicy wstrzyknęła chlorek potasu
w serce 37-tygodniowego Felka, ubolewa w jednym
z wywiadów prasowych, że szpital w Oleśnicy nie przedłużył z nią kontraktu. Inne placówki też nie wykazują zainteresowania współpracą z nią. Przyznała, że to efekt działań obrońców życia protestujących przeciwko mordowaniu dzieci nienarodzonych. Jak to określiła Gizela Jagielska: „Nikt nie chce mieć pod oknami protestów. To »prolajferzy« dyktują warunki, a politycy się ich boją”.
Jak wskazuje Magdalena Korzekwa-Kaliszuk, prezes Fundacji Grupa Proelio działającej na rzecz ochrony życia, słowa aborterki jeszcze bardziej powinny mobilizować, ponieważ pokazują, że presja jest skuteczna.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

