logo
logo

Dziś w
„Naszym
Dzienniku”

zdjęcie

Zdjęcie: Wael Hamzeh/ PAP/EPA

Dramat Libanu

Środa, 11 marca 2026 (08:53)

Aktualizacja: Środa, 11 marca 2026 (09:07)

Szanse na pokojowe porozumienie, które miałoby powstrzymać Izrael od bombardowania Libanu, są nikłe.

Już prawie pół tysiąca osób, w tym blisko 100 dzieci, zginęło w Libanie w wyniku wojny między Izraelem
a kontrolowanym przez Iran libańskim ugrupowaniem Hezbollah. Dramatyczny bilans ofiar to efekt „zaledwie” tygodniowego ataku ze strony Izraela. W tym krótkim czasie oprócz zabitych i półtora tysiąca rannych mamy jeszcze setki tysięcy przesiedleńców, którzy wygnani
w tzw. bezpieczne rejony Libanu są pozbawieni dachu
nad głową i tak naprawdę niepewni jutra. W poniedziałek
w bombardowaniu w miejscowości Qlayaa zginął 50-letni maronicki proboszcz, o. Pierre El-Rahi, który w chwili nalotu udzielał pomocy swojemu parafianinowi. – Sytuacja w Libanie jest analogiczna do tej z 2024 r., kiedy w wyniku działań wojennych ginęli ludzie i również obserwowaliśmy olbrzymie ruchy ludności cywilnej. To kraj, w którym występują wielkie podziały i napięcia na tle religijnym.
Do tego jest to państwo bardzo osłabione gospodarczo. Dlatego możemy mówić o nakładających się na siebie kryzysach. Obawiam się, że dopóki konflikt między Iranem a Izraelem będzie eskalował, dopóty sytuacja w Libanie nie ulegnie poprawie – wskazuje w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Radosław Sterna, kierownik ds. pomocy humanitarnej (Bliski Wschód) Caritas Polska.

 

Drodzy Czytelnicy, przedłużający się konflikt na Bliskim Wschodzie może doprowadzić do wojny ogólnoświatowej. Sytuacja mieszkańców Libanu staje się coraz trudniejsza. Więcej na ten ważny temat można przeczytać TUTAJ oraz w papierowym wydaniu „Naszego Dziennika” dostępnym
w punktach sprzedaży prasy.

Urszula Wróbel, „Nasz Dziennik”

Nasz Dziennik