Działalność lodołamaczy zostanie wznowiona, gdy nadejdzie odwilż.
Jak przypomniały Wody Polskie, w pierwszym etapie akcji lodołamania uczestniczyło łącznie 18 lodołamaczy – 12 polskich i 6 niemieckich, a sama akcja trwała sześć dni – do niedzieli 18 stycznia.
Operacja została przerwana ze względu na niskie temperatury i prognozowane ochłodzenie. Jest to konieczne, ponieważ lodołamanie w warunkach długotrwałych, silnych mrozów stwarzałoby ryzyko ponownego zamarznięcia wyłamanej rynny lodowej, co zwiększyłoby zagrożenie powodziowe – podkreśliły Wody Polskie. Lodołamacze pozostają w swoich bazach w pełnej gotowości do podjęcia działań – zaznaczyły WP.
Według informacji Wód Polskich, w czasie akcji na jeziorze Dąbie udało się utworzyć rynnę o szerokości 500-1000 m, co umożliwiło sprawny spływ kry lodowej z górnych odcinków Odry do Zalewu Szczecińskiego i dalej do Bałtyku. Lodołamacze pracowały również na Regalicy, Odrze Wschodniej i Odrze Granicznej, a ich czołówki dotarły powyżej Bielinka. Łącznie udrożniono ponad 70-kilometrowy odcinek Odry.
Z kolei na Wiśle 13 stycznia trzy lodołamacze – Puma, Tygrys i Rekin – wyruszyły z bazy w Przegalinie, aby prowadzić kruszenie lodu w rejonie Kiezmarka w kierunku Tczewa. Dzień później do akcji dołączyły kolejne dwie jednostki – Manat i Nerpa. W ciągu pięciu dni lodołamacze udrożniły 22-kilometrowy odcinek Wisły – od ujścia rzeki do okolic Kiezmarku. Obecnie jednostki cumują w bazie w Przegalinie – poinformowały Wody Polskie.

